Mam na imię Wiktoria i dwa lata temu rozwiodłam się z mężem. Mamy syna, Kamila, który ma 15 lat. Gdy nastała pandemia, Kamil przeszedł na nauczanie zdalne. Zawsze po południu, dzwoniłam do syna z pracy, żeby sprawdzić co u niego słychać i czy zjadł obiad.
– Tak jadłem mamo. Przed chwilą był tata i przywiózł mi hamburgera i frytki.
Byłam zaskoczona gdy to usłyszałam. Dlaczego mój były mąż Marek, nagle postanowił przywieźć jedzenie synowi? Nie mieliśmy z Markiem dobrych relacji po rozwodzie, był zły zarówno na mnie jak i na naszego syna, bo powiedział w sądzie, że chce mieszkać ze mną, a nie z ojcem. Mój były mąż, nigdy nie zwlekał z płaceniem alimentów na Kamila, ale na tym jego pomoc się kończyła. Kilka razy po rozwodzie potrzebowałam pomocy Marka, aby opłacić korepetycje syna i kupić mu zimowe ubrania. Wówczas Marek odpowiedział, że to moja wina, że się rozwiedliśmy. Stwierdził, że problemy z którymi się borykam nie sa jego sprawą, ponieważ płaci alimenty na syna, dlatego teraz mam radzić sobie sama.
Po tej sytuacji, przestałam kontaktować się z Markiem, ale syn miał z ojcem sporadyczny kontakt. Dlatego tak byłam zaskoczona niespodziewaną wizytą mojego byłego męża w mieszkaniu.
Kiedy wróciłam z pracy do domu, Kamil opowiedział mi, co się wydarzyło. Okazało się, że syn chciał coś zjeść. W lodówce był garnek barszczu z ziemniakami, ale z jakiegoś powodu Kamil nie nie miał na niego ochoty. Kiedy zadzwonił do niego ojciec i zapytał, co robi, Kamil powiedział mu że jest głodny.
– Synu, jak to jesteś głodny?
– W domu nie ma nic do jedzenia. – odpowiedział Kamil.
– Dobrze czekaj na mnie, niedługo będę i coś ci przywiozę do jedzenia. – odparł Marek.
Kiedy mój były mąż, wszedł do mieszkania, od razu załączył kamerę w telefonie. Zapytał naszego syna, jak często chodzi głodny. Kamil powiedział, że rzadko, ale to nie powstrzymalo Marka. Potem wszedł do kuchni i otworzył lodówkę. Po słowach naszego syna, wyobrażał sobie że jest pusta. Był bardzo zdziwiony kiedy zobaczył obiad w garnku, a oprócz niego wiele innych produktów spożywczych. Natychmiast wyłączył kamerę i przestał nagrywać.
– dlaczego mnie oszukałeś? Powiedziałeś że jesteś głodny, a w domu nie ma nic do jedzenia!
– Tato, czego ode mnie chcesz? Nie miałem ochoty na barszcz, który ugotowała mama, więc powiedziałem, że nie ma nic do jedzenia!
Marek nakrzyczał na syna i wyszedł z mieszkania. Kiedy wysłuchałam historii, zabroniłam Kamilowi wpuszczać ojca do mieszkania, pod moją nieobecność.
Nie zadzwoniłam do byłego męża, żeby powiedzieć mu, co myślę o jego zachowaniu. Śmiałam się z jego głupoty i nieudanej próby skompromitowania mnie jako matki.



