Bezczelność bez granic, czyli rodzinne dylematy Natalii i Koli nad wynajęciem domu nad Bałtykiem: Sk…

Bezczelność bez granic

Powiedz mi szczerze, Weroniko jęknął Michał jaka to właściwie różnica, komu wynajmiemy dom? Swoim czy obcym? Przecież pieniądze są te same.

Weronika właśnie rozkładała pranie na suszarce. Zamiast marudzić, mógłby pomóc.

Michałku odpowiedziała powoli kochanie, różnica polega na tym, że od rodziny potem tych pieniędzy nie wyegzekwujesz.

Mówisz o Damianie? niezręcznie mu się zrobiło Damian to mój brat! Na pewno zapłaci, daje ci słowo. Nawet nie prosi o zniżkę. Weźmie dom za pełną cenę! Na całe lato. I nie będzie trzeba szukać lokatorów.

Michał, to dom nad morzem. Lokatorów znajdę w pięć minut.

Wyjaśnij mi, dlaczego aż tak ci zależy, żeby wynająć dom obcym?

Z obcymi to proste: umowa, zaliczka, nie płacą eksmisja, a mnie nic do tego. Z rodziną zaczynają się oj, Weroniczko, przecież rozumiesz, my mamy dzieci, oj, przelamy później, oj, telewizor wam stłukliśmy, ale chyba nie policzycie kary?. Zobaczysz, przerabiałam to. Ty nie wiesz, jak to się kończy.

Weronika odziedziczyła domek nad morzem po rodzicach. Mieszkali w Gdańsku, a dochód z wynajmu był dla nich świetnym dodatkiem do pensji. Weronika robi podobnie. Z jednym zastrzeżeniem żadnych znajomych ani rodziny. Widziała kiedyś, jak przyjaciele i kuzyni rodziców znikali z pieniędzmi, zostawiając tylko długi i wymówki.

I jak to się kończyło? dopytywał mąż.

Ano tak, że rodzina nie tylko nie płaciła, nawet nie przepraszała! No bo przecież co, żal ci nas wpuścić na wakacje? Nie. Dom to interes, Michał. A nie darmowe wczasy dla twojej rodziny.

Niedawno Damian stwierdził, że trzy miesiące w Jastrzębiej Górze to dla jego żony i trójki dzieci lekarstwo na wszystko. Lato to u niego martwy sezon w pracy, więc postanowił korzystać. Weronika za grosz nie wierzyła, że planuje cokolwiek zapłacić.

Przecież Damian nie chce, żebyś go wpuściła za dziękuję! naciskał Michał Obiecał, że zapłaci.

Wszyscy na początku to obiecują.

Po co nam te nerwy? Dom zawsze ma chętnych, którzy płacą rynkową cenę bez marudzenia. Przychodzą, podpisują umowę, i śpię spokojnie. Żadnej rodziny. Żadnych znajomych. Przyjaźń przyjaźnią, kasa kasą.

Z pragmatyzmem Weroniki trudno wygrać, ale Michał nie ustępował.

Dobrze. Nie wierzysz Damianowi. Ale mi chyba jeszcze ufasz?

Weronika czekała na puentę.

Ufam. No i?

Jeśli Damian nas wystawi, sam ci zapłacę za ten dom wypalił Michał. Bohater, nie inaczej.

Tylko ten argument był słaby.

Świetny pomysł. Zapłacisz mi z naszych wspólnych pieniędzy?

No… skoro tak patrzysz… zawahał się Mogę znaleźć dodatkową robotę. Po godzinach, w weekendy. Wszystko, co zarobię, oddam ci. To będą tylko twoje pieniądze, nie nasze. Zgoda?

Weronika nie przypuszczała, że to aż tak ważne dla Michała. Może skoro tak bardzo ufa bratu, ona powinna też spróbować zaufać

Ty każdego przegadasz uśmiechnęła się Cała odpowiedzialność na tobie. Okej.

Do lata było daleko, więc Weronika miała czas ochłonąć i nawet uwierzyć mężowi.

Czerwiec przyszedł i natychmiast pojawiły się problemy. Michał co trzy dni dzwonił do Damiana z niewinnym pytaniem, czy już może warto zapłacić chociaż za pierwszy miesiąc. W odpowiedzi słyszał zapewnienia.

Tak, tak, Michał, spokojnie! Pieniądze? Czekam aż mi wpłynie ostatnia transza od klienta. Obiecał na koniec miesiąca. Jak tylko, to od razu wam przeleję. Wyjątkowa sytuacja, wiesz jak jest! Nie martw się!

Czerwiec się skończył.

Pieniędzy nie było.

Weronika wytrzymała miesiąc. Nie pytała, nie krzyczała, nie narzekała. Michał prosił, żeby mu zaufała zaufała. Nie chciała ranić jego dumy, ale po którymś telefonie do brata jednak zapytała:

I co? Zapłacił?

Damian jeszcze nie dostał kasy od klientów. Jak tylko, to zaraz… wymamrotał Michał.

Miesięczne wymówki bez zmian.

Na języku Weronice kręciło się uszczypliwe a nie mówiłam.

O czym rozmawialiśmy? O tym, że rodzina zawsze ma powód, by nie płacić na czas.

Wera, to zwykły przypadek! zaczął się tłumaczyć Michał Przypadek, mówię ci! Wypadki chodzą po ludziach. Wystarczy poczekać.

Aha, poczekamy do września? A potem spakują walizki, podziękują i obiecają, że kiedyś się odezwą?

Weronika, ty nic nie tracisz. Znajdę pracę dorywczą.

Ty? Teraz?

Od razu stracił impet.

Daj mu jeszcze dwa tygodnie. Jak nie, to… ja ci zapłacę… jeśli ci aż tak zależy.

Nie kazałam ci brać na siebie tej obietnicy. Sam chciałeś. Udowodnij!

Od tego dnia atmosfera w domu się zmieniła, Michał jakby milczał częściej, patrzył niepewnie.

Lipiec. Upały dawały się we znaki, a Weronika wieczorami widziała jak Michał przegląda ogłoszenia o pracę, ale nie dzwoni nigdzie.

Michał, wiesz, że dziś trzydziesty? 2/3 lata minęło, a my nie mamy ani grosza z wynajmu przypomniała.

Na razie Damian wciąż bez pieniędzy… Ale…

Jak tylko, to od razu.

Zapłaci! Jak dostanie pieniądze, najpierw ureguluje z nami! Nawet coś dorzuci za czekanie.

Ja już nie wierzę. Ty się za niego poręczyłeś? Ty obiecałeś ja zapłacę. To płać. Gdzie ta twoja dodatkowa praca?

Oczywiste było, że wymarzona praca dorywcza Michała już tak nie kusi, choć sam się zgodził. Łatwiej obiecać niż naprawdę harować za dwóch.

Coś znajdę. Ale same kiepskie oferty Przecież nie pójdę dźwigać worków, kręgosłup mam słaby.

To lepiej swojego brata wyślij do dźwigania. Obiecałeś. Albo idziesz do pracy teraz, albo ja dzwonię do Damiana i uprzedzam, że jeśli do piątku nie zobaczę choć połowy kwoty, eksmituję ich zgodnie z prawem, a pieniądze ściągnę sądownie.

Michała zalał zimny pot.

Nie dzwoń do Damiana! Sąd? Jak potem spojrzę rodzinie w oczy? Co powiem mamie? Że podałem brata do sądu? Weronika, nikt tego nie zrozumie.

Damian nie chce płacić, Michał nie chce odpowiadać za obietnice, nie chce sądów, a winna nagle ma być Weronika.

Powiem ci jedno: niby dbasz o mnie, a nie szkoda ci, żebym zapierniczał na dwa etaty tylko po to, by oddać żonie dług.

Nie zmuszałam cię do tego! Sam chciałeś!

Ja nie sądziłem, że Damian nas wystawi!

A ja sądziłam odpowiedziała spokojnie Weronika. Bo już widziałam takie historie. A ty nie chciałeś słuchać.

Już wszystko rozumiem! rzucił Michał w tonie ofiary Ale ty też niezła jesteś! Żądasz ode mnie, bym płacił jak niewolnik, jakbym cię nie obchodził! Chciałabyś, żebym zszedł na zawał? Cały czas stawiasz kasę ponad mój stan zdrowia…

Nie stawiam. Po prostu domagam się zrealizowania umowy, którą SAM zaproponowałeś.

Dobrze! rzucił z żalem Znajdę dodatkową pracę i zapłacę za Damiana, skoro ci tak zależy na tych pieniądzach. Proszę bardzo!

Nie wypaliło po jego myśli, ale Weronika osiągnęła swoje podjął pracę dorywczą. Ale czuła w środku gorycz. Michał wracał wieczorami jako kurier i patrzył na nią z pretensją.

Przez ciebie… rzucił któregoś wieczoru.

Przeze mnie? zdziwiła się.

Tak!

Może przynajmniej tak zrozumiesz… Weronika odpowiedziała Łatwo być dobrym na czyjś koszt. Jak zapłacisz za brata z własnej kieszeni, wyciągniesz wnioski.

Szczerze mówiąc, po cichu liczyła, że Damian w końcu się opamięta, zadzwoni, przeprosi i zapłaci. I akurat wtedy Damian zadzwonił… do niej, nie do Michała.

Może się pomyliła? Może przeleje pieniądze?

Weronika, mam sprawę…

Damian, nie mam czasu. Za sierpień powinniście się już rozliczyć, a tu dalej nie zapłaciliście nawet za lipiec. To nie moja sprawa, tylko Michała on się za ciebie zaręczył.

Tak, Michał mi powiedział! Szkoda mi go! Ale mam problem auto się popsuło nad morzem, wszystko wydałem na naprawę. Muszę czymś wrócić z dziećmi, a za wynajem… spłacę kiedyś…

Przewidywalne.

Weronika zakończyła rozmowę.

Michał, który zobaczył jej minę, wszystko zrozumiał.

Dobrze przyznał przesadziłem z tą ufnością. Ale ty… ty mi nigdy nie pozwalasz się pomylić! Zamiast wesprzeć, dowalasz…

A może miałam się uśmiechać i mówić: Nic się nie stało, Michał, niech sobie odpoczną za darmo, a ja to jakoś przecierpię? Sam nalegałeś, że zapłacisz!

Tak, nalegałem! burknął Ale nie spodziewałem się, że tak łatwo pogodzisz się z tym, że poświęcę swoje zdrowie! Myślisz w ogóle o mnie?

A twój brat myśli o tobie?

On nie jest zły, tak wyszło…

Świetnie. On nie jest zły, gdy naraża nas na straty i stawia ciebie w złej sytuacji. Ale ja bo domagam się swojego jestem ta zła?

Michał zamilkł.

Chyba w ich małżeństwie nadchodzą trudniejsze czasy.

Życie nauczyło jednak Weronikę jednego nie warto prowadzić interesów z rodziną, bo często wygodne obietnice zamieniają się w problemy, a zaufanie staje się walutą bez pokrycia. Pieniądze potrafią podzielić nawet najbliższych dlatego czasem lepiej postawić jasne granice, nawet jeśli serce się buntuje.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 3 =

Bezczelność bez granic, czyli rodzinne dylematy Natalii i Koli nad wynajęciem domu nad Bałtykiem: Sk…