Nie potrafię żyć bez Was

Nie dam rady żyć bez was

***

Jagoda, wybacz, zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostaje wam. Przepraszam, że znikam tak po cichu, bez uprzedzenia. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, więc postanowiłem zostawić kartkę. Uwierz, mi też nie jest łatwo… I ucałuj ode mnie syna

***

Słoneczko, wstawaj! powiedziała Jagoda, budząc syna, Stasia. Potem zajrzała jeszcze do sypialni, gdzie spał jej mąż, Przemek.

Kochany, musisz wstawać do pracy! Pobudka! zaśmiała się, łaskocząc go w piętę wystającą spod kołdry.

Przemek jęknął i powoli zaczął się rozbudzać. Zawsze miał problemy ze wstawaniem, zupełnie inaczej niż Jagoda. Ona od rana tryskała energią zanim jej chłopaki w ogóle przewrócili się na drugi bok, ona już potrafiła przygotować śniadanie, ogarnąć siebie i zrobić coś jeszcze w domu. A że kładła się spać zawsze wcześnie, po całym dniu była wyczerpana.

Siedziała w kuchni, kiedy Staś, ziewając, wyszedł ze swojego pokoju.

Najpierw umyj ząbki, potem śniadanie wskazała mu łazienkę.

Chłopiec posłusznie poszedł się umyć. Gdy już jedli razem śniadanie, w drzwiach sypialni pojawił się Przemek.

Słuchaj, chyba dzisiaj zostanę w domu. Zaraz zadzwonię do pracy i dam znać

Wyglądał blado, jak ściana. Jagodę przeszył niepokój.

Co się stało? Źle się czujesz?

Głowa mnie boli, niedobrze mi Przemek oparł się o framugę.

Jagoda zerwała się, dotknęła jego czoła i zajrzała z troską w oczy.

Nie masz gorączki. Może powinnam z tobą zostać?

Nie, Jagódko, jedź do pracy, Stasia odwieź do szkoły. Prześpię się jeszcze, pewnie mi się polepszy.

Dzwoń jeśli coś upomniała go cicho.

Jasne Przemek uśmiechnął się lekko zobaczymy się wieczorem.

Jagoda cały dzień była poddenerwowana, ciągle myślała o mężu. Pracował ostatnio bardzo dużo, może to zwykłe przemęczenie? Ale to dziwne, miała w środku niepokój, jakby coś wisiało w powietrzu.

Wyszła z pracy wcześniej, odebrała Stasia od kolegi i wracali razem do domu. Coraz bardziej się denerwowała, a syn spoglądał na nią zaniepokojony.

Mamusiu, co jest nie tak? Miałaś być później i wyglądasz blado. Wy i tata chorzy czy co? dopytywał się Staś, mając już dwanaście lat, więc sporo rozumiał.

Synku, martwię się o tatę. Źle się dzisiaj czuł i chcę sprawdzić, czy wszystko u niego w porządku.

Staś coś mruknął, ale nie pytał więcej. Wjechali pod blok, a Jagoda nerwowo szukała kluczy. Staś szedł za nią z plecakiem, do końca nie rozumiejąc, czemu mama jest tak nieswoja.

Jagoda drżącą ręką otworzyła drzwi i wbiegła do mieszkania. Było podejrzanie cicho. Przemka nigdzie nie było. Przeszukała wszystkie pokoje i wróciła do salonu. Tam Staś stał jak wryty, blady jak ściana, łzy w oczach. W ręku ściskał jakąś kartkę, którą najwyraźniej już przeczytał.

Co tam masz? Pokaż!

Jagodzie zadrżał głos, Staś bez słowa podał jej kartkę.

Jagoda, wybacz, zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostaje wam. Przepraszam, że znikam tak po cichu, bez uprzedzenia. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiłem tę kartkę. Uwierz, mi też nie jest łatwo I ucałuj ode mnie syna

Szuja mruknął Staś przez zaciśnięte zęby.

Nie mów tak, to twój tata! odpowiedziała Jagoda, sama nie dowierzając, co się właśnie dzieje.

On nas zostawił! Nienawidzę go!

Staś wbiegł do siebie i zatrzasnął drzwi. Był zdruzgotany i nie rozumiał, czemu tata tak postąpił. Przecież wszystko było dobrze Jagoda jeszcze raz przeczytała liścik.

Poznałem Martę już dwa lata temu, nie miałem siły odejść od razu. Teraz muszę. Może kiedyś mi wybaczysz. Nie pokazuj tego Stasiowi, nie chcę, żeby myślał o mnie źle.

Jagoda uśmiechnęła się gorzko jej syn już i tak sam wszystko odkrył.

Weszła bezwiednie do sypialni. Szafki, komoda rzeczy Przemka nie było. I kiedy to wreszcie do niej dotarło, osunęła się na podłogę i zaczęła gorzko płakać. W jednej chwili jej życie legło w gruzach, i to tak nagle. Nie wiedziała ile czasu przesiedziała na ziemi, opłakując swoje małżeństwo. Najchętniej cofnęłaby się do rana, została w domu, spróbowała coś zmienić Ale czuła, że i tak nie miałaby na to wpływu. Przemek już dawno zdecydował.

Gdy ochłonęła, wstała, umyła twarz i poszła do syna. Staś leżał na łóżku, zapatrzony w sufit. Było po nim widać, że też płakał.

Mamo, dlaczego on tak zrobił?

Synku, nie wiem. Przestał mnie kochać, ale ciebie nie. Zawsze będziesz jego synem.

Mamo, przecież napisał, że „musi” odejść w głosie Stasia słychać było gorycz. Czyli jego nowa kobieta jest w ciąży? Wiem, mam trzynaście lat To już nie liczę się dla niego? Może coś źle zrobiłem? Przecież planowaliśmy na weekend mecz i pizzę. Może go męczyłem za bardzo?

Każde jego słowo bolało Jagodę, bo sama czuła podobnie. Ale wiedziała, że Staś potrzebuje ojca i nie mogła go nastawiać przeciwko niemu. Pogładziła syna po dłoni i łagodnie powiedziała:

Stasiu, na pewno go nie zamęczyłeś. Tata nie chciał, żebyś czytał tę kartkę. Znalazł sobie kogoś innego, to prawda, ale ty zawsze będziesz dla niego ważny. Zobaczysz, sam będzie chciał się z tobą spotykać.

Ale ciebie zdradził szepnął Staś ponuro.

Jagoda rozumiała go doskonale. Też czuła wściekłość, żal i chęć odwetu. Przez dwa lata Przemek ich okłamywał i nawet nie próbował zrozumieć co czuli. Patrzył w oczy, mówił o miłości, a spotykał się z inną.

Przez następne dni w domu panowała atmosfera żałoby. Jagoda złożyła pozew o rozwód, a Staś zapowiadał, że nigdy ojcu nie wybaczy. Był już na tyle duży, że wszystko rozumiał, choć Jagoda słyszała, jak płacze czasami w nocy.

Powoli jednak wszystko zaczęło wracać do normy. Jagoda i Staś nauczyli się żyć bez Przemka, który zresztą zupełnie zniknął z ich życia. Mówił przez telefon, że jest zbyt zajęty, że ma teraz nową rodzinę. Stasia bolało to bardzo, choć nie chciał się przyznać.

Tak minęło ponad pół roku.

Pewnego razu, wracając z pracy, Jagoda usłyszała kłótnię na klatce schodowej. Znała te głosy Staś i Przemek. Zaczęła biec po schodach.

Przemek stał pod drzwiami, patrząc błagalnie na syna, podczas gdy Staś, roztrzęsiony i cały czerwony, krzyczał:

Wynoś się stąd! Nie masz prawa tu być! Nienawidzę cię! Mama też cię już nie kocha!

Stasiu, posłuchaj Synku

Wynoś się!

Jagoda natychmiast podeszła. Jej obecność trochę uspokoiła Stasia, Przemek natomiast natychmiast się ożywił.

Jagódko wróciłem do was. Staś mnie nie wpuszcza, ale ty mi wybaczysz, prawda?

Mamo, nie! Staś spojrzał na nią z lękiem i złością zarazem.

Jagoda wpatrywała się w Przemka. Kiedyś myślała, że nie przeżyje bez niego, ale zdrada zabiła wszystko. Nawet gdyby wybaczyła, to już nie ta sama rodzina.

I co? Przemek zrobił krok do drzwi i próbował się uśmiechnąć. Wpuścicie mnie do domu?

Byłeś moim mężem pół roku temu głos Jagody był pusty już nie masz prawa tu wchodzić. Chcesz połowy mieszkania, zgłoś się do sądu. Ale rodziny z tego nie będzie.

Co? Wyrzucasz mnie? Jagoda, błagam! Nie wiem, co mnie wtedy naszło! Ja nie dam rady żyć bez was!

Już ci wybaczyłam. Ale nie zamieszkam z tobą nigdy więcej.

Po tych słowach Jagoda weszła do mieszkania i zatrzasnęła drzwi. Staś odetchnął, było mu ciężko wygonić ojca, ale była w nim ulga.

Mamo, nie martw się o niego. Damy sobie radę, we dwójkę.

Jagoda się uśmiechnęła, wycierając łzy. Przez judasza zobaczyła, jak Przemek chwilę stał pod drzwiami, a potem odszedł. W głębi serca poczuła ulgę udało się wyrzucić zdrajcę i kłamcę. Pora skończyć z żałobą, pomyślała.

Stasiu, jesteś dzielny mrugnęła do syna.

To co, zamawiamy pizzę? Świętujemy? Mamo?

Staś wiedział, że najtrudniejsze już za nimi.

Czemu nie? I ptysie!

Zobaczyła, jak promienieje mu twarz coś czego nie widziała od miesięcy. I nagle była pewna, że dadzą sobie radę. Wszystko się ułoży. Może nie od razu, ale na pewno.

Tym razem wiem już jedno: czasem lepiej się rozstać, niż żyć w kłamstwie. I choć życie potrafi zaboleć, zawsze warto zaufać sobie i iść naprzód.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem + 15 =

Nie potrafię żyć bez Was