Drugi syn – to mąż!

Drugi potomek to mąż.

Nie, to nie żona To gospodyni, kucharka Nie rozpraszajcie się.

Przy znajomych wspomniałem o Bognę a właściwie jej męża.

Nie żona? Kucharka? To dopiero zwrot akcji!

Bognę nagle ogarnęło drżenie.

I przyjaciele, nieznajomi Bogny, odwrócili się, by zobaczyć, kto przerwał ich pogawędkę. Stały się jak ministrowie na naradzie, pełni powagi. Cóż to za znajomi, o których żona nie ma pojęcia?

Michał, przewracając krzesło, podskoczył i rzucił się w stronę Bogny, by ukryć ją przed oczami towarzyszy. Jego wyniosli rozmówcy wymienili zdziwione spojrzenia. Przeszył się szept: po co on tak pośpiesznie podchodzi do gospodyni. Wszyscy wymachiwali brwi, uśmiechając się dwuznacznie.

Jedynym obojętnym pozostał wysoki mężczyzna, zajmujący najdalsze krzesło.

Gospodyni? za zamkniętymi drzwiami Bogna odnalazła głos. Kucharka?

Nie wiesz, co cię w tych podniszczonych dżinsach przedstawia jako żonę rzucił Michał, jakby mówił, że Bogna sama powinna to pojąć siedzą tu dostojni panowie.

To normalne dżinsy.

Nitki na szwach wystają, ale nie przyciągają wzroku.

Normalne dla koni roboczych, a żona sukcesu nie może chodzić jak żebraczka!

Sukcesu? To ty im makaron podrzuciłeś? Skąd go wziąłeś?

Dziś w biurze bilardowym przy Marszałkowskiej rozegrałem partię przeciw pięciu przeciwnikom! Zachwycili się moim talentem i zaproponowali kieliszek mocnego trunku. Zapytałem ich o pracę. Mógłbym dostać finansowanie na salon samochodowy! To inwestorzy!

Twoi inwestorzy grają w domino przy garażach.

Dziś Bogna zobaczyła, że mąż traktuje ją jak obsługę. Nie jest kucharką, ale utrzymuje rodzinę. Finansowa służba. Przyniosła pieniądze i zniknęła pod listwą przypodłogową.

Wtedy Bogna wspomniała o domino.

Jeśli nie wierzysz w męża, po co potem się złościć, że on sam nie wierzy i nie pracuje? Jak budować karierę, gdy własna żona cię nie docenia?

Dziś umówili się, że on zabierze jej garnitury do pralni chemicznej. Bogna lubi klasyczny styl, w garniturach na ważne spotkania, a na co dzień w podniszczonych dżinsach. Podniszczone dżinsy.

Zabrałeś garnitury?

Nie! Kiedy miałem? Próbowałem przyciągnąć inwestorów

Gdzie? W bilardzie?

Co, nie można już odpoczywać?

Kiedy ja przejąłem wszystkie finanse, ty przejąłeś dom.

Mówiłem, że potrzebuję czasu na hobby i samorealizację.

Masz go w bród! Na dom nie ma czasu. Płacę za sprzątanie i jem gdzie popadnie. Wieczorem zamawiasz sushi albo pizzę! Gdzie ten dom, którym tak marzyłeś, gdy wprowadziłeś się? W bilardzie chciałeś grać od świtu do zmierzchu!

Ścisz hałas, kochanie przycisnął jej dłoń do ust jeśli usłyszą mnie inwestorzy, nie zobaczymy dochodowego biznesu.

Nie zobaczymy go wcale, bo jutro ci inwestorzy się wybudzą i nie przypomną, jak cię nazywać.

Bogna zazdrościła koleżankom, które przychodzą do pracy, by przełamać monotonię domowych obowiązków. Mają własne pieniądze, nie siedzą po nocach przy raportach, a teraz ich redukują zwolnienia. Bogna myślała, że te dziewczyny stracą spokój, ale wciąż z herbatą i plotkami kręciły się dalej. Bo nawet gdyby ich zwolniono, w domach czekają mężowie, których pensje nie przewyższają żon. Stracić pracę więc nie straszne.

Bogna unikała tego zwolnienia jak ognia. Pracowała więcej, energiczniej, wydajniej. Miała najwyższą produktywność, lecz to nie przyniosło ulgi.

Michał, niezadowolony, skinął: Ty, żono, jesteś amatorską negocjatorką, idź się śmiać z nowymi przyjaciółmi nad nieudolną kucharką, która pomyliła wszystko i nie odebrała twoich garniturów z pralni.

Bogna nie wtrąciła się. Gdyby interweniowała, Michał znowu mówiłby o rozwodzie. A oni myśleli już o dziecku

Mieszkanie Bogny i Michała w nowym bloku ma wiatrołap na trzy lokale, lecz nie taki jak w starych blokach, gdzie nie da się obrócić. To wielka sala z krzesłami dla gości i przyległym balkonem. Bogna ruszyła na wspólny balkon.

Miałem też żonę rozległo się zza ucha.

Bogna jęknęła! Michał i jego goście w swoim śmiechu nie usłyszeli, więc nikt nie podbiegł.

Okazało się, że wysoki inwestor, nie uśmiechający się nad dwuznacznością sytuacji z gospodynią, zawisł nad nią.

Panie, słyszy pan głosy? I uważa pan, że prowadzimy ożywioną dyskusję? zapytała Bogna, gniewna na jego bezczelność. Co to za uwaga o żonie, skoro nie rozmawiałam z wami? Nie interesuje mnie, kto tam był.

Mężczyzna nie roztrząsnął się.

Miałem też żonę.

Co?

Żonagospodyni, nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem jej sprzątanie. Różnica? Ona witała mnie z radością.

Nie jestem gospodynią.

O nie, nie o tobie mówię. O tym, którego błędnie nazwałeś mężem. W mojej rodzinie lepiej zarabiałem, więc budowałem biznes, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej tego nie zarzucałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem dać jej taki poziom życia, że nigdy nie myślała, skąd wziąć chleb. Gdyby moja ukochana żona nazwała mnie sługą i przedstawiła to przyjaciółkom, od razu stałaby się moją byłą żoną nie na papierze, lecz w sercu. Wiele można wybaczyć, lecz nie pogardę od osoby, za którą oddałbyś życie. Moja żona też mnie kochała.

Co więc was rozdzieliło, skoro się kochaliście?

Ekspert od spraw małżeńskich! Odpity handlarz, którego Michał spotkał w bilardzie.

Bogna nie przejęła się jego słowami o rozwodzie. Rozumiał, że trzeba wejść w buty drugiego i przejść jego drogę, dopiero wtedy zrozumiesz Tak wymówił Michał, trochę pod wpływem.

Co z dzieckiem? spytała.

Rak. Rozdzielił nas.

Przepraszam

Wszystko w porządku, Tadeuszu, nie pozwól, aby ktoś cię nie szanował nawet mężowi. Gdzie brak szacunku, tam nie ma miłości.

Specjalista od psychologii rodzinnej.

Nie, jestem programistą.

Co więc straciłeś w tej wesołej kompanii inwestorów i tego, co wyłudza pieniądze?

Nie jestem biedny, mogę sam zainwestować, ale wędrowałem z nimi dla towarzystwa. Dom jest pusty, ja wędruję, gdy nie pracuję. Przepraszam, gdybym wiedział, że przyjdziesz, nie przyprowadziłbym cię tutaj. Nie żałuję, że cię spotkałem jesteś czarująca.

A pan się nie przedstawił.

I po czym Bogna nie potrzebowała jego imienia.

Pan się nie przedstawił.

Wiktor, machnąwszy ręką, uciszył tę głośną gromadę i rozesłał wszystkich do domów.

Rano, gdy Michał dzwonił do nowych przyjaciółinwestorów, nie pamiętali już jego imienia, ani co wczoraj pili.

Nie było żadnego smutku.

Michał jedynie udawał biznesowe marzenia. Nic mu nie było potrzebne. Pracować na kogoś to nie to. Był przedsiębiorcą, ale tworzył jedynie iluzję, nie własną rzeczywistość.

Nie odpowiedzieli, nie odpowiedzieli. Zaraz po mnie będą biegać.

Michał, a co z moim urlopem macierzyńskim?

Co?

Jeśli pójdę na urlop, na czym będę żyć?

Nie będziesz długo na urlopie od miesiąca przed porodem i trzy miesiące po. Potem niania się włączy.

Mówiłeś dobrze, kiedy zaproponowałam ci albo utrzymać rodzinę, albo siedzieć z dzieckiem.

Powiedziałem dobrze, a nie obiecuję. Gdzie ma być dziecko? Nie jestem nianią. Ty jesteś matką. Zrób, co musisz.

Czy znajdziesz pracę?

Zobaczymy

Masz coś więcej niż zobaczymy?

Bogno! Rano zgasiłaś mój apetyt! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Będzie. Wszystko będzie. Jutro zaczniemy nad tym pracować.

I tak się starali.

Bogna była w ciąży. Planując urlop, chciała znaleźć nianię i pracować na pół etatu, lecz okazało się, że już przed urlopem nikt na nią nie czeka.

Tadziu, firma bankrutuje! powiedziała Aneta.

Co to znaczy?

Za miesiąc zostaniemy bez pracy.

Ale ja jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarnej.

Jeśli firma bankrutuje, jak zostaniemy zatrudnieni?

Bogna popadła w apatię. Nic nie jadła, nie chciała nikogo widzieć, aż nadzieja, że może w końcu przyjdzie gwiazdorski moment jej męża, podbudowała ją. Myślała, że Michał stanie się opoką domu.

Michał spojrzał sceptycznie:

Gdybym wrócił do pracy, pieniądze byłyby śmieszne. Nie dorównują twoim zarobkom. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, wykształcenie krzyczy o pomoc. Nie mogę wziąć takiej odpowiedzialności.

Potrzebuję czasu, a go prawie nie ma Za kilka miesięcy brzuch będzie widoczny.

Ile tygodni?

Dziesięć.

Dziesięć, tak? Wciąż możemy.

Co masz na myśli?

Na kołowrotek! Nie musisz rodzić. Dzwoniłem do mamy, a ona przerażona twoją beztroską. Nie możesz wziąć urlopu, gdy masz tyle obowiązków. Musisz się utrzymać. Nie mogę pracować, rodzice czekają, byśmy im postawili płot i zapłacili. To nie przyjdzie z pięknymi oczkami. Mama mówi, że nie ma mowy o dziecku. Nie wie, że nie pójdziesz na urlop, a zostaniesz bezrobotna. Nie, nie, kochanie. Ten telefon nie przejdzie.

Ale mówiłeś, że czas zostać rodzicami.

To dlatego, że zamęciłaś mi głowę! Ten pomysł. Kiedy przyjdzie dziecko, przytłoczy cały koc. Czy mam stać się biedakiem, bo ostatnie pieniądze pójdą na dziecko? To zbyt ciężkie obciążenie. Bądź rozsądna. Pośpiesz się. Musimy zdążyć, bo inaczej nie zdołasz i tyle bied będzie z naszego dziecka.

Bogna ruszyła po rzeczy do pracy. Szefowa, która uprzedziła ją o bankructwie, też pakowała się.

Czy cię zwolnił?

Tak.

I co mówi?

Że nie wytrzymamy.

Czy nie wytrzymacie, czy nie wytrzymasz dwojga dzieci?

Nie wiem, co z pracą, muszę się jak najszybciej zatrudnić, by choćby dostawać zasiłek albo zrobić, jak chce Michał. Jeśli postanowię urodzić, to on mnie zostawi. Znam go. Złoży pozew o rozwód! Albo, jeśli nie rozwiedziemy się, odejdzie. Jak żyć bez pracy i dziecka bez męża?

Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika skręciła się w kółko. Z dzieckiem przetrwasz na zasiłek. A z dzieckiem i mężem, który nie pracuje, będzie łatwiej, co?

On teraz nie pracuje, ale

Światło

Co?

Nic. Katastrofa już nadeszła. Bogna w ciąży, zwolniona, a Michał nadal nie pracuje.

Trzeba biegać po rozmowach kwalifikacyjnych!

Bogna nie może kłamać, jeśli zapytają o ciążę, ale jeśli nie zapytają

Z determinacją podążyła ku domowi. Rozsyłała CV, a potem czekała, co jej zaproponują

Witajcie, gospodynie! zażartował wysoki mężczyzna.

Był w jej klatce schodowej?

Nie jestem gospodynią.

A Michał twierdził odwrotnie. Że teraz jesteś bezrobotna.

Byłeś u nas w mieszkaniu?

Nie doszedłem. Wspinałem się, ale natknąłem się na Michała na podwórku. Złapałem go, gdy wyciągał swoje, mam nadzieję, własne, rzeczy. Wygląda na to, że składa pozew o rozwód.

Jasne. Michał uciekł z tonągą łódką.

Determinacja znikła.

Bezrobotna i porzucona rzekła Bogna.

Dobrze, zapewnię ci pracę, jeśli chcesz.

Michał nie powiedział, że jestem w ciąży?

Powiedział. Najpierw jego panika, potem sam. Ale jak to wpłynie na twoje zdolności zawodowe? Słyszałem, że pracujesz bez wytchnienia. Myślę, że nadajesz się na niecierpliwe stanowisko. Złożę za ciebie słowo, rzekł, Tadeuszu, i ja zawsze marW świetle księżycowych refleksów, Bogna i Michał podnieśli się razem, by w milczeniu przeskoczyć przez drzwi czasu, wchodząc w nieskończoną noc, gdzie każdy ich oddech zamienił się w gwiezdny pył.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście + czternaście =

Drugi syn – to mąż!