Nie myśl o mnie źle

31 grudnia, 2025

Z niecierpliwością czekałam na noworoczne ferie. W planach miałam wyjazd do Zakopanego, żeby w końcu nauczyć się jeździć na nartach. Moja córka Jagoda, studentka trzeciego roku w Warszawskim Politechnice, studiuje na dotację i dodatkowo otrzymuje stypendium. Często rozmawiam z koleżanką z pracy, Aliną:

Mój skarb, Jagódka, nie musi płacić czesnego, a jeszcze dostaje stypendium. A ja mogę sobie pozwolić na podróże i wypoczynek.

No właśnie, Zosiu, Twoja córeczka to prawdziwa gwiazda, w przeciwieństwie do mojego szaleńca, który ledwo rusza się z łóżka, a ja muszę kręcić się w kółko, żeby udźwignąć wszystkie rachunki podkreślała nasza wspólna przyjaciółka i współpracowniczka, Nikola.

Jako kierownik działu w dużej firmie zarabiam przyzwoicie. Mam własne mieszkanie w centrum Warszawy i auto. Rozwiodłam się z Markiem dwunast lat temu; odjechał do rodziców na wsi i przestał się ze mną kontaktować. Nie miałam potrzeby od niego cokolwiek wymagać sama wychowałam Jagodę, a ona już studiuje w Gdańsku i prawdopodobnie zostanie tam na stałe.

Z wyglądu jestem szczupła, z kasztanowymi włosami przyciętymi na krótko, brązowymi, poważnymi oczami i delikatnym usposobieniem. Po rozwodzie miałam kilku mężczyzn, ale żadnego, z którym chciałabym założyć stały związek.

Do dwutygodniowego wyjazdu przygotowywałam się skrupulatnie, marzyłam od lata.

Nikola, kupiłam sobie naprawdę ładny zimowy kombinezon narciarski drogi, ale nie szkodzi, to dla siebie rozbawiona podkreśliłam. W końcu nauczę się jeździć, a wy z mężem już od lat podbijacie stoki, a ja dopiero zaczynam. Gdybyśmy mieli bliżej jakąś skischool

Przed Sylwestrem mieliśmy firmowy wieczór integracyjny, po którym rozeszliśmy się na zasłużone wolne.

Zosiu, życzę Ci wypoczynku na maksa powiedziała Nikola, żegnając się. My z Markiem jedziemy na ferie do rodziców na wsi, więc zobaczymy się po nowym roku. Nie wracaj od razu do biura, masz jeszcze trzy dni.

Dziękuję, Nikola, spróbuję się naprawdę zrelaksować. Zwykle urlopy biorę latem, a teraz zimowy!

Wyruszyłam więc do Zakopanego. Po feriach wróciliśmy do biura wypoczęci, choć niektórzy poczuli, że przerwy nie wystarczyło.

Cześć, Zosiu przywitała mnie Nikola przy wejściu. Twoje oczy lśnią, wyglądasz jak po pięknej metamorfozie. Musiałaś się sporo wypocząć.

Cześć, Nikola! Nie masz pojęcia, jak wspaniale! To był najlepszy wypoczynek w życiu wylałam w zachwycie. Zakopane i okolice, Białka Tatrzańska a w dodatku nauczyłam się jazdy na nartach!

I nauczyłaś się jeździć?

Oczywiście! Poza nartami spróbowałam czerwonego wina, pysznych dań podhalańskich, a najważniejsze poznałam instruktora snowboardu, Artura. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia.

No proszę, w końcu coś poważnego w twoim życiu

Dziękuję, przyjaciółko. Artur był niezwykle uważny, pełen gracji, prawie zdmuchynał mi drobinki kurzu z twarzy. To była prawdziwa romantyczna bajka!

A co dalej? Wy jedziecie w różne strony, on w górach, ty w Warszawie

Myślałam o tym, kiedy wracałam do domu, lecz Artur zapewnił mnie, że nie ma powodu do niepokoju.

Nasza miłość rozgorzała natychmiast, jak w filmie. Pokazywał mi miasto, zabierał na wycieczki, jedliśmy kolację w najlepszych restauracjach. Pewnego wieczora, w górskim zaułku z przepięknym widokiem, wyznał mi miłość.

To czysta romanca podsumowała Nikola.

Artur mówił, że długo czekał na taką kobietę jak ja. Wśród pięknych kobiet w Zakopanem trzeba nauczyć jeździć na nartach i snowboardzie, ale nas połączyła prawdziwa, wzajemna miłość.

Co dalej? dopytałaś mnie z ciekawością.

Rozmawialiśmy długo. Nie chciałam odjeżdżać do Zakopanego na stałe, bo mam tu świetną pracę, a on nie chciał wyjeżdżać z domu, w którym zarabia i żyje. Wspólnie planowaliśmy przyszłość, a Artur zgodził się przeprowadzić się do Warszawy dla mnie.

To wspaniale! cieszyła się Nikola.

Kiedy nadszedł czas powrotu, Artur obiecał szybkie spotkanie i pożegnał się ze łzami w oczach na lotnisku.

Zosia, muszę jeszcze dwa miesiące dokończyć kontrakt, potem wyląduję u Ciebie zapewnił, po czym odleciał.

Codziennie rozmawialiśmy telefonicznie, wymienialiśmy czułe wiadomości. Ja opowiadałam Nikoli o każdym kroku, dziękowałam losowi i niecierpliwie czekałam na przyjazd.

Jednak kontrakt Artura wkrótce się kończył, a spotkanie miało nastąpić już za dwa tygodnie. Nagle dostałam od niego niepokojącą wiadomość:

Zosiu, w trakcie treningu niefortunnie upadłem i połamane mam obie nogi. Lekarze mówią, że potrzebna jest natychmiastowa operacja.

Zadzwoniłam od razu.

Kochanie, jedzie mnie w panice, od razu zorganizuję urlop na własny koszt.

Nie przyjeżdżaj, jestem w szpitalu. Potrzebuję trzyście złotych na koszty operacji i dalsze utrzymanie, dopóki nie wrócę do pracy. Kocham Cię i potrzebuję Twojej pomocy.

Z sercem rozrywanym między miłością a rozsądkiem, przelałam potrzebną sumę.

Nikola jednak podniosła brew.

Zosiu, to spora kwota. Lepiej sprawdź, z kim masz do czynienia, może to jakaś pułapka. Zadzwoń do lekarza, dowiedz się, co się dzieje radziła ostrożnie.

Co ty mówisz, Nikola? odpowiedziałam jej wzrokiem, który przyprawił ją o dreszcze.

Po kilku dniach rozmów telefonicznych z Arturem, które trwały nieustannie, nadszedł kolejny komunikat:

Zosia, dziękuję za pomoc, obiecuję zwrócić pieniądze, kiedy wrócę. Czekaj na mnie.

Nadal czekałam, licząc dni po operacji, rehabilitacji i w końcu jego przyjazdu. Wtedy otrzymałam kolejną wiadomość:

Potrzebuję trzydzieści tysięcy złotych, żeby kupić bilet do Warszawy. Bez tego nie mogę przyjechać. Obiecuję, że oddam Ci wszystko i jeszcze więcej, gdy już dotrę.

Gdy przeczytałam to, poczułam przytłaczający smutek. Nikola od razu zapytała:

Co znów, Zosia?

To długi list od Artura, pełen żalu i prośby: Czuję, że moje życie to jedna wielka ciemna chmura. Tylko Twoja miłość i obietnica spotkania dają mi nadzieję. Nie myśl źle o mnie odczytałam, a jej słowa były pełne rozpaczy.

Nikola spojrzała na mnie podejrzliwie.

Zosiu, to może oszustwo. Tylko ciągle potrzebuje pieniędzy. Zastanów się, czy naprawdę chcesz iść w tę pułapkę.

Artur jest szczery, po prostu ma pecha. Ktoś musi mu pomóc, a ja jestem jego ukochaną. Nie słuchaj, co mówisz broniłam go.

Nikola nie odpuszczała.

Nie jesteś bogata, aby taką sumę wysyłać nieznajomemu. To typowy oszust. Nie pozwól, by ktoś wykorzystał Twoje serce.

W końcu, po rozmowie z mężem mojego przyjaciela, usłyszałam jasny komunikat:

Zosiu, nie daj się, to jest wyłudzenie. Napisz mu, że nie możesz wysłać pieniędzy. Nie zasługujesz na takiego płaczliwego faceta, który ciągle potrzebuje hajsu.

Z zimną krwią zadzwoniłam do Artura.

Przykro mi, nie mogę Ci przelać, bo sama nie mam pieniędzy. Musisz jakoś się sam wykaraskać.

Rozumiem, jesteś skąpa, nie dzwonię już do Ciebie, takich kobiet jest mnóstwo rzucił złośliwie i rozłączył się.

Nikola westchnęła.

Właśnie to chciałaś udowodnić. Nie płacz, że to koniec. Prawdziwi mężczyźni nie są w stanie cię wykorzystać. Spotkasz jeszcze kogoś, kto doceni twoją wartość. To rozczarowanie, ale lepsze niż ciągłe wysyłanie pieniędzy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia + 13 =

Nie myśl o mnie źle