Dlaczego nie warto zapraszać gości do swojego domu? Moje osobiste doświadczenia

Dlaczego nie powinno się już zapraszać gości do domu? Z mojego doświadczenia wynika, że

Niedawno postanowiłam, że nie będę już przyjmować nikogo w moim warszawskim domu. Nie dlatego, że nie chcę wydać na nich pieniędzy mam ogródek przy ulicy Nowowiejskiej, mam blat, mam wszystko, by postawić coś na stole.

Chcę opowiedzieć o przyczynach, które sprawiły, że zamknę drzwi przed gośćmi. Gotowanie dla przyjaciół i rodziny pochłania godziny, a potem przychodzi porządkowanie. Potrafię przyrządzić pyszne pierogi i schabowy, ale nie czerpię radości z spędzania połowy dnia w kuchni. Dla moich dzieci Zosi i Bartka i dla męża Jana wymyślam nowe przepisy, lecz dla gości, by zadowolić wszystkich, nie chcę tracić energii. Kiedy przyjeżdżają przyjaciele i krewni, nie mam wyboru: muszę stać przy garnkach, a jednocześnie dręczy mnie myśl, że wszyscy wokół śmieją się i odpoczywają, podczas gdy ja wpatruję się w parujący bulion. Goście przybywają, by odpocząć, więc nie oferują pomoc; a kiedy w końcu odchodzą, zostaję z pięcioma minutami sprzątania po ich pobycie.

Zazwyczaj sprzątam, gdy goście jeszcze są w domu. Nie zostawiają sterty śmieci, nie wyrzucają papierków po cukierkach, a dom nie zamienia się w kosz na śmieci. Jednak porządek w domu znika. Meble zostają przesunięte, a ja muszę je przywrócić na miejsce. Kiedy przyjeżdżają kuzyni z dziećmi, po całym mieszkaniu rozrzucone są klocki, pościel wymaga zmiany, a na obrusie i zasłonach pojawiają się plamy. Raz dzieci przewróciły wazon z parapetu; musiałam nie tylko zebrać ziemię i umyć podłogę, ale i posadzić nową roślinę. Zdarzało się też, że łamały się zamki i klamki.

To właśnie te dzieci. Nie da się ich wszystkich pilnować, a nie można karcić maluchów, które nie są nasze. Ich rodzice zajęci są rozmowami z innymi znajomymi lub krewnymi. Dlatego nie tylko gotuję, ale i sprzątam po nich cały dom.

Goście zawsze chcą wiedzieć więcej o naszym życiu rodzinnym. Na przykład, kiedy spodziewam się gości, nie pierzę bielizny, nie wywalam rzeczy z szafy chowam wszystko do głębi szuflad. To nie powstrzymuje ich od proszenia o otwarcie szafy i podglądanie jej wnętrza. Niektórzy z nich dokładnie badają kuchnię, sprawdzają każdy kąt, co mnie stresuje, bo czuję się w ten sposób naruszona w swojej prywatności. Nasze małe kamieniczki w Krakowie pełne są mebli, wazonów i wiszących kwiatów, a goście nieustannie zrywają gałązki, by je zabrać ze sobą.

Często myślałam, że to mój problem, że jestem osobą, która źle traktuje przybywających. Lecz po zobaczeniu kolejnych gości zrozumiałam, że nie mam już sił i energii, by dla nich gotować, a potem jeszcze sprzątać mieszkanie. Wolę spotkać się przy kawie w kawiarni przy Placu Grunwaldzkim, wybrać się na spacer po Łazienkach, a wrócić do domu, w którym dom jest czysty i czeka na mnie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × pięć =

Dlaczego nie warto zapraszać gości do swojego domu? Moje osobiste doświadczenia