Wykorzystujesz naszą babcię! Ona opiekuje się twoim dzieckiem, a mojego nawet w weekendy nie chce wz…

Czasami w życiu stajemy przed sytuacjami, w których musimy znaleźć szybkie rozwiązanie problemu. Tak było w moim przypadku, kiedyś, dawno temu, gdy miałam już swój świat ułożony, choć życie miało dla mnie niespodzianki.

Mój syn, Pawełek, miał wtedy cztery lata. Nie ulegało wątpliwości, że był dla mnie całym światem. Nie można było o nim powiedzieć, że jest grzeczny, ale chyba nie znam dzieci, które są idealne. Każda pociecha czasem coś zbroi, a energii im nie brakuje. Spodziewałam się wtedy drugiego dziecka i to właśnie z tym wiązały się moje troski.

Gdy wybrałam się do kolejnej kontroli do ginekologa w Warszawie, lekarz zadecydował, że muszę natychmiast trafić do szpitala. Cos wzbudziło jego niepokój. Nie było na co czekać. Najważniejsze pytanie, które wtedy się pojawiło, to kto zajmie się Pawełkiem.

Mój mąż był służbowo za granicą. Zapowiedziano mu powrót za dziesięć dni. Moi rodzice także pracowali, nie mieli możliwości przerwać swoich obowiązków. Z innych krewnych nikt nie mógł się zjawić. Babcia Zofia postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Oświadczyła, że do mojej wypiski zaopiekuje się wnukiem. Nie byłam pewna, czy to się uda, bo babcia miała już siedemdziesiąt lat, a Pawełek był niezwykle żywy i ruchliwy. Kto wie, jak to się potoczy?

W końcu podjęliśmy decyzję. Rodzice mogli zaglądać do wnuka po pracy, a w ciągu dnia miał być pod opieką babci Zofii. Tak to zorganizowaliśmy.

Niemniej jednak nie opuszczał mnie niepokój. W końcu chodziło o moje dziecko. Ale nie było innego wyjścia. Regularnie dzwoniłam do babci, by dowiedzieć się, jak daje sobie radę. Ku mojemu zdziwieniu, szybko się dogadali. Pawełek nawet, jakby nieco się wyciszył przy babci. Tydzień minął błyskawicznie. Po powrocie męża gospodarstwo i opieka przeszły na niego.

Już szykowałam się do powrotu do domu, gdy w weekend zadzwoniła do mnie siostra, Grażyna, w złości. Jej córeczka, malutka Malwinka, miała zaledwie dwa latka. Grażyna od dawna próbowała przekonać babcię, by ta została z jej dzieckiem choćby na jeden weekend. Babcia stanowczo odmawiała, twierdząc, że to jeszcze za małe dziecko na taką opiekę.

Siostra prosiła na wszelkie sposoby, niemalże błagała, by babcia zgodziła się zostać z jej córką, dając jej czas na chwilę oddechu. Babcia jednak była nieugięta.

Wykorzystałaś babcię! wypaliła wtedy do mnie przez telefon.

Odpowiedziałam, że byłam w beznadziejnej sytuacji. W końcu nie mogłam zabrać syna do szpitala. Ciebie, Grażyno, także prosiłam o pomoc, ale odmówiłaś. Ty chciałaś wysłać córkę do babci, by mieć czas na relaks i zabawę. Czy zdajesz sobie sprawę, jaka to różnica? Jak można powierzyć tak malutkie dziecko starszej osobie na kilka dni? Powinnaś poprosić o pomoc rodziców.

Ale rodzice nie chcą zająć się Malwinką. I zawsze to ja muszę być na posterunku!

Myślę, że moja siostra była niesprawiedliwa. Różnica między dwuletnią dziewczynką a czteroletnim chłopcem jest ogromna. Gdybym miała wybór, wcale nie chciałabym zostawiać syna pod opieką krewnych. Ale wtedy nie było innej możliwości. Siostra do dziś twierdzi, że oszukałam babcię.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

czternaście + szesnaście =

Wykorzystujesz naszą babcię! Ona opiekuje się twoim dzieckiem, a mojego nawet w weekendy nie chce wz…