Sergiusz kupił najpiękniejszy bukiet kwiatów i ruszył na randkę. W doskonałym humorze czekał przy wa…

Dawno temu, w letni, pachnący wieczór w Krakowie, Seweryn kupił najpiękniejszy bukiet kwiatów, jaki tylko mógł znaleźć, i wyruszył na randkę. Wzniośle nastawiony, czekał przy fontannie na Rynku, ściskając w dłoniach pęk kwiatów. Jagody nigdzie nie było widać. Rozglądał się niepewnie i wyciągnął telefon, by do niej zadzwonić. Nie odebrała. Może się spóźnia pomyślał i wybrał numer raz jeszcze. Tym razem po chwili usłyszał jej głos. Już jestem na miejscu, gdzie jesteś? szybko zapytał Seweryn. To koniec między nami! niespodziewanie szepnęła Jagoda. Jak to, dlaczego? oniemiał Seweryn. Wszystko przez ten bukiet! zawołała z wyrzutem. Co jest z nim nie tak? Seweryn był zupełnie zbity z tropu.

To wspomnienie wciąż ożywa w moich myślach, gdy nachodzi mnie zapach wczesnych kwiatów…

Wspominam, jak Seweryn kręcił się wtedy po kwiaciarni przy ulicy Grodzkiej. Bordowe róże, żółte tulipany, białe lilie, doniczkowe i cięte, złożone w eleganckie, fantazyjnie przewiązane bukiety na każdy gust i kaprys. Ale Seweryn czuł się coraz bardziej zagubiony.

Przypominał sobie rozmowę z Jagodą o kwiatach, lecz jej sens wyparował mu z głowy. Owszem, wspominała o jakimś gatunku, którego nie cierpi, a inne podziwia i mogłaby patrzeć na nie bez końca. Ale wtedy, gdy poznali się po raz pierwszy nad Wisłą, Seweryn był przejęty nową znajomością i trzema lampkami prosecco w niedużej kawiarni. Delikatność Jagody, jej długie proste włosy, łagodny łuk szyi i te cudowne dołeczki na lekko zaróżowionych policzkach to wszystko bardziej go oczarowało niż jej słowa.

Czyż to nie właśnie miłość?

Po co w ogóle pamiętać te szczegóły Wieczór był przecież taki piękny!

A jednak teraz nie mógł przywołać jej ulubionych kwiatów w pamięci.

Spójrz pan na te gerbery! zagadnęła ekspedientka. Nigdzie takich nie znajdziecie. Nie sezon, wyjątkowa odmiana!

Czas naglił musiał już podjąć decyzję.

W ostatniej chwili zadzwoniła mama. W ostatnich tygodniach dzwoniła stanowczo za często.

No i co, Sewerynie, sam nie wiesz na co się zdecydować? Może przyjedziesz w piątek na wieś, babcia czeka…

Mamo, nie mogę, mam sprawy…

Babcia czeka, wypatruje cię w oknie, pyta co chwilkę…

Mamuś, naprawdę mam tyle na głowie, przepraszam…

Nerwowo zakończył rozmowę.

Mama od dawna prosiła, żeby przyjechał do rodzinnej wsi pod Tarnowem, gdzie mieszkała razem z babcią. Te telefony zdarzały się coraz częściej, a Seweryn miał narastające poczucie irytacji.

Babcia schorowana od lat Ale nie można przecież rzucić wszystkiego i wiecznie przy niej być! On też miał swoje sprawy.

I to właśnie Jagoda zaprzątała mu teraz głowę. Marzył już, by zabrać ją poza miasto znał wspaniałe miejsce wśród lasów na rogatkach Wieliczki.

Mama powtarzała, że czas, żeby syn zadbał o swoje szczęście, więc postanowił, że się przyłoży.

Ale wciąż nie mógł sobie przypomnieć, co mówiła Jagoda o kwiatach! Co za pamięć

Zresztą, czy to naprawdę aż tak ważne, by takie drobiazgi pamiętać?

Ekspedientka patrzyła zrezygnowanym wzrokiem na tę jego niepewność.

Chyba wspominała coś o kolcach róż Lepiej nie róże!

W końcu Seweryn postawił na bukiet dużych, biało-różowych gerberów. Ot, gest, tylko bukiet. Przecież za chwilę musiał wracać do pracy, kończyła mu się przerwa obiadowa.

Spotkali się przy nowej fontannie na Rynku. Seweryn spóźnił się, bo do biura wpadł szef i zarządził naradę. Może czekało go nawet awansowanie.

Napisał Jagodzie, że się spóźni i wyciszył telefon. W czasie narady wydzwaniała mama, ale nie odebrał nie mógł.

Potem pędził na spotkanie, zachwycony i lekko zdyszany stanął przy fontannie z gerberami.

Jagody ani śladu. Przeszedł się po placu, zadzwonił do niej daremnie.

Seweryn usiadł na ławeczce. Może ona także się spóźnia?

Do mamy nie oddzwonił obawiał się, że w tym momencie jeszcze zadzwoni Jagoda. Gdy minęło dziesięć minut, wreszcie sam do niej zadzwonił.

Tym razem odebrała.

Jagoda, gdzie jesteś? Czekam już.

Wiem. Siedzę w kawiarni naprzeciwko, na drugim piętrze, już dawno cię widzę.

Naprawdę? Seweryn rozglądał się po oknach, ale nie dostrzegał jej. Może zejdziesz, albo?

Spóźniłeś się! przerwała mu.

Jagodo, przepraszam! Ale uprzedzałem, szef nieoczekiwanie zatrzymał mnie w pracy.

I jeszcze te kwiaty!

Kwiaty? nie zrozumiał Seweryn.

Nawet nie pamiętasz, jakie lubię!

Jagodo, po prostu nie mieli ich!

Róż? Jak mogłeś zapomnieć, że kocham róże? Są wszędzie! Opowiadałam ci tyle razy, jak kocham róże A ty

Wiem, przepraszam. Zaraz do ciebie przyjdę, znajdę cię.

Seweryn wszedł do kawiarni, przy bocznym stoliku dostrzegł Jagodę. Była odwrócona do okna. Ostrożnie podszedł, położył bukiet na stole. Jagoda nie spojrzała nawet.

Seweryn, choć słynął z rozmowności, tym razem przy całym swoim uroku próbował wynagrodzić winę.

Wydawało mu się, że się udało, bo Jagoda w końcu się uśmiechnęła. Wypili kawę, wychodzili razem, ale kwiatami nawet się nie zainteresowała.

Miła młoda kelnerka podbiegła do nich wołając:

Zostawiliście bukiet!

To dla pani uśmiechnął się Seweryn.

Ojej, dziękuję! zdziwiła się, ale jej twarz rozjaśniła się radością.

Jagoda posmutniała jeszcze bardziej.

Jagodo, kupię ci zaraz cały naręcz róż!

Nie trzeba rzuciła przez zęby. Mam dziś już dosyć kwiatów!

Schodzili po schodach. Seweryn podążał za obrażoną dziewczyną. Wtedy zadzwoniła znów mama.

Przepraszam, może znów nie w porę?

Jagoda nie słyszała.

Nie, mamo, w sam raz. Jutro przyjadę, naprawdę.

Z Jagodą rozstali się tego wieczoru lekko; Seweryn czuł, że więcej się nie spotkają.

Następnego dnia już pędził znajomymi polami, gdzie aż po horyzont ciągnęło się morze kwiatów.

Cała ta łąka żyła, rosła, pachniała, śpiewała na wietrze

Seweryn zatrzymał się, wszedł w ten kolorowy ocean i jak uważna kwiaciarka wybierał pośród kwiatów te, które najbardziej mu się spodobały.

Wiedział, że osoby, do których teraz jedzie, ucieszą się z każdego bukietu tutaj nie popełni żadnej gafy.

Kiedy przekroczył prób rodzinnego domu, podzielił bukiet na dwie części.

Mama rozpromieniła się, ściskała go serdecznie, a babcia

Babci pomogli wstać. Drżącymi dłońmi przyjęła bukiet, powoli go dotknęła wzrok już nie ten.

Jak dawno nikt nie obdarował jej kwiatami!

Zanurzyła lekko twarz w kwiaty i całą sobą nadal młoda duchem wdychała znajome zapachy młodości. Te, które przez lata kryły się gdzieś w pamięci, a teraz, przywołane wonią pola, wyszły i poruszyły jej serce.

Przyniosły nie tylko wspomnienia, ale uczucie szczęścia i nadziei, takie świeże, pełne życia i wciąż obecne.

Jakie to dobre życie trwa, a życie trwa także w jej wnuku.

Seweryn usiadł obok babci, położył głowę na jej kolanach. Ona głaskała go po włosach, uważając, żeby nie przygnieść starannie trzymanego bukietu

Seweryn myślał wtedy, że kiedyś spotka dziewczynę, która będzie bliska jego sercu, tak jak te dwie ukochane kobiety z rodziny. I będą kochać się wzajemnie tak, jak umieli kochać się jego dziadkowie czy rodzice. Najważniejsze poczuć to w odpowiednim momencie.

Babcia długo nie chciała oddać kwiatów mamie.

Poczekaj nalej najpierw wody najlepiej tej ze studni i daj mi dużą wazę ustaw tu, na widoku chcę patrzeć

Wnuk podarował kwiaty.

Kwiaty, których wokół miliony, ale te Te były wyjątkowe. Te podarował wnuk.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziesięć + 8 =

Sergiusz kupił najpiękniejszy bukiet kwiatów i ruszył na randkę. W doskonałym humorze czekał przy wa…