Bardzo trudno jest dogadać się z dziećmi innych ludzi, zwłaszcza gdy jest to dziecko Twojej drugiej połówki. Mam straszne kłopoty z jedenastoletnim Kubą. Nie dogaduje się z nim, mimo że jego ojciec próbuje mi w tym pomóc.
Norbert i ja rozmawialiśmy o ślubie, ale oboje nie spieszymy się z tym, głównie z powodu odrzucenia mnie przez jego syna. Nie jestem złą macochą, nigdy nie besztam chłopca i staram się szczerze interesować jego zainteresowaniami, ale Kuba nie postrzega mnie jako matki. Celowo nazywa mnie „ciocią Teresą”, strasznie się obraża, gdy ktoś nazywa go moim synem i nie znosi wszystkich moich prezentów.
Nawet gdy z wyprzedzeniem pytam Norberta, co chciałby dostać Kuba, on i tak jest niezadowolony. Fajny zdalnie sterowany samochód – jest na to za duży, jakieś gry na playstation – jest za młody, a są ograniczenia wiekowe. Nawet w przypadku ciasta nigdy nie zgaduję, czy ma ochotę na czekoladę, czy też widok i zapach czekolady przyprawia go o mdłości.
Robi to specjalnie, prawda? On mnie po prostu nie lubi, więc jest złośliwy.
Jak może mnie lubić, skoro nie chce ze mną rozmawiać i nie daje mi nawet szansy, by dowiedzieć się, co mogłoby go zainteresować. To mnie naprawdę denerwuje.



