Olga, a te twoje zbędne kilogramy?

Babciu, a te twoje nadprogramowe kilogramy? Czy to nie problem? nie odpuszcza matka Dawida. Według mnie nie mam nadmiaru, a już na pewno nie przeszkadzają one przyszłemu mężowi. Nie wszyscy muszą być drobnymi jak wróbel i cienkimi jak trzcina. Bogna żartobliwie przygląda się Helenie i matce Dawida. Helenę taką bezczelność wprawia w szał.

Mamo! Kupiłaś herbatę odchudzającą? Nasiona chia? Po co wlewasz mi tyle masła do owsianki, to przecież dodatkowe kilogramy! Dawidzie, znowu kupiłeś chleb na zakwasie? To szkodliwe! Rano trzeba wypić trzy szklanki wody, inaczej waga nie spadnie Gdzie jest woda?! takie już od dzieciństwa słyszy Dawid.

Jego matka i starsza siostra wiecznie troskają się o sylwetkę. Siostra ma już trzydzieści osiem lat, nigdy nie wyszła za mąż i przypomina chudego, skulonego konia z wiecznie głodnym spojrzeniem. Matka wygląda niczym sztywna, prosta nitka wełniana.

To go denerwuje, więc zawsze przyciągają go ludzie pogodny, z dobrym apetytem. Marzy, by przyszła żona różniła się od matki i siostry. I taką znajduje!

Nazywa się Olga. Olka Jej imię brzmi miękko, przyjemnie i słodko, niczym aromatyczne ciastko. Nie jest ociężała, ale przy wzroście sto siedemdziesiąt trzech centymetrów waży 85 kilogramów.

Te kilogramy promieniują zdrowiem i dobrym nastrojem. Wysokie piersi, smukła talia, kobiece kształty i dołeczki na pulchnych policzkach, które aż kusiłyby do przyciśnięcia. To wszystko wprawia Dawida w niewyobrażalny zachwyt, gdy tylko ją zobaczy.

Wieczorem zawozi siostrę do banku w Warszawie załatwić sprawy. Siostra bierze kartę i zasiada w wyznaczonym fotelu, a on krąży po holu, czekając.

Nagle do uszu dociera srebrzysty, dzwoniący śmiech. Jest cichy, ale tak zaraźliwy, że Dawid nieświadomie się uśmiecha. Chce zobaczyć właścicielkę tego śmiechu, więc podąża w stronę dźwięku.

Śmieje się kasjerka obsługująca starszego klienta. On mówi coś zabawnego, a ona jeszcze raz się rozchichota. Dawid nie może od niej oderwać oczu

Od włosów falujących niczym morze po usta w kształcie serca. Do tego okazuje się, że jej sylwetka jest całkiem proporcjonalna, co widać gołym okiem

Jedzie samochodem z siostrą, słucha jej monologu, ale myśli gdzie indziej nie przy Helenie, lecz w banku przy tej dziewczynie.

Dawidzie, słuchasz mnie? pyta siostra niezadowolona.

Oczywiście, Heleno, słucham. myśli napięty, co ona tak mówi.

Wiesz, nie jem smażonego mięsa, tylko gotowaną pierś z kurczaka narzeka siostra o swoim kolegach podrywania. Dawid kiwa ze współczuciem, macha językiem, jakby mówił: Jakiś łajdak.

Następnego dnia, pod koniec popołudnia, pędzi do banku. Przedmiot jego marzeń czeka na miejscu i odetchnął z ulgą. Po zamknięciu wyciąga z samochodu bukiet róż i podąża do dziewczyny.

Dziewczyno, nie potrzebujesz męża, czy może pana dla mamy? wypluwa niezdarną frazę i podaje jej róże.

Jego twarz wygląda tak roztrzęsiona i zabawna, że ona rozbawia się dźwięcznym śmiechem, ale przyjmuje kwiaty.

Boże Jaka piękność! Jaki zapach! zagłębia się w bukiet, wdychając aromat, a on zachwyca się nią

Od tej chwili są nierozłączni. Zdarza się w życiu, że spotykasz kogoś i od razu wiesz, że to twoje, i nie musisz już szukać dalej. Tak stało się z Dawidem i Olgą. Po miesiącu znajomości składa jej propozycję i ona zgadza się z radością. Zostało tylko poznać rodziców.

Rodzice Olgi witaą go pod obfitym stołem pełnym pierogów, ciast i gwaru. Mama Olgi, piękna i dostojna, całuje go w oba policzki, co wprawia go w zakłopotanie. Ojciec przyjaźnie klepie go po ramieniu, jak starego kumpla, i prowadzi do kuchni.

Trzymaj się z dala od kobiet, bo cię przytłoczą. Ale nie martw się, Natalia Eugeniuszowa, matka Olgi, to spokój! Kocham ją już trzydzieści lat. A Olga to prawdziwy diament. Dbaj o nią, synku. mówi ojciec Olgi, patrząc na Dawida.

Potem siedzą przy stole, jedzą ze smakiem, głośno się śmieją, opowiadając zabawne anegdoty. Następnie Jan Kowalski, ojciec Olgi, gra na gitarze, a wszyscy chóralnie podśpiewują. Dawid czuje się w tej rodzinie jak w domu.

Trzy dni później jedzie do rodziców Dawida. Po drodze wjeżdża do cukierni i Olga kupuje ręcznie robione eklerki dla pań. O szóstej po południu są już na miejscu.

Drzwi otwiera matka Dawida, Halina Anatoliwič.

O Cześć, kochani mówi, patrząc zdumiona na Olgę, której usta otwierają się w szerokim uśmiechu przy drzwiach.

Mamo, też cię kocham. Może nie będziemy stać na progu i wejdziemy do mieszkania? szepcze Dawid, prowadząc matkę, i wchodzą do środka.

Oczywiście, synku Proszę, wchodźcie A ty, zapewne jesteś Olgą, prawda? mówi, przyglądając się Olgą od stóp po głowę.

Tak, jestem Olgą! Bardzo się cieszę z poznania. podaje dłoń Halinie Anatoliwicz i wchodzi. Matka Dawida zostaje stać, patrząc zdumiona.

Tata, Helena, mamo, to Olga, moja narzeczona, złożyliśmy wniosek i wkrótce będzie ślub. Olga, to moja rodzina: siostra Helena, mama Halina i tata Mikołaj. przedstawia Dawid swoją narzeczoną.

Wieść o ślubie zaskakuje rodzinę Dawida; siedzą cicho, lekko zszokowani. W pokoju panuje cisza, słychać jedynie stukot sztućców

Tak! Olgo! Cieszymy się i serdecznie witamy cię w rodzinie. Co tam macie, butelkę? O, to w sam raz! I jakieś smakołyki, ale dla was, dla dziewczyn. rozluźnia atmosferę tata Mikołaj.

Nie, nie, nie jemy ciast, zwłaszcza wieczorem. Co wy, Olgo Halina Anatoliwič odsuwa od siebie pudełko ze słodyczami.

Wy nie jedzicie, a my jemy! Dajcie tę paczkę, zobaczymy, co w niej. Myślę, że Olga nic złego nie przyniesie. Dobra, Olgo? woła tata.

Wszyscy w końcu siadają, uspokajają się. Na stole czekolada, lekkie przekąski i butelka szampana. Otwierają butelkę, stukają, sączą i ponownie zapada niezręczna cisza.

Mamo, poznałem rodziców Olgi. Są wspaniali, spodobają się wam. mówi Dawid, żeby choć coś powiedzieć. Olga przygląda się kieliszkowi, a Helena nie odrywa wzroku od Olgi. Tata zaczyna opowiadać dowcip, wszyscy się śmieją i napięcie złagodnieje.

Olgo, nie martw się, mam świetnego specjalistę. Zestawię cię z nim, a on pomoże rozwiązać problem. nagle mówi matka.

Problem? Nie mam problemu. odpowiada Olga zaskoczona.

No więc? Olgo, a te twoje nadprogramowe kilogramy? Czy to nie problem? nie odpuszcza matka Dawida.

Według mnie nie mam nadmiaru, a już na pewno nie przeszkadzają one przyszłemu mężowi. Nie wszyscy muszą być drobnymi jak wróbel. żartobliwie przygląda się Helenie i matce Dawida. Helenę taką bezczelność wprawia w szał.

Olgo, masz dwadzieścia kilogramów za dużo! To szkodliwe dla zdrowia. A kiedy urodzisz dziecko, nie wyobrażam sobie, co się stanie

Kiedy urodzę, będę piękniejsza, a przy mnie będzie mój ukochany i dziecko. A ty, Heleno, jesteś zamężna? Pewna jestem, że szczupła kobieta musi mieć przystojnego mężczyznę i przynajmniej dwoje dzieci drwi Olgo, podgryzając ciastko.

Helena przełyka ślinę i z wściekłością chce coś krzyknąć, nabiera powietrza, ale konflikt gasi Mikołaj. Napełnia kieliszki i wznosi toast.

Za kobiety tej rodziny, różne, ale kochane!

Wychodzą na ulicę po godzinie dwie. Spojrzą na siebie, westchną jednocześnie i nagle wybuchną śmiechem.

No tak Nie spodziewałam się od przyszłej teściowej, że będę pełna.

Olgo, kochana, jesteś piękna i wiesz o tym! A mama i siostra? Przebacz im łaskawie. Krewnych nie da się wybrać.

Ślub wyznaczony jest na 25 sierpnia. W tym dniu krewni i przyjaciele gromadzą się w Urzędzie Stanu Cywilnego, by być świadkami małżeństwa. Po ceremonii wszyscy przybywają do restauracji.

Panna młoda lśni w eleganckiej sukni, podkreślającej jej kobiecą, czarującą sylwetkę. Pan młody nie odrywa od niej zakochanych oczu. Matka panny, Natalia Eugeniuszowa, nie ustępuje córce w pięknie i wykwintności form. Eleganckie ubranie eksponuje jej figurę. Mężczyźni patrzą z podziwem. Ona różni się od surowej, niskiej swatki w szarym płaszczu niczym etui. Siostra Dawida, Helena, jest kopią matki, tylko młodsza.

Muzyka gra, a nowożeńcy ruszają w pierwszy taniec. Wirują pod czarującą melodię. Niewidzialnym okiem widać, że dla nich nie istnieje już nikt inny tylko oni dwoje. Goście wstrzymują oddech w milczeniu.

No tak Pannie nie zaszkodziłoby trochę zrzucić kilka kilogramów. Ma ogromne rozmiary, a sukienka niechlubna. Zapełni ją gada niezadowolona matka Dawida.

Jak mówią, słowo nie ucieka, nie złapiesz go Natalia Eugeniuszowa chciałaby to cofnąć, ale już za późno usłyszała swoją własną krytykę.

Poza tym, wielu mężczyzn nie rzuca się na kości. Wolą normalne, żywe kobiety. Wasz syn, nawiasem mówiąc, należy do nich. A wy, panie, z ostrożnością, bo ja, choć delikatna, jestem nerwowa. Nie mogę się opanować, kiedy chodzi o moją córkę krzyczy Natalia, ręce w biodrach, przyciskając Bognę do ściany.

Kobiety przez chwilę wpatrują się w siebie wzrokiem. Halina drży, a Natalia wściekła. Sytuację rozładowuje Jan, który natychmiast wyjaśnia sprawę.

Hej, dziewczyny! Widzę, że już się zaprzyjaźniłyście. Muszę jednak przyznać, że zabiorę wam moją żonę, kochana Halino! Natalko, zapraszam cię na taniec. Młodzi już zatańczyli, teraz nasza kolej.

Chwyta żonę za talię i wiruje w walcu. Muzyka huczy, twarze promienieją radością. Ślub śpiewa i tańczy, tak jak w znanej piosence.

Pozostaje nadzieja, że młodzi będą żyć, kochać się i mieć dobre plony

Bo to najważniejsze, prawda?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

7 + 15 =

Olga, a te twoje zbędne kilogramy?