Co zrobić z dziećmi po rozwodzie?

Oczywiście nie sądziłem, że kiedykolwiek ożenię się dwa razy, ponieważ od dziecka wierzyłem w jedną miłość na całe życie. Tyle że moje pierwsze małżeństwo, trwało tylko pięć lat. Maria i ja mieliśmy bliźnięta, ale ciągłe konflikty z moją żoną, psuły nasz związek. Ożeniłem się więc po raz drugi, po to, by człowiek nie żył samotnie do końca życia. Trzy miesiące temu, Wioli i mi urodzilił się syn.

W miarę możliwości, staram się poświęcać ojcowską uwagę wszystkim moim dzieciom w równym stopniu. Maria pracuje jako szefowa kuchni w restauracji i dobrze zarabia, ale ja nadal pomagam córkom finansowo.

Jedynym problemem jest to, że kiedy ona wychodzi do pracy, dzieci zostają albo u jej rodziców, albo u ciotki, która mieszka obok. Mogę je przyjmować tylko w soboty, zabierając je do nas do wieczora. Czasami mam wrażenie, że żyję na dwie rodziny, ale moim obowiązkiem jest zapewnienie ojcowskiej miłości wszystkim moim dzieciom.

Ostatnio sytuacja uległa zmianie, ponieważ rodzice Marii, zaczęli odmawiać zabierania wnuczek tak często jak kiedyś, a jej ciotka przeniosła się do innego miasta. Z tego powodu, moja była żona wpadła na pomysł, aby zażądać ode mnie comiesięcznych wypłat w wysokości jej zarobków, aby nie musiała już pracować. Według niej, w ten sposób, mogła poświęcić cały swój wolny czas dzieciom. Tyle tylko, że wywołało to we mnie burzę negatywnych emocji. Nie rozumiem bowiem, dlaczego nie można zapisać dzieci do przedszkola i samemu pójść do pracy. Ale jak twierdziła, było jeszcze za wcześnie, by poszły do przedszkola. Od czasu rozwodu, nasze stosunki były bardzo napięte, rozmawialiśmy tylko przez telefon i tylko o dzieciach, ale wtedy po raz pierwszy zdecydowała się przyjść do mnie do domu.

– Pakuję więc Darię i Kasię, które dziś wprowadzą się do Ciebie. Masz duże mieszkanie i dobrze zarabiasz. Ponadto żona zostaje w domu przez cały dzień, więc może spędzać czas z naszymi córkami. Będę Ci płacić alimenty i jeśli to możliwe, będę je odbierać w weekendy. – Oświadczyła Maria, wprawiając mnie w osłupienie.

Nigdy nie rezygnowałem z dzieci, ale dlaczego Wiola miałaby się zajmować cudzymi dziećmi? Jest troskliwą matką dla naszego syna, a moje córki traktuje w sposób formalny. Wątpię, by zgodziła się być nianią lub macochą dla dziewczynek, gdy te miały własną matkę. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − cztery =

Co zrobić z dziećmi po rozwodzie?