Igor przyszedł mnie odwiedzić i oznajmił mi, że chcą się pobrać ze swoją dziewczyną.
Chcę, żeby mój syn był szczęśliwy, ale żeby tak szybko się żenić? W dzisiejszych czasach mało kto to robi. Najpierw para mieszka razem, aby się do siebie przyzwyczaić, a potem idą do urzędu stanu cywilnego. Rozumiem, że Dorota ma na to duży wpływ, a Igor podąża jej śladem.
Mój syn poznał ją jakieś pół roku temu. Dziewczyna przyjechała ze wsi, aby studiować w mieście, co oznacza, że nie ma odłożonych pieniędzy, ani mieszkania. Uważam, że Igor dał się nabrać na jej sztuczki. On chce mieszkać osobno, dlatego tamtego dnia przyszedł do mnie. Mam mieszkanie, które wynajmują ode mnie moi lokatorzy. Obecnie mam 55 lat i nie mam emerytury, ponieważ nie nabyłam żadnego stażu pracy. Pracowałam w różnych miejscach, ale nigdy nie była to praca na umowę, tylko na czarno, jedyne pieniądze mam z mieszkania. Mój syn nie chce wynajmować mieszkania i mówi, że muszę iść do pracy, a w mieszkaniu, które wynajmuję, chce zamieszkać po ślubie.
Samodzielnie wychowałam syna. Jego ojciec pił, więc rozwiedliśmy się, gdy Igor miał zaledwie sześć lat. Mój mąż prowadził dobrze prosperującą firmę, ale nie interesował się rodziną, zamieszkałam więc z synem u mojej matki. Mój małżonek został zrujnowany przez ten nałóg, ale mieszkanie zapisał w testamencie Igorowi.
Wyremontowałam go i wynajęłam, poświęciłam się edukacji syna, zabierałam go na różne zajęcia. Cała nasza trójka miała wspaniałe, wspólne życie. Dziesięć lat później, zmarła moja mama. Bardzo mnie to dotknęło, ale nigdy nie poszłam do pracy. Wynajmowane mieszkanie męża, pozwoliło mi oszczędzać na studia dla Igora. Zawsze wydawałam dużo pieniędzy na mojego syna. Dla mnie główną potrzebą, jest opłacenie rachunków za media, a do wyżywienia nie potrzeba aż tak wiele. Byłam więc przekonana, że mam wystarczająco dużo pieniędzy.
Jednak teraz Igor mnie zaskoczył. Pracuje, niedługo skończy 30 lat i chodzi pod pantoflem swojej wybranki. Mam problemy zdrowotne, więc nie chcę pracować, zwłaszcza że kto by mnie potrzebował w wieku 55 lat?
Zaproponowałam, żeby zamieszkali ze mną, w dwupokojowym mieszkaniu babci, ale mój syn nawet o tym nie chce słyszeć. Mówi, że ojciec przekazał mu to miejsce w spadku i ma pod tym względem rację, ale czy to właściwe postępowanie wobec matki? Całe swoje życie poświęciłam jego wychowaniu, dając mu to, co najlepsze, a teraz zostanę na starość bez pieniędzy.



