A co jeśli to nie jest moja córka? Muszę zrobić test DNA Nikita z niepokojem patrzył, jak jego żona…

A co, jeśli to nie moja córka? Trzeba zrobić test DNA!

Marek z zastanowieniem patrzył, jak jego żona, Bogusia, czułym tonem gada do ich nowo narodzonej córki, a jedna myśl nie dawała mu spokoju. Autentycznie podejrzewał, że ta mała nie jest jego.

W zeszłym roku Marek musiał pojechać na delegację na cały miesiąc. Dwa tygodnie po jego powrocie Bogusia przekazała mu, jej zdaniem, fantastyczną nowinę. Spodziewają się dziecka.

Marek początkowo był zachwycony. Ale potem przyszła w odwiedziny siostra Bogusi i opowiedziała z zapałem fascynującą historię, jak to zrobiła test DNA syna, bo jej konkubent miał podejrzenia i chciała mu oszczędzić męki.

Bogusia, może i my zrobimy DNA? Dla świętego spokoju rzucił.

Reakcja Bogusi była natychmiastowa. Awantura na cały blok, z rzucaniem czym popadnie. Nawet sąsiad spod czwórki zaczął stukać w kaloryfer.

Ale co w tym złego? upierał się Marek, czując, że utwierdza się w podejrzeniach. Wyraźnie przesadzała, więc pewnie rzeczywiście miała coś za uszami. Chcę mieć pewność, tylko tyle.

Ty chyba zwariowałeś! wrzasnęła, posyłając mu poduszką prosto w głowę. Zrobiłam ci kiedyś cokolwiek, co mogłoby dać powód?!

Nie było mnie miesiąc w domu uniósł brwi, próbując zachować zimną krew. Skąd mam wiedzieć, co tu robiłaś? Sprawdzimy i po sprawie. Może twoja siostra da nam adres tej kliniki.

W następnym życiu! warknęła, po czym trzasnęła drzwiami do pokoju dziecięcego z takim rozmachem, że obraz na ścianie się przekrzywił.

***************************************************

Mamo, ja przecież nie chcę nic nadzwyczajnego żalił się Marek swojej mamie, Barbarze. O co jej chodzi?

Sumienie Bogusi nie jest czyste oznajmiła Barbara, nalewając mu kawę. Coś ukrywa, synu. Poza tym zawiesiła głos, zastanawiając się, czy mówić dalej. Gdy wyjechałeś na delegację, miał miejsce taki jeden przypadek

Jaki? ożywił się Marek.

Nie żebym się wtrącała w wasze sprawy zaczęła powoli Barbara, patrząc na swoje ręce. Chciałam tylko pogadać o urodzinach twojego taty, wpadłam bez zapowiedzi. Bogusia długo nie otwierała drzwi, choć słyszałam ją w środku. W końcu wyszła taka rozczochrana No i do tego w przedpokoju stały męskie buty.

I co ci powiedziała? dopytywał Marek, aż mu oczy rozbłysły.

Że jej rura pękła przewróciła oczami Barbara. Mogłaby przynajmniej zmyślić coś bardziej oryginalnego.

Po co mi o tym teraz mówisz?!

Do mieszkania nie weszłam, więc nie miałam pewności wzruszyła ramionami. Nie chciałam wam psuć małżeństwa.

Bardzo źle! poderwał się Marek, prawie wylewając kawę. A co ja mam teraz robić?

Zmuś ją do testu stwierdziła spokojnie Barbara, chowając lekki uśmieszek. Synowa podobała jej się akurat średnio od samego początku. Albo sam zrób. Masz do tego pełne prawo jako ojciec.

************************************************

Możesz już spać spokojnie rzucił Marek, odrzucając na bok kopertę, którą przyniósł mu kurier. Ania to moja córka. Słowa więcej na ten temat nie powiem.

Nie bardzo rozumiem syknęła Bogusia, przyglądając się ze złowrogą miną otwartemu listowi. Bez mojej zgody zrobiłeś ten przeklęty test?

No tak odpowiedział Marek, jakby była to najzwyklejsza rzecz na świecie. Zaniosłem próbkę śliny, jak wyszliśmy na spacer. Moja córka, moja sprawa.

Właśnie, że nie wyszeptała Bogusia, urażona do żywego. Bardzo mi przykro, że tego nie rozumiesz.

Następnego dnia Marek, jak co dzień, poszedł do pracy. Ale wieczorem czekała go niemiła niespodzianka. W mieszkaniu zastał pustkę Bogusia i Ania zniknęły, wraz ze swoimi rzeczami. Na stole samotnie leżała kartka.

„Twoją nieufnością rozwaliłeś wszystko, co nas łączyło. Zdradziecka duszo, składam pozew o rozwód. Nie chcę ani twojego mieszkania, ani alimentów. Po prostu chcę, byś zniknął z naszego życia.”

Marek zagotował się ze złości. Jak ona mogła?! Jeszcze córkę zabrała! Chwycił telefon i zaczął wydzwaniać do żony.

Odebrał jakiś facet. Wysłuchał całej litanii wyzwisk Markowej produkcji i spokojnie powiedział, żeby więcej nie dzwonił.

Wiedziałem, że mnie zdradza! Marek aż się trząsł ze wściekłości. Nie zdążyła wyjść, już siedzi z innym! Niech sobie znajdzie szczęście gdzie indziej!

Wyobraźni mu starczyło, by nie wpaść na to, że Bogusia po prostu pojechała do rodziców, a to jej brat odebrał, nie chcąc budzić wykończonej siostry. Marek był już przekonany o swoim.

Rozwód poszedł szybko, obie strony były zgodne. Mała Ania została z matką i już nigdy nie spotkała swojego biologicznego ojcaKilka miesięcy później Marek siedział samotnie w swoim odnowionym kawalerce, wśród nowych, sterylnie ustawionych mebli. Cisza, która wydawała się wcześniej błogosławieństwem po burzach, teraz łapała go za gardło. Zdjęcie Ani na komodzie przyciągało jego spojrzenie nieustannie, dzień po dniu. Myśli wracały do wszystkich chwil, gdy przewracał oczami na śmiech Bogusi, do wieczorów, kiedy wybierał milczenie zamiast rozmowy. Teraz już wiedział. DNA nie pokazuje, jak być ojcem ani mężem.

Pewnej niedzieli, gdy słońce wpadało do kuchni przez uchylone okno, zadzwonił dzwonek. Marek otworzył drzwi i zobaczył Barbarę z wnuczką na rękach i spojrzeniem, którego nie umiał rozczytać.

Bogusia ma teraz ciężki czas, ale Ania tęskni powiedziała krótko. I twoja córka powinna mieć ojca, nawet jeśli dorośli czasem błądzą.

Mała Ania spojrzała na niego oczami identycznymi jak te, które kiedyś widział w lustrze. Przez chwilę Marek czuł tylko pustkę a potem coś się złamało, a zaraz potem naprawiło gdzieś w środku. Ostrożnie wziął córkę na ręce, wyszeptał Cześć, księżniczko. Przez łzy poczuł pierwszy raz od dawna, że może jednak to nie koniec, a początek czegoś, co wreszcie zbuduje sam bez podejrzeń, za to z miłością.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jedenaście − cztery =

A co jeśli to nie jest moja córka? Muszę zrobić test DNA Nikita z niepokojem patrzył, jak jego żona…