Najtrudniejsze w życiu z szczeniakiem to nie to, co myśli większość ludzi. To nie wychodzenie na s…

Najtrudniejsze w życiu z szczeniakiem nie jest to, co większość osób sobie wyobraża.
To nie wychodzenie na dwór, gdy leje deszcz, kiedy szczypie mróz, gdy oczy nie chcą się otworzyć po bezsennej nocy albo kiedy serce drży niespokojne jak liść na wietrze.
To nie rezygnacja z wyjazdów czy zaproszeń, gdy słyszysz: Przyjdź, ale bez niego.
To nie sierść wszędzie na pościeli, na ubraniach, nawet czasem w zupie.
To nie to ciągłe mycie podłogi, choć dobrze wiesz, że za chwilę znowu będą ślady łap.
To nie weterynaryjne rachunki, ani niepokoje, czy czegoś ważnego nie przeoczyłaś.
To nie jest strata odrobiny wolności, bo przecież wolność już nie jest ja, tylko my.
Nie to, że twoje serce już dawno przestało należeć tylko do ciebie

To wszystko jest miłość.
To wszystko jest życie.
To wszystko sama wybrałaś.

Najtrudniejsze pełza powoli jak ból, co pojawia się w kościach, gdy nagle zmienia się pogoda. Jak krakowski mróz, który na początku jest tylko powiewem, a później przenika aż do środka.
Któregoś dnia odkrywasz po prostu:
on już nie potrafi jak dawniej.
Stara się ale nie może.

Biegnie do ciebie, jak zawsze ale to już inny bieg.
W jego oczach wciąż widzisz swoje odbicie, choć pojawia się tam już to znużone światełko, które mówi:
Jestem z tobą, ale każdego dnia jest mi trudniej.

Przypominasz sobie, jaki był kiedyś.
Widzisz, jaki jest teraz cały twój, ufający bez granic.

On zawsze wierzył w ciebie:
że będziesz przy nim,
że pomożesz,
że uratujesz.

I zrobiłaś to.

Ale teraz nie możesz ocalić od starości.

Najbardziej boli świadomość, że dla ciebie był pociechą
a ty dla niego byłaś WSZYSTKIM:
całym jego światem,
całym niebem,
ostatnią nadzieją.

A ty nie jesteś gotowa.
Nie chcesz pozwolić mu odejść.
Nie chcesz patrzeć, jak gaśnie ten, który nauczył cię kochać bez granic.

Potem przychodzi cisza.
Gęsta, lepka cisza.
Puste miejsce na poduszce.
Miska, której już nikt nie wylizuje.
Twoje serce poszatkowane na drobne kawałki.

Znowu wychodzisz przed dom.
Ale już sama.

I łapiesz się na tym, że mówisz do powietrza:
No chodź, maleństwo

Ale gdybym mogła cofnąć czas
Wybrałabym to jeszcze raz.
Wybrałabym wszystko: zmęczenie, smutek i oddanie.

Bo ta miłość jest prawdziwa.

Mieć psa znaczy wpuścić do życia ogień.
Ogień, który grzeje cię już zawsze,
nawet kiedy psa już nie ma.

Bo pies ma tylko jedną misję na tym świecie:
oddać ci swoje serce.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 − dziewięć =

Najtrudniejsze w życiu z szczeniakiem to nie to, co myśli większość ludzi. To nie wychodzenie na s…