Wchodząc do mieszkania, Ola zamarła. Przy drzwiach, obok jej i Ivanowego obuwia, stały eleganckie sz…

Gdy tylko weszła do mieszkania, Zuzanna zatrzymała się. Tuż przy progu, obok jej i Michała butów, stały starannie ustawione szpilki. Rozpoznała je od razu to były buty siostry Michała, Justyny, drogie, lśniące jak lustro, na wysokiej szpilce. Po co ona tu przyszła? Zuzanna nie pamiętała, by Michał uprzedzał ją o wizycie siostry.

Zuzia, twój znowu w delegacji? zawołał ją kolega z pracy, Paweł, kiedy zmierzała na przystanek. Może posiedzimy w kawiarni na Starowiślnej? Wypijemy twoje ulubione kakao, pogadamy w końcu, bo zawsze tylko: cześć i do widzenia.

Przepraszam, Paweł, dziś nie dam rady. Michał obiecał być wcześniej w domu. Mieliśmy wybierać meble do kuchni, bo po remoncie wciąż jakoś pusto. No i delegacji nie było już dawno.

A zawsze jest na czas? zapytał Paweł z lekko szyderczym uśmieszkiem.

No cóż, różnie bywa odpowiedziała Zuzanna z uśmiechem i potrząsnęła głową. Teraz bardzo potrzebujemy pieniędzy. Michał zostaje po godzinach, żebyśmy mogli wreszcie całkiem urządzić mieszkanie. A potem będzie już prościej.

Rozumiem odparł Paweł. Pożegnał ją i odbił w boczną ulicę.

Zuzannie wyjątkowo dopisało szczęście, autobus nadjechał momentalnie; zazwyczaj czekała długo, a tym razem nawet ze wcześniejszym wyjściem z pracy zdążyła. Usiadła przy oknie i zapatrzyła się w plątaninę gałęzi za szybą.

Przed laty ona i Paweł byli jak para z zapomnianego snu planowali ślub, ale rozstali się z powodu, którego ona nawet nie pamiętała; a potem pojawił się Michał, do którego poszła do urzędu stanu cywilnego z lekką przekorą ot, żeby Paweł zobaczył, że ona już nie czeka, nie tęskni.

Paweł próbował się pojednać przepraszał, obiecywał, zaklinał się, że ją uszczęśliwi, a ona była już nierozerwalnie związana z Michałem. Sądziła, że Pawła nie kochała nigdy tak jej się przynajmniej wydawało.

Potem zupełnie o nim zapomniała, aż do niedawna, kiedy Paweł pojawił się w jej oddziale, przeniesiony z centrali. Udawał zaskoczonego, lecz Zuzanna myślała, że sam zabiegał o ten transfer. Trochę jej to schlebiało, bo Paweł wciąż traktował ją z tą dawną czułością, ciepłym uśmiechem.

W duszy chciała mu szczęścia i nawet zazdrościła przyszłej żonie Pawła o, potrafił być szarmancki, czysty romantyk.

Jej z Michałem trudno było powiedzieć, że nie miała szczęścia, ale coraz częściej była samotna. On pracował, dbał o dom, o wspólne pieniądze, ale dla niej samej nie zostawało już czasu.

Do tego mieszkali w mieszkaniu należącym do Justyny, siostry Michała. Justyna z mężem nie miała kłopotów finansowych, nawet nigdy nie pracowała nieruchomości kupowali dla inwestycji, by dzieci miały mieszkanie na start.

Remont zrobili po swojemu, Justyna pozwoliła na wszystko, teraz kupowali meble. Ale Zuzanna często myślała, że lepiej już by było wynająć coś gotowego, zamiast inwestować w cudze ściany. Przecież wydali tyle, że starczyłoby na kilka lat wynajmu albo nawet na wkład do kredytu. Ale Michał rozpromienił się, gdy Justyna zaoferowała im ten adres.

Wysiadła z autobusu, szybkim krokiem minęła przełom ulicy, a w powietrzu unosił się zapach burzowego powietrza. Ale na chłód i świeżość nie była dzisiaj gotowa.

W głowie miała plątaninę myśli; żadna nie zatrzymywała się na długo, jedna zastępowała drugą. Kiedy oni z Michałem tu zamieszkali? Rok? Dwa?

Nie mogła sobie przypomnieć ale to mieszkanie wciąż wydawało się tymczasowe, nie do końca ich, jakby prawdziwe życie czekało za chwilę, ale nie wiadomo kiedy.

Zwolniła kroku, zbliżając się do klatki zwlekała, jakby chciała odsunąć moment stanięcia twarzą w twarz z domem. Zamek kliknął, wstąpiła w półmrok korytarza i ruszyła na czwarte piętro.

Schody migały, opuszczała kolejne stopnie z rosnącą nerwowością.

Weszła do mieszkania i znów ją sparaliżowało. Przy wejściu stały te buty Justyny. Po co tu przyszła?

Już chciała zawołać, że jest w domu, ale coś ją powstrzymało. Przylgnęła do ściany, nasłuchując.

Z mężem planowaliśmy wyjazd rozległ się głos Justyny. Ale urlop nie wyszedł, więc oddam ci bilety. Ale pod jednym warunkiem jej głos był wyraźniejszy, ostrzejszy pojedziesz z Iwonką, a nie z żoną.

Zuzanna znieruchomiała. Z Iwonką? Przypomniała sobie, że Michał kiedyś wspominał to imię, wspominał, jak Justyna próbowała go zeswatać ze swoją koleżanką. Nigdy nie przywiązywała do tego wagi. Teraz tylko imię wywołało w niej uczucie dziwności, drżenia.

Nie potrzebuję Iwonki odparł zniecierpliwiony Michał. Justyno, przecież już wiele razy mówiłem, że jestem z Zuzą. Mam żonę! Po co zaczynasz?

Zuzanna odetchnęła. Oczywiste, Justyna znów próbuje narzucić swoje zdanie. Już prawie mogła wejść do salonu, ale znów usłyszała jej głos.

Kogo ty oszukujesz? Pamiętam, jak Iwonkę kochałeś. Nawet zaręczyny były Potem obraziłeś się o głupotę. Nie bądź uparty Zuzanno to nie jest twoje miejsce. Iwonka to co innego.

Zuzanna czuła, jakby przewracały się w niej wszystkie wspomnienia. Kochał? Chciał się żenić? Mówił, że Iwonka nie jest dla niego ważna. Patrzyła na podłogę, kątem duszy powstrzymując łzy, ale jej głowie dudniły słowa Justyny.

No i co z tego? odparł Michał głosem zmęczonym, z niepewnością. To przeszłość. Tak, było, nie zaprzeczam ale już minęło. Kocham żonę.

Kochasz? Daj spokój, Michał prychnęła Justyna. Ożeniłeś się z Zuzą tylko żeby Iwonka była zazdrosna, gdy przeskoczyła do innego. A gdy chciała wrócić, przepraszała, prosiła Ty się ożeniłeś tylko z czystej przekory!

Serce Zuzi było jak z lodu. Zemsta? Czy naprawdę ślub był tylko po to, by komuś coś udowodnić? Tak bardzo ją to bolało. Przypomniała sobie, jak sama od razu przyjęła ofertę Michała po rozstaniu z Pawłem.

Może i początki ich miłości były przypadkowe, ale teraz oboje się kochają. Czy na pewno? Zuzanna wstrzymała oddech, czekając na dalsze słowa męża.

To już przeszłość powiedział Michał. Mam żonę, mam obowiązki.

Jakie tam obowiązki? Justyna wzruszyła ramionami. Dzieci nie zdążyliście zrobić, na szczęście. A wiesz, gdzie mieszkacie? Z Zuzą nigdy nie będziecie naprawdę szczęśliwi. Iwonka dostała od ojca trzypokojowe mieszkanie, jeszcze pachnące nowością. Ona cię ciągle kocha, czeka aż zmądrzejesz.

Zuzanna odsunęła się od ściany, lodowate uczucie wypełniło jej ciało. Jak można tak mówić? Jeszcze bardziej czekała, co powie Michał.

Justyno, dosyć zaczął Michał, ale jego głos był słabszy. Mamy gdzie mieszkać, kupimy własne.

Ale Justyna szła dalej:

Ty po prostu boisz się zmiany. Iwonka zawsze była lepsza, tylko twoja duma cię blokuje. Jeszcze nie jest za późno! Z Iwonką będziesz miał stabilizację, dom, wszystko. Z Zuzanną? Wieczna tułaczka.

Poza tym dodała nie mogę wam tej kawalerki trzymać bez końca. Niedługo się wyprowadzicie, mam już swoje plany.

Iwonka wie, co kombinujesz? Michał niespodziewanie zapytał.

Oczywiście! odparła Justyna. Sama mnie prosiła. Wymyśliła nawet z tymi wyjazdami, poprosiła, żebym podpuściła.

Zapadła cisza. Zuzanna czuła, że wszystko w niej wiruje. Dlaczego Michał nie odpowiada? Czy rzeczywiście rozważa propozycję siostry?

A co powiem Zuzie? zapytał cicho.

Powiedz, że pomagasz mi na działce. Remontujemy! Potem pojedziesz z Iwonką nad Bałtyk, proste.

Zuzanna nie mogła już tego słuchać. Po cichu wyszła z mieszkania, jakby klucz w drzwiach był ze szkła. Szła nie oglądając się za siebie, coraz dalej.

Nogi ją zaniosły do kameralnej kawiarni na Kazimierzu, gdzie było niemal pusto. W półmroku grała muzyka, a za oknem już zmierzchało. Zmęczona, z rozproszonymi myślami, usiadła przy oknie i zamówiła kakao z wanilią. Myśli jak sen przewijały się w jej głowie urywki rozmowy, która zmieniła wszystko.

Znów powracały słowa Justyny, jak widma nocy, i własne pytania: Jak Michał mógł tak długo nie mówić prawdy? Jak mógł zataić, że niegdyś chciał się żenić z inną? Z koleżanką siostry! Zuza czuła się zdradzona, a może jeszcze bardziej zlekceważona. Czy jej całe życie, jej małżeństwo, jest tylko rewanżem za dawne rany? Myślała, że Michał wybrał ją sercem, a okazało się, że była pionkiem jak każdy w tym śnie. Chociaż ona, inaczej niż Michał, przecież nawet odrzucała propozycje, nawet rozmowy z Pawłem w kawiarni! I przecież kochała naprawdę.

Na zewnątrz zapadła noc, Zuzanna siedziała w kawiarni patrząc na rozmyte światła miasta, krople deszczu rozmazywały obraz rzeczywistości. Nawet nie spróbowała kakao. Czas zdawał się zatrzymać.

Nie zadzwonił, nie zapytał, gdzie jest. Pewnie już pakuje walizki na wyjazd z Iwonką, pomyślała z goryczą. Sięgnęła po telefon, lecz bateria była już rozładowana.

Zuzanna westchnęła głęboko. Wiedziała, że trzeba wracać nie chciała czekać dłużej. Zebrała się w sobie, narzuciła płaszcz i wyszła w mokry, zimny wieczór. Wiatr na Plantach był lodowaty. Idąc do domu, przekonywała siebie, że z Michałem to już koniec; rozstanie jest nieuniknione i próbowała się do tego przygotować.

Pod klatką poczuła senne ciężkie myśli. Weszła po schodach, powoli przekręciła klucz w zamku, weszła. Tylko cisza. Nie było dźwięku telewizora, ani odgłosów z kuchni. Zobaczyła jednak spakowane torby w pokoju Michał pakował swoje rzeczy. A więc wyjeżdża pomyślała.

Co robisz? spytała mechanicznie, choć znała już odpowiedź zaraz usłyszy o remoncie na działce. Tymczasem Michał powiedział nieoczekiwanie:

Zuzia, wyprowadzamy się! Znalazłem już mieszkanie. Tymczasowo, ale będziemy mieć własny kąt, potem kredyt. Spojrzał na nią z zamyśleniem. Gdzie tak długo byłaś? Nie mogłem się dodzwonić, byłaś nieosiągalna. Wzięłaś dodatkową pracę?

Nie wierzyła własnym uszom. Wszystko, co ułożyła sobie do powiedzenia, straciło sens. Pokiwała tylko głową, nie wiedząc, co odpowiedzieć.

Naprawdę się wyprowadzamy? spytała cicho.

Michał dostrzegł jej niepewność i usiadł przy niej, gestem zapraszając na kanapę. Krótko opowiedział o całej rozmowie z Justyną.

Powinienem był powiedzieć ci wcześniej dodał ciszej. Miałem romans z Iwonką. Tak, ożeniłem się z tobą także z poczucia przekory. Ale Zuziu, to przeszłość. Jesteś jedyną, którą kocham naprawdę. Nie chcę cię stracić.

Zuza słuchała i powoli czuła ulgę. Pozostały rany i niewypowiedziane słowa, ale najważniejsze, że rozmawiali wreszcie otwarcie.

Przepraszam, że nie powiedziałem ci tego wcześniej dodał cicho Michał, spuszczając wzrok. Gdy dowiedziałem się, że planowałaś ślub z Pawłem, bałem się, że wszystko tylko się pogorszy. Potem nie chciałem już wracać do tych tematów.

Zuzanna oddychała niespokojnie, łzy cisnęły się do oczu. Ale to były łzy ulgi.

Dobrze wydusiła w końcu. To już za nami. Mieszkanie wynajęte?

Tak potwierdził Michał. Tymczasowo, ale własny kąt. Bez Justyny, bez jej mieszania się. Damy radę. Potem kredyt, urządzimy się.

Kiwnęła głową. To była dobra droga. Wreszcie będą żyć dla siebie, bez cudzych planów i nieproszonej pomocy.

No to co uśmiechnął się Michał. Pakujemy się?

Zmarszczyła brwi, wzruszona, nie mówiąc ani słowa. Pozostało jej już tylko wierzyć, że teraz ich życie rzeczywiście zmieni kierunek może nawet pochwyci ich nowy, cichy sen przyszłości. Za oknem szumiały dzwony Kościoła na Skałce, a deszcz kapał melodie na parapet.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × trzy =

Wchodząc do mieszkania, Ola zamarła. Przy drzwiach, obok jej i Ivanowego obuwia, stały eleganckie sz…