„Chcesz mojego męża? Jest twój!” – powiedziała żona z uśmiechem do nieznajomej kobiety, która stanęł…

Chcesz mojego męża? Jest twój! powiedziała żona z uśmiechem do nieznajomej kobiety, która nagle pojawiła się w jej drzwiach.

Zaczekaj chwilę, Jagna! Ktoś dzwoni do drzwi. Oddzwonię, jak tylko sprawdzę, kto to i czego chce powiedziała Karolina z niechęcią, przerywając rozmowę telefoniczną z przyjaciółką z dzieciństwa. Jagna właśnie opowiadała w zabawnych szczegółach o urodzinach swojej teściowej, a Karolina śmiała się do łez, jakby oglądała najlepszy kabaret.

Karolina podeszła do drzwi, zerknęła przez wizjer i aż zamarła. Spodziewała się sąsiada, bo przecież obcy ludzie nie mieli łatwego dostępu do bloku z domofonem. Zamiast tego stała na klatce jakaś młoda kobieta o dziwnym wyglądzie, którą Karolina widziała pierwszy raz w życiu.

Postanowiła nie otwierać drzwi lepiej unikać rozmów z obcymi, zwłaszcza teraz, gdy wszędzie roi się od naciągaczy. Miała zasadę: żadnych pogawędek z nieznajomymi. Oszuści żerują na łatwowierności, ale Karolina nie należała do łatwego łupu.

Schwyciła z powrotem telefon, by znów połączyć się z Jagną, ale domofon znów zadzwonił. Kobieta na zewnątrz była wyjątkowo uparta najwyraźniej wiedziała, że ktoś jest w domu i nie zamierzała się poddać.

Karolina była sama w mieszkaniu jej mąż, Michał, poszedł pomagać koledze w ogrodzie. Jeszcze raz podeszła do drzwi i jeszcze uważniej spojrzała przez wizjer.

Coś w tej kobiecie wydawało się dziwne, trochę żałosne, ale Karolina nie wyczuwała żadnego zagrożenia.

Co najgorszego może się stać, jeśli po prostu otworzę i poproszę, żeby sobie poszła? Wtedy spokojnie wrócę do swojego weekendu, przemknęło jej przez głowę. Pewnie się zgubiła, albo chce mi sprzedać jakieś bzdury.

Zdecydowana, otworzyła drzwi. Kobieta natychmiast się wyprostowała, nerwowo poprawiła włosy i odezwała się.

Dzień dobry! Pani Karolina? zapytała, bawiąc się szalikiem. No tak, głupio pytam, skoro wiem, że to pani.

No proszę, nawet wie jak się nazywam. Oszuści coraz lepiej przygotowani pomyślała Karolina.

Kim pani jest i czego pani chce? Stoi tu pani już dobrych pięć minut. Nie zapraszałam pani, więc proszę powiedzieć, o co chodzi, albo iść swoją drogą! powiedziała stanowczo.

Michał jest w domu? zapytała nieznajoma, a Karolina aż się skrzywiła ze zdziwienia.

No pięknie, zna imię mojego męża. Co ona kombinuje?

Przyszła pani w sprawie Michała? zapytała Karolina, choć planowała zupełnie inną odpowiedź.

Nie, przyszłam porozmawiać z panią. Ale jeśli Michał jest w domu, będzie mi trudniej odpowiedziała kobieta bez ogródek.

Trudniej? O co pani chodzi? zapytała już otwarcie zaintrygowana Karolina.

Nie ma go. Czego pani chce?

Może wejdźmy do środka? zaproponowała tamta. Głupio rozmawiać o prywatnych sprawach na korytarzu.

Nie ma mowy! Nie zapraszam obcych ludzi do domu. Proszę mówić, o co chodzi, i szybko.

Naprawdę chce pani rozmawiać o szczegółach mojej relacji z Michałem tutaj, na klatce, gdzie zaraz wyjdzie połowa sąsiedztwa? zaśmiała się nieznajoma.

Jakiej relacji? wybuchła Karolina, głośniej niż chciała.

Karolinko, wszystko w porządku? Czemu się tak drzesz? zadudniła do drzwi pani Zalewska, sąsiadka z naprzeciwka, właśnie wychodząca z windy.

Och, dzień dobry, pani Zosiu! Nic się nie dzieje. Jak pogoda? Karolina spróbowała zmienić temat.

Chyba będzie padać powiedziała sąsiadka, ale z ciekawością patrzyła na drzwi Karoliny.

Proszę już wejść powiedziała z niechęcią do nieznajomej, wpuszczając ją do środka.

Nieznajoma rozglądała się po mieszkaniu z nieukrywaną ciekawością, jej wzrok błądził po zdjęciach, półkach i dekoracjach.

Ma pani pięć minut. Proszę mówić rzuciła Karolina, blokując wejście do salonu. To nie muzeum.

Nazywam się Ksenia przedstawiła się kobieta, zdejmując szalik i płaszcz. Michał i ja jesteśmy w sobie zakochani.

Ale banał! Nic ciekawszego nie wymyśliła pani na tę okazję? przerwała Karolina, ironicznie się uśmiechając.

Banał czy nie, ludzie się zakochują. Nie jest pani pierwszą żoną, której mąż odszedł odpowiedziała Ksenia z pewnością siebie, próbując wyminąć Karolinę.

A pani taka pewna, że on nie kocha już mnie, tylko panią? zapytała Karolina, dalej się uśmiechając.

Oczywiście! Inaczej by mnie tu nie było Ksenia spojrzała prosto w oczy.

Cóż, jest tylko jeden problem. Mój mąż nikogo nie kocha. Nie potrafi. Więc jest pani w błędzie, droga pani stwierdziła Karolina spokojnie.

Ksenia próbowała coś odpowiedzieć, gdy nagle drzwi się otworzyły i wszedł Michał, zaskoczony na widok obcej kobiety w przedpokoju.

Ksenia? Co ty tu robisz w sobotę? To jakaś sprawa służbowa? zapytał.

Nie, jest tu dla ciebie powiedziała Karolina z satysfakcją.

Dla mnie? Co masz na myśli? Coś się stało w pracy? dopytywał Michał, coraz bardziej zbity z tropu.

Nie, kochany. Przyszła po ciebie. Dosłownie. Chce cię ode mnie zabrać Karolina parsknęła ironicznie.

Ksenia wyraźnie zmieszana włożyła szybko płaszcz i zaczęła zbierać się do wyjścia.

Już wychodzisz? To co z Michałem? Nie po niego przyszłaś? Szczerze, oddałabym ci go z przyjemnością zażartowała Karolina.

Ale Ksenia już wyszła, bez słowa.

O co tu w ogóle chodziło? zapytał Michał, kompletnie zdezorientowany.

Sam mi powiedz! Dlaczego jakaś obca kobieta przyszła do mnie, żądała rozwodu i twierdziła, że się do niej wprowadzisz? Karolina skrzyżowała ręce na piersi.

Ty żartujesz? Nie mam pojęcia o co jej chodzi. Od jakiegoś czasu zachowuje się dziwnie w pracy, ale nigdy nie dawałem jej żadnego powodu. Mam dosyć tych głupot. Przecież ci obiecałem, pamiętasz?

Dobrze, Michał. Ale znasz mnie nie toleruję takich rzeczy. Ale powiem ci jedno: kobiety dziś zrobią wszystko, by naprawić swoje poturbowane życie westchnęła Karolina.

Michał zdjął buty i ruszył do kuchni, a Karolina przez chwilę została na korytarzu. Obiecała sobie, że nie pozwoli takim incydentom zniszczyć jej spokoju. Uśmiechnęła się, myśląc, jak nieudolny był plan Kseni.

Było jasne, że mimo prób innych, ich małżeństwo było dużo mocniejsze, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery − dwa =

„Chcesz mojego męża? Jest twój!” – powiedziała żona z uśmiechem do nieznajomej kobiety, która stanęł…