Mój syn bardzo mnie zasmucił, mówiąc, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy, przechodzi na emeryturę i planuje sprzedać swoje mieszkanie w mieście, a następnie przenieść się do mnie na wieś.
Kocham mojego syna, ale on jest taki sam jak jego ojciec, od którego chętnie uciekłam, bo traktuje mnie jak służącą.
Daje mu wszystko, obsługuje go, gotuje mu to i owo, kupuje mu coś, a on tylko siedzi na kanapie i rozrzuca po domu brudne skarpetki. To koszmar, nawet gdy przyjeżdża z wizytą na tydzień! Dostaję od niego miesiąc odpoczynku i z przerażeniem wspominam „opiekę” nad pięćdziesięcioletnim mężczyzną. Co by się stało, gdyby zdecydował się zamieszkać ze mną?
Staram się zwrócić uwagę na fakt, że we wsi jest wiele domów na sprzedaż, można je kupić za grosze i dokonać napraw, nawet jeśli nie własnymi rękami, bo jak wiadomo jest leniwy, to zatrudnić kogoś. Oczywiście mój syn reaguje tak dwuznacznie, że nie rozumiem, czy ma zamiar mieszkać ze mną, czy osobno.
Boję się powiedzieć mu to wprost, że się obrazi, ja nie chcę psuć sobie z nim relacji, jest przecież moim jedynym dzieckiem. Strasznie się martwię, że jeśli zamieszka ze mną, będę musiała się nim opiekować do śmierci, bez przerwy.



