Walentyna szła do pracy, gdy nagle zauważyła, że zapomniała w domu telefonu. Postanowiła wrócić, weszła do windy i…

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć, co się dziś wydarzyło sama nie wierzę, jakie życie pisze scenariusze! Rano, wychodząc w pośpiechu do pracy, Zosia zorientowała się, dopiero schodząc po schodach, że zostawiła w domu telefon. No to mówi sobie: wracam, bo jak tu funkcjonować bez komórki? Wbiegła z powrotem do bloku, wsiadła do windy i… pech chciał, że utknęła na ósmym piętrze! Bez możliwości ruszenia się, tylko czekać aż ktoś przyjdzie uwolnić.

Jak tak siedzi w tej windzie, zaczyna słyszeć głos swojego męża nie do wiary! Stasiu akurat rozmawiał na korytarzu z jakąś kobietą. Słyszy: Kochanie moje, jak ja się nie mogę doczekać, kiedy znowu będziemy razem szeptał Stasiu do tej kobiety. Wieczorem będziemy odpowiedziała ta, Wioletta, bardzo czule. Czekam na Ciebie po dziesiątej.

Stasiu jeszcze dopytywał: Twój mąż znowu dziś na nockę? Tak, cały tydzień na nocnej zmianie. Wychodzi o wpół do dziesiątej, wraca rano. Ale już zaraz wróci, musimy się pospieszyć ścisza głos Wioletta. Dlaczego ta winda tak długo nie jedzie? zaczynał się stresować Stasiu.

Oni tam stali i gadali dobre cztery minuty pod drzwiami windy, zanim w ogóle załapali, że coś się stało. Jak się zorientowali, że winda stoi, to zeszli schodami na dół. W tej rozmowie Stasiu jeszcze dziękował Wioletcie za wszystkie te piękne chwile, które razem spędzili.

Na samym początku Zosia nie mogła uwierzyć, że to naprawdę jej mąż tam na korytarzu tak czuło rozmawia z kimś innym. Ale kiedy Wioletta powiedziała jego imię, a chwilę potem padło też imię samej Zosi, wszystko stało się jasne. Zdradza ją i to z sąsiadką z tej samej klatki, z czterdziestego mieszkania!

Wyobrażasz sobie jej szok? Aha, czyli do niej uciekasz zaczerpnąć świeżego powietrza Teraz już wiem, dlaczego tak lubisz wieczorne spacery po ósmym piętrze. No to przygotuję ci spacer, który zapamiętasz do końca życia pomyślała Zosia.

W końcu przyszła ekipa techniczna, otworzyła windę, ale w głowie Zosi już gotował się plan…

Wieczorem, jak zawsze, Stasiu szykował się na kolejny spacer przed snem. Zosieńko, idę na godzinkę rzucił do niej. Ale przecież pada deszcz! odpowiada Zosia z udawanym zaskoczeniem.

Pada? zdziwił się Stasiu Może dziś byś nie szedł? Zostań na balkonie, chociaż tam powietrze świeże. Na balkonie nie pochodzę, muszę się ruszać tłumaczył. To dla serca zdrowe. Parasol zabiorę, nie zmoknę.

Jak chcesz, twoja sprawa zakończyła Zosia. Ale dziś chyba nie jest Twój dzień, Stachu.

Daj spokój, ja nie wierzę w te wszystkie przeczucia i przesądy. Wrócę za godzinę albo półtorej rzucił na odchodne.

Co się okazało? Stasiu wrócił do domu po trzydziestu minutach, cały przemoknięty. Bo do Wioletty zadzwonił jej mąż! Ktoś mu doniósł, że żona zdradza go… z sąsiadem! Wrócił szybciej, bo sytuacja zrobiła się niewygodna.

Zosia otworzyła mu drzwi na łańcuch. A gdzie parasol? spytała spokojnym głosem. I dlaczego nie masz na sobie płaszcza, garnituru, butów?

Zaczepiło mnie kilku facetów na ulicy! Wszystko zabrali, nawet buty. Wpuść mnie, Zosiu, zimno mi! prosił Stasiu.

Twoje rzeczy już spakowałam odpowiedziała Zosia. Są przy zsypie na śmieci. Pozdrów Wiolettę.

Jaką Wiolettę?

Tę z ósmego piętra, Stach.

Zosia zamknęła drzwi i wróciła do oglądania serialu. Pomyślała tylko: Dobrze, że nasze dzieci już dawno dorosły i się wyprowadziły. Przynajmniej nie zobaczą tej kompromitacji.

Stasiu pobiegł do zsypu na śmieci, znalazł walizkę z rzeczami, ubrał się i po chwili wyszedł z bloku, rozglądając się nerwowo na wszystkie strony. Postanowił zadzwonić po taksówkę i pojechać do mamy.

Nagle przypomniał sobie, że telefon został w mieszkaniu kochanki. Wrócił więc, żeby pożyczyć komórkę od Zosi i… utknął w tej samej windzie, bo na całe osiedle wyłączyli prąd! Też na ósmym piętrze.

Jak już prąd włączyli, a Stasiu wydostał się z windy, Zosia była już w pracy. A kluczy do mieszkania, które należało do żony, rzecz jasna, już nie miał.

Schodził po schodach, żeby przypadkiem znowu nie utknąć, i na ósmym piętrze spotkał Wiolettę. Też z walizką, również czekała na windę.

Masz mój telefon? zapytał Stasiu.

Mam… i rzeczy twoje też odpowiedziała Wioletta cicho, chyba przestraszona.

Zjechali razem na dół windą, już po wszystkim. Każde wzięło swoje taksówki i rozjechało się każde w swoją stronę.

No powiedz sama, scenariusz na polski serial jak się patrzy, prawda?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 − 5 =

Walentyna szła do pracy, gdy nagle zauważyła, że zapomniała w domu telefonu. Postanowiła wrócić, weszła do windy i…