– Pani Marysiu, czy mogłaby pani przypilnować moją Anię przez 10 minut? Dzisiaj dostałam zasiłek macierzyński i chciałabym pobiec do sklepu, kupić małej mleko i jakąś szynkę i ser do chleba. Już trzy dni jem tylko płatki owsiane.
– Oczywiście Martusiu, biegnij do sklepu, a ja przypilnuję twoją córeczkę.
Marta była samotną matką małej Ani. Przed zajściem w ciążę pracowała w sklepie odzieżowym i teraz żyła tylko i wyłącznie z pieniędzy, które otrzymywała jako zasiłek macierzyński. Nie były to duże sumy, tym bardziej, że dziewczyna sama wynajmowała mieszkanie. Jedyną jej przyjaciółką była jej sąsiadka, pani Maria. Gdyby nie ona, Marta już dawno by się załamała. Tylko ona podała jej rękę w najtrudniejszym czasie. Pomagała Marcie w opiece nad niespełna roczną Anią, czasami piekła ciasto i zanosiła samotnej matce, lub zapraszała do siebie na obiad, ale sama również miała bardzo małą rentę. Marta żyła Na skraju ubóstwa, ale nigdy się nie skarżyła na swój los. Bardzo kochała swoją córeczkę i cieszyła się każdym dniem. Ojciec dziecka, gdy tylko dowiedział się, że Marta jest w ciąży zostawił ją, a jej rodzice odwrócili się od niej. Dwudziestoletnia dziewczyna była zdana sama na siebie.
Marta wracając ze sklepu postanowiła za ostatnie pieniądze zagrać na loterii. Akurat była kumulacja.
– Mam jeszcze 3 zł, które zostały mi z zakupów, może szczęście mi dopisze i wygramy jakąś małą sumę pieniędzy – marzyła skrycie Marta.
Kiedy wieczorem Marta, Ania i pani Maria siedziały razem w kuchni i popijały gorącą herbatę rozmawiając o minionym dniu, w telewizji nastąpiło losowanie, w którym wzięła udział dziewczyna. Wyjęła swój kupon i patrzyła jak kolorowe kule zajmują swoje miejsca. Z niedowierzaniem obserwowała, że kolejne numery na kulach zgadzały się z numerami na jej losie. Kiedy zorientowała się, że wszystkie numery są takie same, zrobiła się blada, a pani Maria wystraszona krzyknęła.
– Marta, dziecko, co ci się stało? Źle się czujesz? Mam wzywać pogotowie?
– Pani Mario, wszystko jest dobrze. Nasz los się odwrócił. – Szepnęła dziewczyna.
Kiedy Marta się uspokoiła i doszła do siebie, przemyślała całą sprawę.
Od tamtej pory życie Marty, Ani i pani Marii diametralnie się zmieniło. Marta kupiła dla siebie, swojej córeczki i nieocenionej sąsiadki duży dom, poszła na studia, aby zyskać lepsze wykształcenie, a resztę pieniędzy włożyła na konto oszczędnościowe. Zabrała swoją córeczkę i przyjaciółkę Marię, na wakacje marzeń, na których zżyły się ze sobą jeszcze bardziej.
Od tamtej pory minęło kilka lat. Marta na własnym przykładzie, przekonała się, że czasami beznadziejna sytuacja życiowa, może odwrócić się o 180 w jednej chwili. Nigdy, więc nie można tracić nadziei na lepsze jutro, bo nie wiadomo co szykuje dla nas los.

