Pracuję na oddziale położniczym już od 6 lat i widziałam dzieci w różnym stanie, a nawet porzucone, ale ten przypadek poruszył mnie do głębi, dlatego chcę się nim z Wami podzielić.
Był jesienny dzień, a ja, jak zwykle spóźniona do pracy i spiesząca się, postanowiłam w pośpiechu przejść przez tylne drzwi szpitala i minąć kosze na śmieci, aby dostać się do pracy. W pewnym momencie, usłyszałam dziwny dźwięk, jakby piszczenie kociaka. Zwolniłam tempo, zaczęłam iść w kierunku dźwięku i to, co zobaczyłam, wprawiło mnie w osłupienie. Na zimnym chodniku leżało dziecko, ubrane tylko w brudną szmatę, ale było tak małe i w tak ciężkim stanie, że nie byłam pewna, czy uda mi się je zabrać i zapewnić mu niezbędną opiekę na oddziale.
Gdy zdejmowałam kurtkę, aby przykryć dziecko i wziąć je na ręce, zadzwoniłam na oddział i poinformowałam, że potrzebna jest pilna pomoc pediatry. Szybko położyliśmy dziecko na kanapie, ogrzaliśmy je, trochę umyliśmy i daliśmy dostęp do tlenu, ponieważ dziecko było tlenozależne, a gdyby leżało na mrozie jeszcze przez dziesięć minut, nie byłoby nikogo, kto mógłby mu pomóc. Lekarze ocenili wiek dziecka jako głęboki wcześniak – urodził się około siódmego miesiąca, choć istnieją wątpliwości co do przedwczesnego porodu, wygląda to raczej na to, że był wywoływany, ale pogrążona w żałobie matka nie spodziewała się, że dziecko będzie żyło.
Minął tydzień, a biednemu dziecku udało się przeżyć krytyczny siódmy dzień. Przeprowadzono pełne badania i chociaż dziecko urodziło się z wieloma niedorozwiniętymi organami, w raporcie stwierdzono, że jest zdrowe i rozwija się prawidłowo w sztucznych warunkach. Jadł przez rurkę, dobrze przyswajał pokarm, a nawet przybrał na wadze sto gramów. Na każdej zmianie rozmawiałam z nim, trzymałam go za rękę i modliłam się, aby poradził sobie ze wszystkimi trudnościami i wyrósł na zdrowe dziecko.
Dwa tygodnie później, został przeniesiony na oddział specjalny dla wcześniaków, gdzie będzie przebywał do czasu, gdy będzie w stanie utrzymać własną temperaturę ciała i dobrze jeść z butelki, a następnie zostanie przeniesiony do Domu Małego Dziecka.
Nikt nie wie, jaki los czeka te biedne kobiety, które porzucają swoje dzieci. Nie wolno jednak zgubić człowieczeństwa, dzieci nie są winne temu, że przyszły na ten świat i nie wolno im cierpieć!




