Autor: Bonifacy Mazurek
Trzy złamane losy No, no, zobaczmy tu kryje się chyba coś ciekawego! Wszystko zaczyna się podczas zwyczajnych
Wszystko zaczęło się od tego, że zadzwoniła do mnie sąsiadka mojej mamy. Kasieńko, cześć. Dzień dobry
Kiedy ostatnio patrzyłaś na siebie w lustro? zapytał mąż. Żona zareagowała inaczej, niż się spodziewał.
Mam 58 lat i podjęłam decyzję, która kosztowała mnie więcej, niż większość ludzi jest w stanie sobie
No proszę! krzyknął Szymek. No przecież! Ostatnie słowo musi należeć do mężczyzny. Wczesnym ranem do
Ewa miała 47 lat, gdy zdecydowała się na adopcję. Nie dziecka. Nie psa. Nawet nie kota. To, co przygarnęła to cisza.
Kochanka męża była piękna jak rzadki kamień szlachetny. Gdyby była mężczyzną, wybrałby ją bez wahania.
Przecież wiesz, że tata ma problemy z kręgosłupem! Nie może spać na kanapie, bo potem przeleży cały dzień z bólem.
No i wreszcie można oddychać pełną piersią, jak człowiek, a nie jak w katakumbach usłyszała z kuchni
W swoich 35 latach myślałam, że nie zaznam kobiecego szczęścia, ale los rozporządził inaczej.


