Spotkanie naszych rodzin, zawsze kończy się sprzeczką. Mają bardzo różne poglądy i nasze rozmowy zamieniaja się w pola bitwy

W moim życiu małżeńskim wszystko jest w porządku, o ile nie spotykamy się na świętach rodzinnych z moimi rodzicami, ani nie wychodzimy razem z naszymi rodzinami, bo wtedy zaczyna się totalny koszmar.

Moja mama i mama Luizy, są zupełnie inne. Moja nigdy w życiu nie pracowała, była gospodynią domową, z własnymi dziwactwami i przekonaniami na temat kobiet i ich mało znaczącego miejsca w życiu.

Mama Luizy, przez całe życie pracowała na trzech etatach, ponieważ jej pierwszy mąż był nieudacznikiem. Nie jest zwolenniczką tego, by Luiza gdzieś ciężko pracowała, ale bardzo wspiera swoją córkę we wszystkich jej zainteresowaniach, a także nigdy nie przepuszcza okazji, by podziękować mi za to, że jestem tak dobrym zięciem, który zapewnia córce utrzymanie, a tym samym pozwala jej robić to, co lubi, a nie to, co musi.

Przy tak różnych poglądach na życie, kiedy moja mama i Luiza siedzą przy jednym stole i w jakiś sposób pojawia się temat ich młodości, albo zaczynają rozmawiać o naszym życiu małżeńskim, to prędzej czy później robi się z tego skandal na skalę światową.

Moja mama zawsze czepia się Luizy, że za mało zajmuje się domem i że mamy taką równość w obowiązakch, natomiast mama Luizy nas broni.

Nigdy nie widziałem ani nie słyszałem, żeby ktoś walczył tak ostro i bezpodstawnie. Nie rozumiem, dlaczego walczą jak dwa psy, skoro ich dzieci mają się dobrze i powinny zajmować się swoimi sprawami, a nie naszymi. Gdybym ja lub mój współmałżonek potrzebował porady lub mielibyśmy jakieś problemy… ale nie mamy. Radzimy sobie świetnie, a mamy walczą.

Dla mnie i Luizy, wszelkie spotkania rodzinne są jak wyjście na pole bitwy, gdzie my jesteśmy biednymi żołnierzami w okopie, a nasze mamy to dwa czołgi walące w siebie.

Kiedy to się skończy?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 4 =

Spotkanie naszych rodzin, zawsze kończy się sprzeczką. Mają bardzo różne poglądy i nasze rozmowy zamieniaja się w pola bitwy