Moja była teściowa śledzi naszą rodzinę – jak 52-letnia mama mojej zmarłej żony Julii przeprowadziła…

Była teściowa śledzi naszą rodzinę.

Moja teściowa, pani Krystyna, ma 52 lata i jest mamą mojej zmarłej żony, Zofii. Ożeniłem się mając 23 lata. Zosia zaszła w ciążę tuż przed naszym ślubem i po kilku miesiącach urodziła naszą córkę, Małgosię.

Dwa lata po ślubie zawalił się nasz świat Zosia poważnie zachorowała i, niestety, po krótkiej walce odeszła.

Zostałem sam z córką. Postanowiłem przenieść się do innego miasta, bliżej moich rodziców w Krakowie. To było wygodne: pracowałem po 10 godzin dziennie, a rodzice mogli zająć się Małgosią. Takie mieliśmy ustalenie.

Niedługo potem dostałem awans i kupiłem dom oddalony o pół godziny jazdy od rodziców. Od tamtej chwili Małgosią opiekowali się na zmianę moi rodzice albo opiekunka, którą wynajmowałem (uważałem, że rodzicom też należy się odpoczynek i nie chcę wszystkiego zrzucać na nich). Teraz Małgosia ma osiem lat.

Pani Krystyna postanowiła przeprowadzić się do naszego miasta, żeby być bliżej jedynej wnuczki. Szczerze mówiąc, bardzo mnie to zaskoczyło Zrozumiałe jest, że chciała być z bliskimi, ale odległość dzieląca nas wcześniej wynosiła przecież ponad tysiąc kilometrów!

W porządku pomyślałem. Zosia była jej jedynym dzieckiem, a Małgosia jedyną wnuczką. Zapewne nie chce być samotna.

Od czasu, gdy teściowa zamieszkała w pobliżu, zaczęły się jednak pewne problemy.

Po pierwsze, praktycznie nie opuszcza mojego domu. Spędza tu większość dnia, a kiedy wracam z pracy, ona nadal tu jest. Jakby tego było mało, przychodzi również w weekendy Przychodzi to w zasadzie za mało powiedziane, bo potrafi spędzić u mnie całe dnie od rana do wieczora.

Nawet gdy Małgosia jest w szkole, pani Krystyna znajduje powody, by być u mnie. Oto niektóre jej tłumaczenia:

A kto tu posprząta? Kurz zbiera się codziennie, nie poradzisz sobie bez gospodyni.
Kwiaty w tym domu więdną, jeszcze trochę i będziesz musiał je wyrzucić.
Ostatniej nocy kręcili się po okolicy złodzieje, ale nie weszli tutaj, bo byłam na straży.
Nie martw się, nie biorę pieniędzy.

Podejrzewam, że uważa, iż duch jej córki został ze mną i teraz mieszka w moim domu. Kilka razy słyszałem, jak rozmawia z kimś, choć nikogo nie było w pokoju

Po wielu rozmowach uważam jej zachowanie za bardzo krępujące i zdecydowanie przekracza ono granice mojej prywatności. Dotarło do niej parę rzeczy po kilku szczerych dyskusjach. Ale

W zeszłym tygodniu przelała się czara goryczy. Od półtora roku spotykam się z pewną dziewczyną, Jagodą. Ten weekend miał być idealną okazją, żeby spędzić wieczór we dwoje. Małgosia została u moich rodziców, a ja zaprosiłem Jagodę do siebie.

Kolacja, film, relaks na kanapie wszystko układało się świetnie. Nagle słyszę na korytarzu dziwny hałas i szelest. Odwracam się i widzę w półmroku sylwetkę pani Krystyny, która bez pytania i dzwonienia weszła do domu.
Co się dzieje, znowu kwiaty usychają?

Ale to nie ja pierwszy wygarnąłem swoje oburzenie. Pani Krystyna strasznie się zdenerwowała i zanim zdążyłem coś powiedzieć, oskarżyła mnie o brak szacunku dla zmarłej żony i zdradę jej pamięci.

Byłem zszokowany. Podszedłem, jasno wyłożyłem sprawę, odebrałem klucze i poprosiłem ją, żeby wyszła:

Nie jesteś już tutaj mile widziana!

Pani Krystyna nie ma już nikogo innego, a kilka osób włącznie z moimi rodzicami sugeruje mi, żebym się opamiętał. Przyzwoitość? Myślę, że może trzeba będzie czasem posłać Małgosię do niej na weekend, bo to jej babcia. Ale mój dom pozostanie dla niej twierdzą nie do zdobycia. Kropka.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 5 =

Moja była teściowa śledzi naszą rodzinę – jak 52-letnia mama mojej zmarłej żony Julii przeprowadziła…