5 mieszkań w rodzinie, a my wciąż musimy wynajmować – jak to możliwe, że rodzice i teściowie wolą cz…

Mam już taką rutynę w tej sytuacji, że nic mnie nie może zadziwić. Opowiem, jak doszło do tego, że w naszej rodzinie jest aż pięć mieszkań, a my mimo wszystko musimy wynajmować.

Rodzice mojej żony mają własne mieszkanie oraz dwa inne lokale rozsiane po różnych częściach Warszawy, które wynajmują obcym. Zawsze mówią nam z uśmiechem, że sami sobie wypracowali ten cały majątek i oczekują tego samego od nas. Najwyraźniej nie pamiętają, że kiedyś mieszkania przydzielało się z zakładów pracy albo dostawało się od spółdzielni wystarczyło mieć dobrą pracę w fabryce albo urzędzie. A teraz, biorąc pod uwagę dzisiejsze ceny i wysokie koszty wynajmu, ciężko jest uzbierać na własne mieszkanie.

Moi rodzice też nie odstają zbytnio od teściów. Po śmierci mojej babci przepisała mieszkanie właśnie na mnie, ale byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Do ukończenia pełnoletności rodzice zdecydowali się wynajmować to mieszkanie po babci. Teraz już jestem dorosły, ale rodzice przyzwyczaili się, że otrzymują comiesięczny czynsz, więc dalej nie pozwalają mi tam zamieszkać.

Od lat z żoną wynajmujemy ciasną kawalerkę w centrum, na którą schodzi prawie cała nasza pensja. Bywały miesiące, że nie starczało nam nawet na jedzenie. Teraz jestem na urlopie ojcowskim. Nigdy nie zarabiałem dużo, ale bez dziecka jeszcze jakoś dawaliśmy radę. Moja żona również pracuje, ale bez wyższego wykształcenia nie ma szans na dobrą pensję. Po liceum poszedłem prosto do wojska, później się poznaliśmy, więc nie było szans iść na studia.

Najbardziej irytuje mnie to, że moja mama co tydzień prosi mnie, żebym jej pomógł wybrać nową sukienkę czy bluzę, a sam nie mam pieniędzy nawet na warzywa czy witaminy dla siebie. Bez przerwy powtarza, że mamy być niezależni finansowo. Jej zdaniem powinniśmy pomagać jej i tacie, bo oni marzą o zwiedzaniu świata i długich podróżach.

Szczerze mówiąc, postawa moich rodziców i teściów kompletnie mi nie odpowiada. Mają wszystko mieszkania, oszczędności, a mimo tego nie pomagają własnym dzieciom. Rozumiem, że nie powinni sobie odmawiać, ale skoro ich na to stać, to dlaczego nie dać wsparcia? Kompletnie nie pojmuję takiego nastawienia. W przyszłości dla swoich dzieci chcę być zupełnie inny zrobię dla nich wszystko, czego będą potrzebowały.

Znajomi i przyjaciele próbują nas pocieszać, że kiedyś i tak odziedziczymy te mieszkania i cały majątek po rodzicach. Ale szczerze, jestem tak zniechęcony, że już nic od nich nie chcę. Niech wezmą te mieszkania ze sobą, gdy przyjdzie ich czas.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 5 =

5 mieszkań w rodzinie, a my wciąż musimy wynajmować – jak to możliwe, że rodzice i teściowie wolą cz…