Ona się nie pomyliła
Mariola kończy sprzątanie, kiedy nagle rozbrzmiewa dzwonek do drzwi. Szybko myje ręce i biegnie otworzyć. W progu stoi jej teściowa, Lucyna Władysławowna. Uśmiecha się do niej w sposób, który według Marioli jest raczej złośliwy, i pewnym krokiem wchodzi do mieszkania.
Dzień dobry, a cóż to za niespodzianka? otrząsa się wreszcie Mariola.
Po prostu wpadłam z wizytą kobieta nawet nie zamierza się przywitać.
Ale teraz jestem zajęta! Dlaczego pani nie zadzwoniła wcześniej? Co to za zwyczaj wpadać jak grom z jasnego nieba?
Lucyna Władysławowna unosi lekko kącik ust:
A muszę cię prosić o pozwolenie, żeby wejść do własnego mieszkania? Tak?
Mariola czerwieni się na wspomnienie, że właściwie mieszkają tu na łaskę teściowej. Lucyna udostępniła synowi i synowej to mieszkanie na określonych zasadach i nieraz grozi, że ich wyrzuci.
Stało się tak, że Adam wpadł w poważne długi i teraz oboje z Mariolą ciężko pracują, żeby je spłacić. Na wynajem mieszkania nie starczyłoby im pieniędzy, więc Lucyna postanowiła im pomóc. Miała dwa mieszkania w jednym sama mieszka, a drugie normalnie wynajmowała. Teraz jednak pozwoliła Adamowi i Marioli mieszkać tu za darmo płacą tylko za rachunki.
Jak wam idzie? teściowa przechodzi do kuchni, bezceremonialnie wyciąga filiżankę z szafki.
Ujdzie mruczy Mariola, kończąc sprzątanie i dołączając do niej w pokoju.
Lucyna Władysławowna rzuca synowej niechętne spojrzenie wyraźnie nie podoba jej się, że Mariola jest dziś taka blada. Kobieta niespecjalnie lubi swoją synową, choć akceptuje wybór syna. Przed innymi, a czasem i w oczy, potrafi sobie pozwolić na uszczypliwy żart.
Wszystko w porządku? Jakoś nie podobasz mi się dzisiaj!
Nic mi nie jest ponownie burczy Mariola.
Cały czas powtarzasz tylko w porządku, w porządku! Nie znasz innych słów?
Dziewczyna wzrusza ramionami czuje się kiepsko, ale nie ma zamiaru przyznawać się z tym teściowej.
Co zamierzasz dzisiaj robić? Lucyna nie daje za wygraną.
Jeszcze nie wiem. Może pójdę do sklepu po kilka drobiazgów. Potem muszę popracować.
Teściowa kiwa głową wie, że Mariola pracuje zdalnie jako księgowa. Rozmowa cichnie, Lucyna zaczyna się nudzić.
Może pójdę z tobą do sklepu? Mam auto, podrzucę cię! I tak nie mam co robić.
Mariola początkowo chce odmówić wyjście z teściową po zakupy zwiastuje uszczypliwe uwagi ale wizja dźwigania toreb do domu wygrywa. Skinęła głową.
To by mi odpowiadało.
No to zbieraj się! Nie ma co się mazgaić!
Mariola ubiera się szybko, ale Lucyna i tak nie przepuszcza okazji do uszczypliwości:
O, zanim się doczekałam, to już się wyspałam, ślimaku nasza.
Dziewczyna milczy wie, że teściowa się z niej nabija. Od rana ma mdłości, więc uniknięcie kłótni jest dla niej priorytetem.
Dokąd jedziemy?
Mariola wymienia dwa sklepy i Lucyna wyjeżdża na drogę. Nie musiała akurat robić zakupów, ale jeszcze mniej chciało jej się wracać do pustego mieszkania. Mąż nie żyje od lat, a Adam z Mariolą pomagali jej radzić sobie z samotnością choć nie byli tego świadomi. Umiała kryć swoje emocje.
Po co bierzesz takie świństwo? Lucyna zerkła z pogardą na przecenione produkty w koszyku synowej.
No cóż, na razie nie możemy sobie pozwolić na nic lepszego Mariola stara się mówić poważnie. Przecież wie pani, że mamy jeszcze długi.
Lucyna wzrusza ramionami właściwie nie zwracała na to uwagi.
Mariola, może wpadniemy do kawiarni? Ja stawiam.
Teściowa odwraca się do synowej w tym samym momencie Mariola blednie jeszcze bardziej, zaczyna tracić przytomność i niemal się przewraca. Na szczęście są już przy samochodzie Lucyna szybko sadza ją na siedzeniu.
Co z tobą? Mariola, słyszysz mnie?
Lucyna pochlapuje jej twarz wodą z butelki. Dziewczyna wraca powoli do siebie.
Mariola, wszystko dobrze? Co się dzieje?
Dziewczyna macha ospale ręką i wyciera twarz:
Nic takiego. Zmęczona jestem, trochę się zestresowałam.
Lucyna kręci głową, ale domyśla się, o co chodzi, choć na razie nie mówi nic na głos.
Wracamy do domu!
Ale ja jeszcze muszę do innego sklepu słabo protestuje Mariola.
Nie zamierza jednak nawet słuchać szybko zawozi synową do domu i wysiada. Mariola już czuje się lepiej i jest w stanie iść sama. Toreb Lucyna nie da jej nieść bierze wszystkie na siebie.
Idź spokojnie, tylko mi tu nie przeszkadzaj burknęła.
Kiedy są już w mieszkaniu, Mariola znów czuje przypływ sił rozpakowuje zakupy, przygotowuje obiad i zabiera się za pracę.
Mariola, często ci się to zdarza?
Co? A, w sklepie? Mariola podnosi brwi. Raz na jakiś czas się zdarza, to nic.
Lucyna wymownie chrząka i siada przy stole.
Ja miałam tak samo, jak byłam w ciąży z Adamem. Mdłości, omdlenia.
Ależ skąd! Nie jestem w ciąży! Mariola czerwienieje. Teraz to nie czas na dzieci! Musimy z Adamem pracować, spłacać kredyty. A dziecko to przecież nowe wydatki.
Lucyna marszczy brwi:
Dziecko to nie wydatek, a dar od losu.
Nie potrzebujemy teraz takich darów mamrocze Mariola. Mamy inne sprawy na głowie.
Jak już jest, to nic nie zrobisz mówi powoli Lucyna.
Mariola nerwowo wzdycha i nagle odpowiada ostrzej:
Pani Lucyno, nie jestem w ciąży! Proszę nie wymyślać!
Nie podnoś na mnie głosu! Jak się boisz, to zrób test, zamiast tu krzyczeć.
Po co pani tu przyszła? Żeby mi zdrowie psuć?
Mariola, przecież zawiozłam cię do sklepu i pomogłam, kiedy cię zemdliło. Nie podnoś na mnie głosu! Lepiej porozmawiaj z Adamem, co dalej robicie.
Pracować dalej rzuca dziewczyna.
Lucyna ciężko wzdycha. Nie podoba jej się ton zwykle spokojnej synowej. Nagle zaczyna podejrzewać, że coś jest na rzeczy i już układa sobie w myślach obrazek z wnukiem. Nie wdaje się jednak w dalszą kłótnię.
A z czego się tak pani uśmiecha?
Jak byś chciała nazwać chłopca? A jak dziewczynkę?
Mariola aż zaniemówiła, potem się złości:
Nie jestem w ciąży! Nie teraz! Proszę przestać zadawać głupie pytania. Jeśli pani się nudzi, to proszę wracać do siebie. Proszę bardzo!
Już pójdę Lucyna uśmiecha się pod nosem. Ale pamiętaj, że z wnukami zawsze pomogę.
Mariola nie odpowiada, tylko fuka i kręci nosem.
Kiedy teściowa zamyka za sobą drzwi, Mariola od razu idzie do apteczki. Wcale nie chce być w ciąży, ale wie, że wszystko jest możliwe. Tak naprawdę boi się przyznać, że babka może mieć rację. A jeszcze bardziej boi się samego macierzyństwa.
Kobieta wyciąga test ciążowy, który kupiła kilka miesięcy temu na wszelki wypadek. Do tej pory nie był jej potrzebny. Teraz okazuje się wyjątkowo przydatny.
Czeka z wypiekami na twarzy, a drżącymi dłońmi sprawdza wynik. Widać wyraźnie dwie kreski. Praca przestaje się liczyć. Mariola wie, że czekają na nią raporty, ale teraz najbardziej zajmuje ją życie, które zaczyna się w jej własnym brzuchu.
Wieczorem, niemal od progu, wręcza Adamowi niewielki, ale jakże ważny paseczek.
Co to? Adam patrzy na nią pytająco.
To jestem w ciąży szepcze Mariola.
Oboje są zaskoczeni, ale Adam powoli zaczyna się uśmiechać:
Naprawdę? Będziemy mieć dziecko?
Tak! potwierdza nerwowo Mariola. Co my teraz zrobimy?
Adam zastanawia się chwilę, potem głaszcze ją po brzuchu:
Zaczniemy wymyślać imię dla naszego malucha!
A praca? A długi?
Damy sobie radę! Mama nam pomoże, bardzo lubi dzieci.
Adam powoli oswaja się z myślą o nowej sytuacji i sadza żonę na kanapie. Mariola cicho szlocha:
Adaś, boję się. Podobno poród bardzo boli! Jak trzyma się noworodka? Co jeśli go upuszczę? Albo źle złapię?
Ciii… Adam delikatnie ją przytula Będę obok ciebie. Razem damy radę, nie bój się.
Mariola powoli uspokaja się w jego ramionach. Niedługo później sama dzwoni do teściowej, by powiadomić ją o radosnej nowinie. Czuła, że Lucyna będzie szczęśliwa. I nie pomyliła się…



