Brat żony wszystko ukartował, by rozbić nasz związek, ale wpadł w pułapkę, którą sam zastawił

Wszystko to wydarzyło się pewnej zimy. Wtedy zdecydowaliśmy się wymienić okna w mieszkaniu. Kiedy to miało mieć miejsce, pojechaliśmy z dzieckiem do brata żony. Kiedy przyjechaliśmy z synkiem nikogo nie zastaliśmy w domu, chociaż jego brat wiedział, że jechaliśmy do niego. Czekaliśmy więc chwilę, ale potem postanowiliśmy wrócić do samochodu. Zacząłem dzwonić do wszystkich znajomych, mając nadzieję, że będziemy mogli pobyć u nich przez ten dzień. Mieliśmy szczęście, bo znajomy z miasta obok postanowił mi pomóc i zaprosił nas do siebie. Szczerze mówiąc od początku wątpiłem, że Tomasz dotrzyma słowa. On sam nie miał jednak problemu z tym, żeby zwracać się do nas po pieniądze, bo dobrze się nam wiodło, więc raczej żona nigdy nie odmawiała pomocy bratu czy ojcu. 

W sumie oboje nigdy nie prosili o pieniądze, a ich żądali. Brat był jedynie dwa lata starszy od Kariny, a mimo tego to ona zwykle się nim zajmowała i była bardziej odpowiedzialna, niż brat. Potem z Kariną założyliśmy własną rodzinę. więc coraz częściej skupialiśmy się na sobie i własnych potrzebach. Ich ojciec jakoś się z tym pogodził i coraz rzadziej przychodził do swojej córki po pieniądze, ale Tomek wciąż traktował Karinę jak bankomat. Całe życie nie zdołał stać się odpowiedzialnym człowiekiem i to, co zarobi, to szybko zwykle straci. Problemem jest jednak to, że ma on dziecko z z pierwszego małżeństwa, na które musi płacić alimenty. Kiedy postanowiliśmy zrobić generalny remont mieszkania, musieliśmy odmawiać mu tak wysokiej pomocy finansowej, jakiej żądał, co bardzo go złościło. Tomasz był przekonany, że to wszystko moja wina. 

Był całą sytuacją jeszcze bardziej przerażony gdy się okazało, że spodziewamy się dziecka. Zaczął nawet mi opowiadać jakieś bzdury, że jego siostra mnie zdradziła i to nie moje dziecko, abym ją zostawił, ale nie wierzyłem w to. W dniu, w którym wymieniano nam okna, gdy wyszliśmy z żoną z klatki schodowej z dzieckiem w nosidełku, nagle jakiś obcy facet podbiegł do niej i zaczął ją przytulać, a ona go natychmiast odepchnęła oszołomiona. Ten wystraszony uciekł mówiąc, że się pomylił. Okazało się jednak potem, że Tomek jakimś sposobem wiedział o całym incydencie już chwilę później i wmawiał mi, że przecież teraz mam dowód na zdradę swojej żony. Ja go jednak nie słuchałem i wiedziałem, że to wszystko ukartował, bo skąd niby mógł to wiedzieć? Żadne z nas nie zaczęło pierwsze tego tematu, a jego nie było na miejscu. Od tego czasu już z nim nie rozmawiamy.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa + 19 =

Brat żony wszystko ukartował, by rozbić nasz związek, ale wpadł w pułapkę, którą sam zastawił