Mamo, on chce, żebym to dla niego zrobiła… Mówi, że wszystkie dobre kobiety to potrafią… A ja ni…

Mamo, on chce, żebym to dla niego zrobiła Mówi, że wszystkie dobre żony potrafią Czyli ja jestem zła? Naucz mnie Skoro inne kobiety to potrafią, to ja też powinnam

Do dziś nie mogę uwierzyć, że moja siostrzenica znalazła męża i wszystko to przez swoją matkę.

Gdy Zdzisława była jeszcze dzieckiem, moja siostra uparcie nie chciała posłać jej do przedszkola. Później, w wieku nastoletnim, Zdzisława nie miała prawa wychodzić do koleżanek całe dnie spędzała w domu, coraz bardziej zamykając się w sobie. Kiedy zaczęła studia w Krakowie, matka zadbała, by zawsze wracała do domu przed osiemnastą. Miała dwadzieścia lat, a jej matka potrafiła zadzwonić o wpół do siódmej wieczorem i wrzeszczeć, czemu jeszcze jej nie ma. To była przesada i czysta paranoja.

Zdzisława poznała przyszłego męża na drugim roku studiów uczyli się razem w bibliotece Akademii, on był o dwa lata starszy, dzielił się swoimi notatkami i szybko zakochał się w tej spokojnej, nieśmiałej dziewczynie. Zaczęli się spotykać, a wtedy moja siostrzenica zaczęła łamać wszystkie reguły ustalone przez matkę bez żalu i bez wahania.

Ostatecznie Zdzisława wyszła za mąż, a jej matka pozwoliła jej wreszcie zacząć nowe życie.

Chcę opowiedzieć o sytuacji, która wydarzyła się niedawno. Siedziałam u siostry w kuchni, gdy zadzwoniła Zdzisława głos miała rozdygotany, pomieszanie płaczu ze śmiechem, trudno było zrozumieć.

Mamo, on chce, żebym coś dla niego zrobiła Mówi, że dobre żony to potrafią A ja? Ty mnie nie nauczyłaś! Skoro inne kobiety gotują, to ja też chyba powinnam umieć!

W tym momencie twarz mojej siostry zmieniła się błyskawicznie, uspokoiła córkę i zapytała, co takiego mają umieć wszystkie dobre żony.

Zupę, mamo! rzuciła Zdzisława i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.

Nie śmiejcie się ze mnie! Nigdy mnie nie nauczyłaś, jak się gotuje, sprawdzałam przepisy w internecie, ale te zupy w ogóle mi nie smakują!

Zaczęłyśmy więc z siostrą tłumaczyć jej przez telefon, krok po kroku, jak ugotować prawdziwą polską zupę śmiejąc się co chwilę ze wspomnień i naszych dawnych kuchennych porażek.

Wieczorem zadzwoniła jeszcze raz podziękowała za pomoc, powiedziała, że mąż pochwalił jej rosół, podobno był wyjątkowo smaczny. I teraz śmieje się, że wreszcie jest prawdziwą gospodynią!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 + 16 =

Mamo, on chce, żebym to dla niego zrobiła… Mówi, że wszystkie dobre kobiety to potrafią… A ja ni…