Mój mąż myśli tylko o sobie – zjada wszystko do ostatniego okruszka, nie zostawiając nawet porcji dl…

Powiem Ci szczerze, już mam czasami dość tego wszystkiego. Kuba myśli tylko o sobie i kompletnie nie liczy się z innymi, nawet z naszym synkiem.

Wyobraź sobie sytuację: wchodzę do kuchni, szukam bananów, bo chciałam dać Maćkowi na podwieczorek.
Kuba, gdzie są banany?
No zjadłem, bo miałem na nie smaka.
Serio nie mogłeś zostawić chociaż jednego dla dziecka?
A on na to, że robię z igły widły. Przecież w Biedronce zawsze są banany, mogę kupić. No to mówię:
To idź i kup!
A ten tylko:
Nie dam rady, zaraz jest mecz Legii, chyba żartujesz!

U nas w domu ciągle to samo: serek waniliowy, ciasteczka, jabłka nic się nie uchowa, wszystko ląduje w jego brzuchu. Nawet normalnie jedzenie muszę już chować, bo przy takim ojcu to naprawdę dziecko pójdzie spać głodne.

Jesteśmy małżeństwem pięć lat. Mały Maciek za chwilę będzie miał dwa latka. Mamy kredyt we frankach, więc wiesz jak jest trzeba każdy grosz oglądać. Kuba uważa, że jest głową rodziny, bo dał dach nad głową. Tyle, że sprzedał swoje kawalerki i to była tylko część wpłaty moi rodzice też się dorzucili! Moja mama cały czas mi powtarza, że Kuba to skończony egoista… Coraz częściej z nią się zgadzam.

No i słuchaj, była taka sytuacja na imprezie urodzinowej. Ja latam jak w ukropie, gotuję, żeby wszystko było super, a Kuba mi przeszkadza, a to wychyli się po szynkę, a to po ser. Najgorsze, że podjadł tort! Tort specjalnie zostawiłam na balkonie, bo w lodówce już nie było miejsca. Wnoszę go do kuchni, patrzę, a tam połowy brakuje jeszcze zostawił ładnie udekorowany kawałek czekolady, reszta zjedzona! Myślałam, że się spalę ze wstydu przed gośćmi.

I to cały czas tak. Niby zarabia, ale przecież można się jakoś dogadać i ogarnąć to wszystko rozsądnie. On ciągle z jednym tekstem: Kupimy nowe, nie przejmuj się! OK, może nie dba o mnie, ale jak można nie myśleć o własnym dziecku, zwłaszcza przy takiej sytuacji finansowej? Już nie wspomnę, że przez tydzień potrafimy przejeść to, co miało starczyć na cały miesiąc.

A teściowa tylko dokłada swoje:
Czego się czepiasz? Facet zarabia, niech je! A Ty nie narzekaj, tylko gotuj więcej.

Dla niej nigdy nie gotuję wystarczająco. Ale choćbym nie wiem ile robiła, Kuba i tak wszystko zje. Więcej kupować się nie da i tak ledwo styka na ratę kredytu, rachunki, ubrania dla Maćka i resztę rzeczy.

W końcu pękłam i powiedziałam mu: jeszcze raz to zrobisz i biorę rozwód. Podzielimy się mieszkaniem, koniec. Obraził się jak dziecko, poleciał z pretensjami do swojej mamy. Teściowa już nie odzywa się do mnie ani na dzień dobry. Ale co mam robić? Myślę, że mam rację, bo ile można znosić egoizm? Jak Ty to widzisz?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy + osiemnaście =

Mój mąż myśli tylko o sobie – zjada wszystko do ostatniego okruszka, nie zostawiając nawet porcji dl…