– No, odsyłacie mnie z powrotem do domu dziecka?

No już, oddacie mnie z powrotem do domu dziecka? Ciocia powiedziała, że się pospieszyli, wzięli mnie, bo nie wiedzieli, że wkrótce przyjdzie dziecko. A ja nie jestem w domu

Stałem przy kuchence, a żona Marzena smażyła naleśniki. Niedługo miał wrócić z pracy, i cała rodzina zasiądzie do kolacji.

Zastanawiałem się, dlaczego nasz pięcioletni Szymon dzisiaj tak cicho bawi się w swoim pokoju. Zwykle, kiedy Marzena przewracała swoje ulubione naleśniki, chłopiec kręcił się tuż obok, patrzył w oczy i pytał:

Mamusiu, mogę jeszcze jednego?

Marzena podawała mu kolejny, Szymon zdawał się najpierw być najedzony, lecz zaraz znów podchodził, rozciągając każdy kawałek z wyraźną przyjemnością i mówił:

Mamo, jeszcze jeden?

Marzena wiedziała, że Szymon już najedzony, po prostu lubi powtarzać to ciepłe, niesamowicie piękne słowo mama. Zwykle odkładała łopatkę i naleśniki, brała synka na ręce. Był jeszcze lekki, miał dopiero pięć lat. Mówiła:

No co, skarbie, pójdziemy powitać tatę z pracy?

A Szymon z radością odpowiadał:

Tak, mamo, pójdziemy!

W jego oczach błyszczało podekscytowanie nie znał jeszcze słowa tata, nigdy wcześniej nie miał rodziców, a teraz miał ich obojga.

Teraz Szymon ma własny pokój i własne łóżko, a także małą ściankę sportową z huśtawkami kupił mu to tata. Mamy też auta, robota, klocki i mnóstwo innych zabawek, które są wyłącznie jego. Wieczorem mama czyta mu książki, głaszcze po głowie i mówi, że go kocha. Szymon już wypełnił się tym uczuciem i prawie zapomniał, co było przedtem.

Marzena chciała przywołać synka, ale maluch nagle zapukał w jej brzuch.

Marzena położyła rękę a dziewczynka jeszcze raz się poruszyła.

Boże, Marzena codziennie dziękuje za ten nieoczekiwany dar, choćby wszystko układało się dobrze. Już wymyślili imię dla dziewczynki Michał powiedział, niech będzie Bogna. Tata ma babcię imieniem Katarzyna.

Mówiło się nam, że nie mogę mieć własnych dzieci i że z Michałem Szymona zabrali do domu dziecka, a po roku No i już wkrótce nasza córeczka przyjdzie na świat!

Marzena zamyśliła się i prawie zapomniała obrócić naleśnik. Zawołała synka:

Szymonie, kochanie, chodź szybciej, dlaczego dziś tak cicho?

Lecz cisza trwała, jakby nie słyszał.

Wyłączyła kuchenkę i poszła do pokoju dziecka.

Światło w pokoju było już wyłączone gdzie jest Szymon?

Nagle w pokoju słychać było szmer. Marzena włączyła lampkę i zobaczyła Szymona, siedzącego na kanapie w kurtce i czapce. W ręku trzymał plecak, kompletnie wypełniony swoimi ulubionymi samochodzikami.

Co ty robisz w ciemności? zdziwiła się Marzena, po czym żartobliwie dodała No wstawaj i rozebrać się, planujesz wyprawę? A już, chodź zjedz swoje naleśniki ze śmietaną i słodkim mlekiem skondensowanym, dobra, Szymonie, czemu taki milczący?

Szymon nie uśmiechnął się nawet, wpatrywał się w jedną punkt, jakby dorosłymi oczami, po czym nagle zapytał:

Czy mogę wziąć te zabawki ze sobą? Bo ona nie potrzebuje samochodów?

Co ty mówisz, Szymonie? Co się stało? Dokąd zamierzasz? Marzena opuściła ręce. Czyżby była złą matką i nie czuł jej miłości? Może zazdrości, że wkrótce przyjdzie siostrzka? Dziwne, bo wczoraj był tak radosny.

No już, oddacie mnie z powrotem do domu dziecka? Ciocia mówiła, że się pospieszyli, wzięli mnie, bo nie wiedzieli, że przyjdzie dziecko. A ja nie jestem

Oczy Szymona były mokre, ledwo trzymał się i patrzył na bok.

Szymonie, co to? Jaka ciocia? Wtedy Marzena przypomniała sobie, że kilka dni temu spotkała sąsiadkę. Zaczęła więc mówić: Chwała Bogu, nasze dziecko wkrótce przyjdzie, a potem spojrzała na Szymona. Posypaliście się, Marzenko, posypaliście!

Jednak Marzena była pewna, że Szymon jeszcze nic nie pojął. Szybko pożegnała się z nietaktowną sąsiadką, nie wchodząc z nią w kłótnię. A Szymon, jak się okazało, rozumiał wszystko.

Wtem pomyślał, że jest obcy i sam będzie sobie sam.

Marzena mocno przytuliła chłopca, najpierw odpychał ją, potem upadł i zapłakał.

Synku, nie rozumiesz, ta ciocia nic nie wie, my z tatą kochamy cię i nikomu nie oddamy!

Zdejmęła mu czapkę i kurtkę, i tak, trzymając się za ręce, siedzieli długo w milczeniu na kanapie.

Gdy wreszcie przyszedł czas narodzin Bogny, Szymon i tata zostali w domu sami, a potem pojechali po mamę i maleństwo.

Szymon martwił się, że nie spodoba się siostrzyczce.

Kiedy zobaczył, jak jest mała, uśmiechnął się łagodnie. Mamo, po co ona, taka mała, bez starszego brata? Nauczę ją bawić się samochodzikami, razem będzie nam wesoło!

Teraz Szymon nie opuszcza siostry, czeka, aż urośnie, a rodzice zamieszkają ją w jego pokoju.

A póki co jest pierwszym pomocnikiem mamy

Tego wieczoru mama zawołała go:

Synku, Szymonie, zabrałam Bognę, jedźmy szybciej powitać tatę z pracy.

Szymon już ubrany stał w korytarzu gotowy:

Mamo, przytrzymam drzwi, wyjdź z kołyską!

Zjechali windą, wyszli, a w klatce schodowej weszła ta sama kobieta.

Szymon mocniej chwycił rękę Marzyny, jakby się denerwował.

Synku, pomóż cioci, przyciśnij przycisk windy, widać, że ma ciężkie torby.

Dobrze, mamo! Szymon dumnie spojrzał na kobietę z torbami, wezwał windę i podbiegł za mamą.

Jutro weekend, cała rodzina wybiera się do parku. Szkoda, że Bogna jeszcze mała, ale wkrótce urośnie i będą razem jeździć na karuzelach. A Szymon, jako starszy brat, mocno trzyma ją, gdyby się przewróciła. Bo będą bratem i siostrą na zawsze!

polubcie i zostawcie komentarz!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 4 =

– No, odsyłacie mnie z powrotem do domu dziecka?