Rodzina Beaty z Wrocławia przeżyła szok, gdy dowiedziała się o jej ciąży i związku z Ronim z Gwinei …

Dziś wieczorem długo myślałam o tym, jak moje życie się zmieniło przez ostatnie lata. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, rodzina zareagowała ogromnym zdziwieniem, wręcz niedowierzaniem. Nigdy nie myślałam, że moja relacja z kimś takim jak Kasim chłopakiem, który nie pochodził z Polski, lecz z Togo, studiującym w Krakowie wywoła aż tyle emocji. Mama i ojczym przez całe życie byli moim wsparciem, dlatego tym trudniej mi było słuchać ich obaw, że Kasim kiedyś zniknie, a ja zostanę sama z dzieckiem.

Zawsze uważałam się za zwyczajną dziewczynę z Torunia ktoś taki jak ja, z przeciętnej rodziny, raczej nie pakuje się w sytuacje, o których można by napisać w gazecie. Wychowywałam się bez ojca, ale mój ojczym pan Andrzej stał się dla mnie prawdziwą opoką to on bił mi brawo na zakończeniu szkoły, to jemu pierwszemu opowiadałam o drobnych sukcesach i porażkach.

Po maturze nie byłam pewna, czy dostanę się na wymarzoną socjologię. Moja znajomość angielskiego pozostawiała wiele do życzenia, więc zaczęłam szukać prywatnego nauczyciela, żeby podszkolić ten język. Tak trafiłam na Kasima. Od razu było widać, że świetnie mówi po angielsku miał doświadczenie jako korepetytor, a przy tym był bardzo serdeczny i cierpliwy, choć na początku zupełnie się nie dogadywaliśmy. Z biegiem czasu coraz bardziej lubiłam nasze spotkania, potem zaczęliśmy się spotykać także poza lekcjami. Wkrótce nie wyobrażaliśmy już sobie życia osobno.

Wieść o ciąży podziałała na rodzinę jak zimny prysznic. Mama płakała, ojczym milczał przez kilka dni, a ciotka Basia podśmiewała się ironicznie, że urodzę „malucha do egzotycznego przedszkola”. Wszyscy powtarzali, że zostanę sama, że Kasim mnie porzuci, a moje dziecko będzie musiało wysłuchiwać głupich komentarzy ze względu na swój wygląd.

Gdy Kasim ukończył studia i musiał wrócić do Togo, wróciły stare lęki mojej rodziny przekonanie, że zostałam sama. Jednak kontaktowaliśmy się codziennie przez Internet; nie czułam się opuszczona i sama wyczekiwałam narodzin córeczki.

Zaraz po porodzie, mimo nieprzychylnych spojrzeń rodziny, zdecydowałam się pojechać do Lomé, by być razem z Kasimem. Wyjazd do Afryki okazał się wielkim wyzwaniem: upał, jedzenie, mentalność Wszystko było obce, czułam się tam nieswojo i ciągle tęskniłam za Polską. Po kilku miesiącach wróciliśmy do Torunia, mimo że rodzice nie byli tym zachwyceni.

Z czasem urodziła się nasza druga córka, Pola. Rodzina wciąż nie potrafi zaakceptować Kasima, odsunęła się zupełnie. Już dawno przestałam myśleć, że będę ich na siłę przekonywać. Nie zamierzam zostawić Kasima tylko po to, żeby zyskać łaskę bliskich. Teraz myślimy coraz częściej o emigracji do Kanady wierzymy, że tam ludzie są bardziej otwarci i tolerancyjni niż tutaj. Może właśnie tam, daleko od rodzinnych stron, znajdziemy spokój i zaczniemy naprawdę nowe życie.

Ciężko pogodzić się z tym wszystkim Ale wiem jedno: nie można rezygnować z miłości tylko dlatego, że komuś ona się nie podoba.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 − 16 =

Rodzina Beaty z Wrocławia przeżyła szok, gdy dowiedziała się o jej ciąży i związku z Ronim z Gwinei …