Kiełbasiany złodziej

KIEŁBASIANy ZŁODZIEJ

Nie sposób było nie zauważyć tego kota. A to dlatego, że regularnie kradł w jego małym sklepie spożywczym w centrum Krakowa. A sposób, w jaki to robił, sprawiał, że nie dało się na niego złościć. Wręcz przeciwnie.

Właściciel z niecierpliwością wyczekiwał każdej kolejnej akcji kota i za każdym razem nagrywał całe wydarzenie telefonem. Wieczorem pokazywał filmiki żonie i razem śmiali się do łez. I tak to wygląda dzień za dniem.

Kocur długo przesiaduje przed otwartymi drzwiami sklepu, udając, że odpoczywa, a nie knuje coś niedozwolonego. Rozgląda się na wszystkie strony, upewniając się, że nie ma w pobliżu nikogo. Sam sklepikarz chowa się za dużą lodówką i z ukrycia filmuje wszystko z boku.

Kot wchodzi ostrożnie, po cichutku, i od razu zmierza do półki z kiełbasami i parówkami. Tam nagle przyspiesza, łapie jakąś parówkę lub grubiutką białą kiełbasę i ucieka sprintem, lecz…

Głód nie pozwala mu odbiec daleko. Zatrzymuje się dosłownie kilka metrów od sklepu i natychmiast zjada swoją zdobycz.

Właściciel wychodzi wtedy na zewnątrz i z dystansu woła:

Smakuje?

Kot podnosi łebek i miauczy potakująco.

I bardzo dobrze odpowiada właściciel, uśmiechając się pod nosem. Wracaj jeszcze!

Ktoś powie dziwne, przecież te kiełbaski leżą na widoku, bez lodówki, na półkach, a nawet nie wszystkie razem: tu parówki, tam śląskie, jeszcze gdzie indziej kabanosy. Wszystko w kawałkach. A to bardzo proste.

Właściciel sklepu ma po prostu dobre serce.

Postanowił dokarmiać kota w taki sposób. Pierwszy raz kot podszedł do sklepu chudy i wyczerpany. Nie zbliżał się jednak do ludzi i nie tknąłby jedzenia z rąk właściciela. Sklepikarz więc znalazł sprytny sposób.

Najpierw położył parówki bardzo blisko drzwi. Kocia dama tak nazwał kota: Zefiryna, po polsku po prostu Zefira miała zdobywać jedzenie na własnych zasadach. Skraść, zapracować sobie. I zadziałało.

Z czasem właściciel przesuwał kiełbaski coraz dalej, aż w końcu trafiły na niską półkę z innymi produktami, tuż nad podłogą. Tak powstał koci bufet.

Zefira już dawno mogłaby po prostu wejść, zabrać, co chce i swobodnie wyjść, ale… Szanowni państwo, tu chodzi o sam proces. Skradzione smakuje lepiej!

Potem sklepikarz przyniósł przed sklep miseczkę z najlepszą karmą dla kotów, świeżą wodę i plastikowy pojemnik z piaskiem. Tuż obok rozstawił nawet małą drewnianą budkę z ciepłym kocem w środku.

Zefira nadal była bardzo nieufna do rąk się nie dawała. Mimo to, rozmowy lubiła ponad wszystko.

Gdy właściciel wychodził za nią z utrapioną parówką, zaczynał z nią gawędzić. Kotka przerywała posiłek, zerkała i miauczała na swój sposób, jakby odpowiadając.

Jedno tylko nie dawało sklepikarzowi spokoju w ostatnim czasie zauważył, że Zefira znacznie przytyła i wypiękniała. Już nie była głodna ani zaniedbana, a jednak nadal kradnie te kiełbaski, po dwie dziennie, uciekając za róg kamienicy.

Kilka razy próbował sprawdzić, co się dzieje, gdzie znika, ale kotka zawsze była szybsza. Dlatego kupił małą kamerę i zamontował ją przy sklepie, obraz przesyłał prosto do jego komputera w biurze na zapleczu.

I pewnego razu udało mu się poznać sekret Zefiry.

Za rogiem, z małego piwnicznego okienka wygramolił się rudy kociak. Drżał z niecierpliwości i rzucił się na przyniesioną przez Zefirę kiełbaskę.

Jutro! płakała żona sklepikarza, wycierając oczy kuchenną ściereczką. Jutro masz je obie przynieść do domu!

Okazało się to niełatwym zadaniem. Złapanie Zefiry już nie stanowiło trudności sypiała w zasadzie na środku sklepowej podłogi ale do rudego kociaka nie sposób się było zbliżyć.

Dni mijały, a przez kamerę właściciel obserwował, jak maluch czasem pije wodę z miski Zefiry, czasem drzemie w budce, ale wystarczyło mu się tylko ruszyć w jego stronę uciekał jak błyskawica.

Wszystko zmieniło się pewnego dnia, kiedy do sklepu dobiegł dziwny dźwięk. Klientów akurat nie było. Spojrzał zza lady na progu siedział rudy kociak i miauczał, ile miał sił w płucach.

Co się stało, maluchu? zdziwił się mężczyzna.

Kociak podbiegł do niego, spojrzał prosto w oczy i pobiegł do wyjścia, oglądając się, czy mężczyzna idzie za nim. Za rogiem, pod murkiem, leżała Zefira i cicho popiskiwała została pogryziona przez psa w tylną łapę. Udało jej się uciec, ale rana była głęboka.

Rudy kociak przytulił się do Zefiry i znów zaczął żałośnie miauczeć.

No już, spokojnie, koteczki…

Sklepikarz zdjął kurtkę, zawinął Zefirę, złapał rudego kociaka (który tym razem sam wskoczył mu w ręce) i schował go do kieszeni marynarki. Zamknął sklep i czym prędzej pojechał do weterynarza.

Pięć godzin spędzili w lecznicy. Weterynarz zajął się Zefirą, oczyścił ranę, zszył i podał środki przeciwbólowe.

Przez ten czas właściciel bardzo zaprzyjaźnił się z rudym kociakiem. Nazwał go Iskierka. Iskierka okazała się bardzo pogodnym i kontaktowym maluchem.

Wieczorem wrócił do domu z Zefirą i Iskierką Zefira jeszcze odurzoną lekami, Iskierka rozmruczaną. Żona była szczęśliwa jak nigdy wcześniej. A co robi Polka, gdy czuje radość? Oczywiście, dzwoni do wszystkich koleżanek, pieczołowicie opowiadając w detalach najnowszą historię.

Gdy skończyła rozmowy, mąż, Zefira i Iskierka już smacznie spali, rozciągnięci na łóżku.

Ładne rzeczy zauważyła żona. A gdzie ja mam się położyć?

Iskierka zwinnym ruchem się przesunęła, przytuliła do niej i zaczęła ugniatać ją łapkami.

Tak oboje znaleźli prawdziwy dom.

Dziś dwa duże, rozleniwione koty w niczym nie przypominają dawnych bezdomnych rozrabiaków. Czasami Zefira z czułością liże Iskierkę po głowie, a ten rozkosznie mruczy.

Naprzeciwko, tuż przy obuwniczym, zadomowiła się mała szara kotka. Ekspedientka często zagląda po konserwę do naszego sklepiku i niesie ją swojej podopiecznej.

Może i ona pewnego dnia weźmie swoją kotkę do domu? Może nadejdzie taki czas, gdy wszystkie koty znajdą swoje miejsca i zostaną „towarem deficytowym”, wydawanym na zapisy po specjalnym kursie?

Co myślicie czy to możliwe?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

13 − jedenaście =

Kiełbasiany złodziej