Podkład: Tajemnice i Techniki Podstawowych Zastosowań w Polskim Rzemiośle

Jadwiga, to naprawdę ty? zdziwiłem się, gdy dawna koleżanka ze szkoły otworzyła mi drzwi. Nie widzieliśmy się od około roku, a ona nagle zadzwoniła i zaprosiła mnie w gości. Jadwiga nigdy nie była szczupła, zawsze była lekko pulchna i nie przejmowała się tym: wyszła za mąż za ukochanego, urodziła syna i nigdy nie zaznała biedy. A tu przede mną stała chuda, wyczerpana młoda kobieta z ciemnymi kręgami pod oczami.

Ile kilogramów już zrzuciłaś?
Dwadziesiąt, wchodź pokazała na kuchnię, a waga wciąż spada. Myślisz, że się cieszę? Dlatego cię przyzwałam.
Jak nie wiesz, co ci dolega, to nie ja, a nasza koleżanka Zofia, lekarz, powinna była przyjść.
Ja już się badałam wlała Jadwiga herbatę do filiżanek i spojrzała na mnie ze smutkiem wszystkie badania w normie, nic nie wykryto. Pamiętasz, jak opowiadałaś wtedy historię o swojej koleżance z roku, Niny, co się stało i jak to się skończyło? Lekarze i niej też nic nie znaleźli?
Tak odparłam, sprawa była poważna. Ale wtedy nie wierzyłaś w takie rzeczy.
Wcześniej nie wierzyłam, a teraz coś się stało Nie wiem już, co wierzyć, a co nie.
Powiedz, nie mogłam się doczekać, co naprawdę wydarzyło się z Jadwigą.

To zaczęło się pół roku temu zaczęła koleżanka, stałam w kuchni, rozdrabniam ogórek do sałatki, i nagle czas jakby się zatrzymał. Kroję, kroję, a ogórek się nie kończy. Nie wierzyłam w nic niematerialnego, właściwie nie wierzyłam
Ciekawe wprowadzenie przyznałem, bo od zawsze lubiłem niewyjaśnione historie.

Zanim się zorientowałam, co się dzieje, zadzwonił dzwonek do drzwi i wyrwał mnie z oszołomienia. Spojrzałam przez wziernik nikogo. Pomyślałam, że może chłopaki się bawią. Otworzyłam drzwi, leżała paczka. Odepchnęłam ją ostrożnie stopą, ale coś w środku kazało mi zajrzeć.
Otworzyłam i w środku znajdowała się stara ikona, prawie zabytkowa.
Zauważywszy mój bezsłowny pytanie, Jadwiga zapewniła:
Stara, naprawdę stara, nie ma co wątpić. Mój wujek Paweł, który prowadzi antykwariat przy ulicy Krakowskiej, potwierdził. Chciał ją ode mnie kupić, zaoferował sporo pieniędzy.
A ty? zapytałam, bo Jadwiga nigdy nie chodziła do kościoła.
Przypomniałam sobie, jak babcia opowiadała o cudownej ikonie przy świętym źródle. Ta ikona sama pojawiła się przy źródle, trzykrotnie zanoszona do kościoła, a potem wracała. Pomyślałam, że skoro mnie wybrała, niech zostanie u mnie.
Niesamowite przyznałam. Nie słyszałam o tym, by w naszych czasach ikona sama szukała właściciela.

Około tydzień później zaczęły się dziwne rzeczy smutno pokręciła głową Jadwiga najpierw mój kot, Mruczek, zniknął. Był młody, zdrowy, miał wszystkie szczepienia, śledziliśmy go. Wieczorem biegał za sztuczną myszą po całym mieszkaniu, a rano, kiedy go wołałam, nie pojawił się. Pochowaliśmy go na cmentarzu zwierząt.
Zanim zdążyłam się otrząsnąć, moja mama z przychodni zadzwoniła i powiedziała, że upadła i złamała nogę. Dzwonię do męża, proszę, by przywiózł ją do domu, a on mówi, że dziś zwolniono go z dobrej pracy i proponują niskopłatne zatrudnienie.
Słuchaj, Jadwigo zaniepokoiłem się, nie wydaje ci się, że razem z ikoną do twojego domu wpadły jakieś kłopoty?
Wszyscy tak mówili, ale nie wierzyłam. Gdy proponowano pozbycie się ikony, byłam wściekła, myślałam, że wszyscy mi zazdroszczą, że znalazłam coś tak cennego przypadkowo.
Przypadkowo? zapytałam, przecież paczka została pod drzwiami. To podkład!
Czy da się zrobić podkład z ikony? wątpiła Jadwiga, na niej jest sama Królowa Niebios.
To właśnie musimy wyjaśnić pomyślałam a teraz opowiedz, co dalej się stało.

Syn zachorował, leżał miesiąc w szpitalu. Wtedy ja zaczęłam chudnąć. Myślałam, że to stres, że wszystko się na mnie rzuciło. Musiałam biegać po sklepach, gotować coś smacznego i jeść w szpitalu. Praca nie przestała istnieć, więc kręciłam się w kółko. Mąż znalazł nową pracę, ale zarabiał dwa razy mniej niż wcześniej.
Wypisano Vaśka ze szpitala, wszystko w porządku, dzięki Bogu, ale ja wciąż traciłam wagę. Myślałam, że po pół roku zostanę niczym. Przypomniałam sobie wtedy historię Niny, której lekarze też nic nie znaleźli.
Nie mogli potwierdziłam, więc słuchaj.

Przed obroną dyplomu ja, moja przyjaciółka Basia i jej kuzynka Nela postanowiłyśmy zrobić piknik w lesie. Każda z nas miała swojego chłopaka. Chłopcy przyjęli naszą propozycję, ale pod warunkiem, że nocujemy w namiotach nad brzegiem Wisły.
Po drodze zgubiłyśmy szlak i zgubiłyśmy się w gęstwinie. Nela pierwsza pobiegła i znalazła na gałęzi jedwabisty szalik. Zawiązała go sobie na szyję i od razu odkryła ścieżkę prowadzącą do rzeki.
To nie jest zwykły szalik zaśmiała się.
Lepiej nie brać cudzych rzeczy, nie wiadomo, od kogo jest obawiała się Basia.
Nie, po prostu ktoś go zgubił, jest piękny, wezmę go dla siebie odpowiedziała Nela.

Odpoczęłyśmy przy ognisku, chłopcy złapali ryby, kąpaliśmy się, gotowaliśmy zupę rybną, wypiliśmy trochę wódki i śpiewaliśmy przy ogniu. Rano wracałyśmy do domu, a Nela była słaba, bolała ją głowa. Ledwie wyciągnęliśmy się z lasu, chłopak Kamil niósł ją na rękach. Nela zaczęła słabnąć, nie zdała egzaminów, uczelnia wypisała ją. Badania nic nie wykazały.

Wtedy przypomniałam sobie, że mojej matki Neli poprosiłam o ten szalik, a ona mi go dała. Zabrałam go do Królikowa, jedną godzinę pociągiem, do staruszki Urszuli, znanej z leczenia chorych, którym lekarze już się poddali.
Urszula spojrzała na zdjęcie Neli i szalik i rzekła:
To choroba, która przeskoczyła przez szalik. To podkład. Nie da się jej wykryć, bo działa na poziomie energetycznym, nie fizycznym. Dobrze, że przybyłaś, bo inaczej Neli już nic nie pomogłoby.
Starsza kobieta spaliła szalik pod drzewem za płotem i przygotowała ziołowy wywar. Nela wypiła go i zaraz się rozbawiła, wkrótce wróciła do zdrowia i opuściła szpital.

Może powinniśmy pojechać z tą ikoną do Urszuli? ożywiła się Jadwiga.
Tak zrobiliśmy, ale Urszuli już nie było przybyliśmy na jej pogrzeb. Poznaliśmy tam jej córkę, zakonnicę Marię, która poświęciła ikonę w świętej wodzie, odmówiła się za nią w kościele.

Maria zabrała ikonę do kościoła i tam ją poświęciła. Jadwiga postąpiła tak, a wszystkie jej nieszczęścia zniknęły. Znów nabrała zdrowia, odzyskała wagę i piękno. Wkrótce urodziła dziewczynkę i nazwała ją Małgorzatą.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − 11 =

Podkład: Tajemnice i Techniki Podstawowych Zastosowań w Polskim Rzemiośle