Nie potrafię żyć bez Was

Nie wyobrażam sobie życia bez was

***

Iwonka, przepraszam. Zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostawiam wam. Wybacz, że odszedłem tak cicho, bez żadnego uprzedzenia. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, więc postanowiłem zostawić ci tylko tę kartkę. Uwierz, mi także jest ciężko… I pocałuj ode mnie syna…

***

Wstawaj, słoneczko! obudziłam mojego syna, Jaśka, a potem poszłam do sypialni do męża, Sławka.

Kochanie, zaraz musisz iść do pracy! Pobudka! zaśmiałam się i połaskotałam go w wystającą spod kołdry piętę.

Sławek jęknął i powoli się obudził. On zawsze miał trudności ze wstawaniem, w przeciwieństwie do mnie. Ja już ze świtem byłam na nogach, zdążyłam przygotować śniadanie, ogarnąć się i zrobić coś w domu, zanim moi ukochani chłopcy się obudzili. No, ale ja kładłam się wcześnie, bo po całym dniu byłam wykończona.

Siedziałam już w kuchni, kiedy zaspany Jaś wyszedł ze swojego pokoju.

Najpierw łazienka, potem śniadanie wskazałam mu drzwi do łazienki.

Posłusznie pobiegł umyć zęby. Po kilku minutach, kiedy już siedzieliśmy przy stole, do kuchni zajrzał Sławek.

Wiesz, zostanę dziś w domu. Zaraz zadzwonię do pracy, że się źle czuję…

Wyglądał bardzo blado, aż się przestraszyłam.

Źle się czujesz? Co się stało? spytałam.

Boli mnie głowa, mdli mnie… Sławek oparł się o framugę.

Podbiegłam do niego, dotknęłam mu czoła i spojrzałam w oczy.

Nie masz gorączki. Może powinnam zostać z tobą?

Nie, Iwonka, ty idź do pracy, odwieź Jaśka do szkoły, a ja się położę. Może mi przejdzie…

Gdyby coś się działo, od razu dzwoń uprzedziłam.

Jasne uśmiechnął się blado. Do zobaczenia wieczorem.

Ten dzień był dla mnie pełen niepokoju. Martwiłam się o Sławka, w końcu nigdy wcześniej tak się nie czuł. Przeczuwałam, że coś jest nie tak, serce mi nie dawało spokoju.

Wysłałam wcześniej prośbę o zwolnienie się z pracy i odebrałam Jaśka, który po szkole poszedł do kolegi. Razem pojechaliśmy do domu. Nerwy miałam coraz większe, czułam wewnętrzny niepokój, a Jaś patrzył na mnie z troską.

Mamo, coś się stało? zapytał w trakcie jazdy. Miałaś wrócić później, a wyglądasz na chorą. To wyście oboje się pochorowali?

Spojrzałam na mojego dwunastoletniego syna. To już nie był mały chłopiec, ale wciąż dziecko. Nie mogłam pozwolić sobie, żeby się martwił.

Po prostu martwię się o tatę, źle się rano czuł i chcę sprawdzić, czy wszystko w porządku.

Jasiek coś burknął pod nosem i więcej nie pytał. Dojechaliśmy do naszego bloku i, nie mogąc opanować drżenia, szybkim krokiem ruszyłam do windy. Jaś szedł za mną, targał plecak i patrzył na mnie nieco zdziwiony.

Gdy otworzyłam drzwi do mieszkania, uderzyła mnie grobowa cisza. Przeszukałam pokoje Sławka nigdzie nie było. Wróciłam do przedpokoju i zobaczyłam, że Jaś trzyma kartkę, którą najwyraźniej już przeczytał.

Co to jest? Pokaż mi! głos mi zadrżał.

Podał mi papier bez słowa.

Iwonka, przepraszam. Zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostawiam wam. Przepraszam, że nie uprzedziłem. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiam tylko tę notatkę. Uwierz mi, mnie też nie jest łatwo… I ucałuj ode mnie syna…

Co za tchórz… rzucił cicho Jaś.

Nie mów tak, to twój ojciec… spojrzałam na syna bezradnie.

On nas zostawił! Nienawidzę go!

Wbiegł do swojego pokoju i zatrzasnął drzwi. Bolało mnie serce, bo nie potrafiłam wytłumaczyć, dlaczego tata tak zrobił. Przecież wydawało się, że wszystko było dobrze.

Za moment czytałam dalszą część listu.

Spotkałem Zosię dwa lata temu i nie potrafiłem przez ten czas odejść. Ale teraz po prostu musiałem to zrobić. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. Proszę, nie pokazuj tego Jaśkowi, nie chcę, żeby źle o mnie myślał.

Uśmiechnęłam się ironicznie Jaś sam już wszystko zrozumiał. Sam sobie wyrobi zdanie o ojcu, który porzucił rodzinę.

Przeszłam się po mieszkaniu. W sypialni brakowało rzeczy Sławka. Dopiero wtedy opadłam na podłogę i zaczęłam gorzko płakać. W jednej chwili runęło całe moje życie, wszystko się rozpadło.

Nie mam pojęcia, ile czasu tam siedziałam, pogrążona w rozpaczy. Chciałam wrócić do poranka, zmienić coś, zostać w domu, żeby Sławek nie zdążył odejść. Ale głęboko w środku wiedziałam, że i tak by nie został. Skoro podjął decyzję, nie było siły, która by go zatrzymała. Byłam też zła, że nie miał odwagi powiedzieć mi tego prosto w oczy. To byłoby uczciwe. Tymczasem uciekł potajemnie, zostawiając tylko list.

Kiedy już się trochę uspokoiłam i ogarnęłam, poszłam do pokoju syna. Leżał na łóżku cały czas wlepiony w sufit. Po oczach poznałam, że też płakał.

Mamo, dlaczego on nam to zrobił?

Synku, nie wiem. Przestał mnie kochać, ale ciebie nie. Ciągle jesteś jego synem.

Nie, mamo, przecież sam napisał, że musiał odejść. Jego nowa kobieta pewnie jest w ciąży… Ja już nie jestem dzieckiem, zdaję sobie sprawę. Widocznie mnie też przestał kochać. Może to moja wina? Obiecał, że w weekend pójdziemy na mecz i do cukierni, może już mu się znudziłem, za dużo chciałem?

Serce mi pękało, gdy tego słuchałam. Uważałam jednak, że nie powinnam nastawiać Jaśka przeciwko ojcu, nawet jeśli miałam ochotę to zrobić. Syn powinien mieć ojca.

Pogłaskałam go po ramieniu i powiedziałam łagodnie:

Jasiek, to nie przez ciebie. On nie chciał, żebyś czytał ten list. Poznał inną kobietę, tak ale ty na zawsze będziesz jego synem. Zobaczysz, sam się do ciebie odezwie, będzie chciał spędzać z tobą czas.

Zdradził cię, mamo mruknął smutno Jaś.

Rozumiałam go doskonale. Sama czułam wściekłość, żal, chęć zemsty. Dwa lata udawał przede mną i przed synem, patrzył nam w oczy i mówił, że kocha, a spotykał się z inną.

Kolejne dni były bardzo ciężkie. Sławek nie odzywał się, a ja złożyłam w sądzie wniosek o rozwód. Jasiek przestał rozmawiać o ojcu, twierdził, że nigdy mu nie wybaczy. Jednak wieczorami słyszałam jego ciche szlochanie w pokoju.

Z czasem powoli wszystko zaczęło się układać. Jaś i ja nauczyliśmy się żyć bez Sławka, który mimo wcześniejszych obietnic nie chciał z synem utrzymywać kontaktu. Tłumaczył, że nie ma czasu, bo ma teraz inną rodzinę i inne obowiązki. Jaś przeżywał to po cichu, był rozgoryczony. Tak minęło około pół roku.

Pewnego dnia, wracając z pracy, usłyszałam hałas na klatce schodowej. Rozpoznałam podniesione głosy to kłócili się Jasiek i Sławek. Przyspieszyłam kroku, wchodząc na piętro.

Sławek stał pod naszymi drzwiami, błagalnie patrząc na syna, a Jaś mocno wzburzony krzyczał:

Odejdź! Nie masz prawa tu być! Nienawidzę cię! Mama też już cię nie kocha!

Jaś, synku, posłuchaj mnie…

Odejdź! wykrzyczał.

Podbiegłam do nich. Na mój widok, Jaś trochę się uspokoił, a Sławek odetchnął z ulgą i zrobił krok w moją stronę.

Iwonko, wróciłem do was. Jaś mnie nie wpuszcza, ale ty mi wybaczysz, co?

Mamo, nie! Jaś spojrzał na mnie błagalnie i złością.

Patrzyłam na Sławka. Kiedyś bardzo go kochałam, nie wyobrażałam sobie bez niego życia. Jednak po tym, co zrobił, zrozumiałam, że nawet jeśli wybaczę, do naszego małżeństwa już nie wrócę.

No co będzie? uśmiechnął się niepewnie Sławek, robiąc krok w stronę drzwi Wpuścisz męża?

Byłeś nim pół roku temu powiedziałam chłodno teraz nie masz prawa wracać do tego domu. Jeśli chcesz połowy mieszkania idź do sądu. Ale naszej rodziny już nie ma.

Co? Naprawdę mnie wyganiasz? Iwonka, proszę, wybacz mi! Nie wiem, co mnie wtedy opętało. Nie potrafię żyć bez was!

Przebaczyłam, ale z nami już nie będziesz.

Po tych słowach weszłam do mieszkania i zamknęłam drzwi. Jasiek uśmiechnął się do mnie chyba i dla niego to było trudne odrzucić ojca. Ale nie przebaczył Sławkowi, wciąż był na niego zły.

Mamo, nie przejmuj się nim. Nam jest dobrze. We dwoje.

Poczułam ulgę. Przez wizjer zobaczyłam jeszcze przez chwilę, jak Sławek stoi pod drzwiami, wpatrzony w futrynę. Potem odszedł powoli.

Wtedy naprawdę poczułam spokój w końcu umiałam pożegnać przeszłość. Czas zacząć żyć dalej, uznałam.

Jaśku, jesteś dzielny puściłam mu oczko.

To może zamówimy pizzę, mamo? Musimy to jakoś uczcić! I lody?

Uśmiechnęłam się. Ostatnie miesiące nasza radość gdzieś znikła, a dziś znów zobaczyłam u syna iskrę. Teraz już wiedziałam, że damy radę. Teraz na pewno wszystko zacznie się układać, nawet jeśli powoli…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 − sześć =

Nie potrafię żyć bez Was