Kiedy byłeś w delegacji

Kasiu, już jestem w domu, witaj!

R-Radek?! Ależ ty wcześnie! Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni

Kobieta, mniej więcej trzydziestoletnia, wyszła pospiesznie do przedpokoju, nerwowo poprawiając jedwabny szlafrok i patrząc niepewnie na stojącego w drzwiach męża.

Chciałem ci zrobić niespodziankę, Kasiu. Jak widzę, udało się! A może nie cieszysz się z mojego powrotu? wysoki, barczysty mężczyzna uśmiechał się szeroko, zadowolony z zamieszania, które wywołał.

Bardzo się cieszę! Wejdź od razu do kuchni, zaraz wszystko ci podgrzeję

Radek, całkiem zadowolony z siebie, skinął głową żonie i ruszył do kuchni. Tam czekał na niego nadzwyczaj bogato zastawiony stół: truskawki, czekolada, gorący obiad prosto z piekarnika Zupełnie jakby przygotowane dla niego.

No Kasiu, no co ty nawyczyniałaś! Skąd wiedziałaś, że dziś przyjadę? Jakaś ty domyślna!

Nałożywszy sobie obfity obiad, Radek zaczął zajadać, nie mogąc się nadziwić smakom. Żona się nie pojawiała Radek pomyślał, że pewnie szykuje się w swoim ulubionym stroju dla męża, dba o szczegóły

Kasiu, ja My

Ależ pysznie wyszło ci to pieczyste, Kasiu! A ta sałatka, a naleśniki palce lizać Krzysiek?!

Radek obejrzał się i zobaczył żonę Kasię, trzymającą pod rękę jego rodzonego brata, Krzysztofa. Kobieta patrzyła gdzieś w podłogę, a Krzysiek, w krótkich spodenkach i podkoszulku, przecierał zmęczonym gestem czoło, jakby dopiero co go obudzili.

Tak, Radek, to ja. Witaj, bracie

Witaj. No, to wytłumaczcie mi, co tu się właściwie dzieje? Choć chyba już wszystko jasne

Radku, ja Od dawna chciałam ci to powiedzieć. Kocham twojego brata, Krzysztofa, i chcę być tylko z nim. Wybacz mi powiedziała Kasia szybko, patrząc na swego już chyba dawnego męża spod przymrużonych powiek.

Usłyszawszy te słowa, Radek wypuścił z rąk talerz. Z głośnym brzękiem potoczył się po podłodze.

I wy, jak rozumiem Dopiero co

Tak. Właśnie teraz byliśmy razem.

No pięknie, cudownie po prostu, Kasiu! I ty Krzyś, też z ciebie kawał zawodnika! Moi drodzy! Teraz już wiem, dlaczego taki pyszny obiad na mnie czekał I dla kogo naprawdę.

Kasia bała się spojrzeć na męża. Czuła, że kiedy tylko podniesie wzrok, cała jej odwaga zniknie bez śladu.

A Hania? Co z naszą córką? Ona już wie?

Nie, nie mówiłam jej

A gdzie ona teraz jest?

U sąsiadki, ogląda bajki.

I często tak ją zostawiasz sąsiadce?

Od pół roku prawie

Pytania Radka się skończyły. I emocje także. Był wyczerpany po podróży i nie widział sensu robić scen. Z natury był spokojny, nie umiał długo żywić urazy, choć gdy ktoś przekroczył granice, to już nie było odwrotu. Ale to zdarzało się rzadko. Sprawa z dwójką swoich najbliższych wprawiła go w totalne osłupienie. Na chwilę zamilkł, nie wiedząc, co dalej.

Macie dziesięć minut, żeby was tu nie było. Zaczynam odliczanie powiedział, popijając herbatę. Na brata nawet nie spojrzał.

I co Kasia w nim widzi? Wygląda niemal tak samo jak ja, nawet pieprzyki mamy w tych samych miejscach O pracy nie wspominając, rozumu nie za wielu Straci na tym tylko. Ale jej wybór myślał, spokojnie pijąc herbatę.

Nigdzie stąd nie pójdę, póki nie dasz zgody postawił się nagle Krzysiek.

Na co niby mam się zgodzić?

Na rozwód Odpuść Kasię, ona cię już nie kocha.

Widzę, widzę, kogo kocha moja żona uśmiechnął się z przekąsem Radek. Chcecie rozwodu? Będzie rozwód, ale tylko przez sąd! Ciekawy jestem, jak pójdzie wam wydawanie wszelkich groszy na adwokata

Radku kobieta położyła mu delikatnie dłoń na przegub. Radek, proszę, rozstańmy się spokojnie. Przecież jesteś człowiekiem łagodnym, potrafisz być wyrozumiały

Pokręcił głową.

No dobrze, niech wam będzie. Ale od dziś nie jesteś już moim bratem, Krzysztofie Januszu.

Chcieliśmy cię jeszcze o coś poprosić

O co jeszcze?

Zostaw mi mieszkanie po rozwodzie, Radek! Kasia uśmiechnęła się łagodnie, gładząc go po ręce. Haneczka tak zżyła się z tym domem, ma tu przyjaciół w szkole Gdybyśmy podzielili mieszkanie, na nowe nas nie stać. Trzeba by wrócić na wieś

Radek podparł się na łokciach, zamyślił się. Kasia, widząc jego wahanie, głosem pełnym ciepła podśpiewywała:

Radziu, słońce moje Zrób córce prezent. Przecież ty jeszcze wiele zarobisz, z twoją pensją to żaden problem! Proszę, Haneczka jest twoją jedyną pociechą! Dla niej się staram

Spokojnie, Kasiu uciął rzeczowo Radek. Mam lepszy pomysł.

Jaki to pomysł? zapytała radośnie Kasia. Zostawisz też samochód? Haneczka byłaby przeszczęśliwa

Hania będzie mieszkać ze mną.

Co takiego?! Zwariowałeś chyba?! Przecież ty nie potrafisz z dziećmi się zajmować! Całymi dniami i nocami wyjeżdżasz w delegacje Ona nawet nie pamięta, jak masz na imię.

Zaraz się przekonamy odparł i poszedł do drzwi.

Po kilku minutach wrócił, trzymając za rękę córkę. Dziewczynka miała dziesięć lat i właśnie skończyła trzecią klasę. Mocno ściskała dłoń ojca, radośnie się uśmiechając.

Po co ją tu przyprowadziłeś? Chcesz, żeby dziecko mieszało się w nasze sprawy?! Kasia ostro spytała.

Radek nic nie odpowiedział. Usiadł przy stole, posadził córkę na kolanach i zaczął z nią rozmowę:

Haneczko, dziecinko, mogę ci zadać kilka pytań?

Jasne! rozpromieniła się dziewczynka, szczęśliwa, że tata wreszcie poświęca czas.

Ale obiecaj, że będziesz szczerze odpowiadać! Chcę z tobą rozmawiać jak z dorosłą.

Tak jak z panami z twojej pracy?

Właśnie tak.

Dziewczynka pokiwała głową. Cieszyła się, że tata traktuje ją poważnie, aż z wrażenia otworzyła usta.

Powiedz, mama krzywdzi cię? Czy uderzyła cię w tym tygodniu choć raz?

Zaskoczona dziewczynka spuściła wzrok i zaczęła nerwowo bawić się sukienką.

Co ty wygadujesz?! krzyknęła Kasia. Zostaw dziecko w spokoju!

Cisza, Katarzyno. Teraz rozmawiam z córką uciął Radek, głaszcząc dziecko po włosach. Nie bój się, Haneczko. Obiecałaś być szczera.

Dziewczynka znów skinęła głową. W jej oczach zakręciły się łzy. Przytuliła się mocno do ojca i wyszeptała drżącym głosem:

Tak, uderzyła mnie trzy razy! Najpierw za tróję, potem za rozlane mleko A trzeci raz, bo nakrzyczałam na wujka Krzyśka. Całowała się z nim, kiedy byłeś w delegacji

Nie płacz już, córeczko, nie płacz! Radek przytulił ją mocno. Jestem z tobą, już nie pozwolę, by mama zrobiła ci krzywdę.

Ona kłamie! zaprotestowała Kasia. Nawet jej palcem nie tknęłam

Czyli mieszkanie i samochód też chcesz dla dobra córki? uśmiechnął się Radek z przekąsem. Haneczko, odpowiedz jeszcze na jedno pytanie.

Dobrze

Córeczko, jeśli miałabyś wybrać, z kim chciałabyś mieszkać: ze mną czy z mamą?

Dziewczynka zamilkła. Jej wzrok błądził od ojca do matki. Kasia wyciągała do niej ręce, próbując ją przekonać.

Obiecasz, że już nie będziesz wyjeżdżał na długo?

Obiecuję! bez wahania zapewnił Radek.

To ja chcę mieszkać z tobą, tatusiu.

Ty! zapiszczała Kasia, próbując sięgnąć do dziecka, ale Radek objął córkę, osłaniając ją własnym ciałem. Krzysiek przez cały ten czas stał z tyłu i nie odezwał się ani słowem.

No to, Katarzyno, wszystko już jasne. Córek już więcej nie zobaczysz powiedział spokojnie Radek i razem z dzieckiem ruszył do jej pokoju.

Chwilę później Radek spakował rzeczy córki. Na szczęście walizka po delegacji była już gotowa. Wyjechali razem do hotelu na drugim końcu Krakowa, gdzie Radek często sypiał podczas pracy.

…Po kilku miesiącach odbyła się sprawa sądowa. Sąd przyznał Hanię ojcu Kasia i jej nowy mąż nie mieli stałej pracy, ani warunków do wychowania dziecka, a córka sama oświadczyła, że chce zostać z tatą. Hania mogła odwiedzać matkę w weekendy, ale zamieszkała z ojcem w nowym mieszkaniu, na które Radek zdobył środki, sprzedając swoją część starego lokum. Całkowicie zmienił harmonogram pracy długich delegacji już się nie podejmował. Haneczka zaczęła uśmiechać się częściej niż dawniej a to było dla Radka cenniejsze niż jakiekolwiek pieniądze czy sukces zawodowy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 − 3 =

Kiedy byłeś w delegacji