Drugi potomek — to mąż

17 września 2023
Dziś w biurze przy ulicy Marszałkowskiej, po kolejnych spotkaniach z inwestorami z gry bilardowej przy Placu Zamkowym, wpadły mi w ręce wiadomości, które przyprawiły mnie o zawrót głowy. Zanim jednak coś takiego się rozwinęło, muszę odnotować, co się stało przy moim stoliku przy drinku.

Przyjaciele opowiadali o Jagodzie tak naprawdę o jej mężu. Nie, nie o mężu. O pokojówce, kucharce Nie rozpraszajcie się. Głos rozbrzmiał, a ja poczułem, że ktoś się pomylił. Jagoda, jakby pod wpływem, aż zamarzła.

Mężczyźni odwrócili się, by zobaczyć, kto przerwał ich pogawędkę. Zajęli pozycję godną ministrów na posiedzeniu tak jakby spotkali się przy układaniu budżetu. Jeden z nich, Marek, przewrócił krzesło, wskoczył i podbiegł do Jagody, próbując schować ją przed wzrokiem towarzyszy. Ich podniosłe spojrzenia spotkały się w zdumieniu: Po co tak pośpieszać przy pokojówce?. Wszyscy parsknęli, uśmiechając się dwuznacznie.

Jedyny obojętny był wysoki pan przy najdalszym krześle.

Pokojówka? zapytała Jagoda, kiedy drzwi się zamknęły. Kucha?

Nie wiesz, co to znaczy, w tych podniszczonych dżinsach, odparł Marek, jakby mówił o czymś, co Jagoda powinna rozumieć. U nas siedzą poważni faceci.

Normalne dżinsy.

Nici wystają przy szwach, ale nie przyciągają uwagi.

Normalne dla pracującej klaczy, a żona zamożnego przedsiębiorcy nie może chodzić jak żebrak!

Przedsiębiorcy? Czy to ty je sprzedajesz, czy pożyczałeś?

Byłem dziś w bilardówce przy ulicy Siennej i przechytrzyłem ich! Całą piątkę! Zachwycili się moim talentem i zaprosili na kieliszek czegoś mocnego. Zapytałem o pracę mogą sfinansować mój salon samochodowy! Są inwestorami!

Twoi inwestorzy grają w domino, siedząc przed garażem.

Dziś Jagoda zobaczyła, za co ją postrzegają: za służbę. Nie kucharka, ale żywi rodzinę. Finansowa służba. Przynosi pieniądze, a potem chowaj się pod listwą.

Jagoda podnosi więc kwestię domino.

Jeśli nie wierzysz w męża, po co się nienawidzić? Jak wtedy budować karierę, kiedy własna żona cię nie wspiera?

Dziś umówiliśmy się, że Marek zaniesie jej garnitury do pralni chemicznej. Jagoda zwolenniczka klasycznego stylu nosi garnitury na ważne spotkania, a na co dzień, kiedy trzeba przemierzyć setki obiektów, ma podniszczone dżinsy.

Zaniosłeś garnitury?

Nie! Kiedy miałem? Próbowałem przyciągnąć inwestorów

Gdzie? W bilardówce?

Czy już nie mogę odpocząć?

Kiedy ja brałam na siebie finanse, ty zajmowałeś się domem.

Ale mówiłem, że potrzebuję czasu na hobby i samorealizację.

Masz go pod dostatkiem! Na dom nie ma czasu. Płacę za sprzątanie, jem tam gdzie chce, a wieczorem zamawiasz sushi! Gdzie ten dom, o którym marzyłeś, kiedy wprowadziłeś się? W bilardówce grałeś od świtu do nocy!

Obniż hałas, kochanie, zasłonił jej usta ręką. Jak moi inwestorzy mnie usłyszą, nie zobaczymy zysku.

Nie zobaczymy go wcale, bo inwestorzy jutro przesypią się i nie będą pamiętać twojego imienia.

Jestem zazdrosny o koleżanki Jagody, które przychodzą do pracy, by odciąć monotonię domowych obowiązków i mieć własne pieniądze. Nie siedzą po nocach przy raportach, nie przynoszą domu wykresów i liczb. Ich firmy redukują etaty, a mężczyźni, których pensje przewyższają te ich żon, nie boją się zwolnień. Dlatego Jagoda uciekała od tego, jakby od ognia. Pracowała szybciej, wydajniej, ale to nie przyniosło ulgi.

Marek, z niechęcią, zadrwił: Jesteś nowicjuszem w negocjacjach, a teraz gadajesz z przyjaciółmi o nieposłusznej kucharce, co nie odebrała twoich garniturów z pralni. Jagoda nie wtrąciła się. Gdyby się wtrąciła, Marek od razu zacząłby mówić o rozwodzie. A oni dopiero myśleli o dziecku

Mieszkanie Jagody i Marka znajduje się w nowym bloku przy ulicy Wawelskiej. Jest w nim przedpokój na trzy mieszkania, ale nie taki ciasny, jak w starych blokach, a duży salon z wyjściem na balkon. Jagoda wyszła na wspólny balkon.

Miałem też żonę, odezwał się nagle głos zza rogu.

Jagoda zakrzyknęła. Marek i jego goście nic nie usłyszeli, więc nie podbiegli.

Wysoki inwestor, który nie śmiał się z sytuacji z pokojówką, podszedł.

Panie, słyszy pan głosy? I myśli pan, że to dyskusja? zapytała Jagoda, rozgniewana jego bezczelnością. Co to za uwaga o żonie, jeśli wcale z panem nie rozmawiałam? Nie interesuje mnie, kto tam był.

Nie przestraszył go to.

Miałem też żonę.

Co?

Była gospodynią domową. Nie pracowała, nie mieliśmy dzieci, zamawiałem sprzątanie dla niej. Różnica? Spotykała mnie z radością.

Nie jestem gospodynią.

Nie, nie o to mi chodzi. O tego, którego nazwałeś mężem. W mojej rodzinie lepiej zarabiałem, więc budowałem biznes, a żona zajmowała się domem i hobby. Nigdy jej nie krytykowałem. Byłem w siódmym niebie, bo mogłem jej zapewnić życie bez troski o chleb. Gdyby jednak nazwała mnie służbą, skończyłoby się rozwodem w sercu, nie w dokumentach. Przeprosiny i szacunek są najważniejsze.

Co więc was rozdzieliło, gdy tak się kochaliście?

Marek, lekko podchmurzony, odparł, że to nie rozmowa o rozwodzie, lecz o tym, że rak ich rozdzielił.

Przepraszam

Wszystko w porządku, Tatiano, nigdy nie pozwól, by ktoś cię lekceważył nie tylko mąż. Gdzie brak szacunku, tam nie ma miłości.

Specjalista od psychologii?

Nie, programista.

Co więc straciłeś w tej wesołej kompanii inwestorów?

Nie jestem biedny, mogę sam zainwestować, ale przy nich czuję, że dom jest pusty. Dlatego, gdy nie pracuję, spaceruję. Gdyby wiedział, że przyjdziesz, nie zaprosiłbym cię. Mimo to nie żałuję spotkania z tobą. Jesteś urocza.

A pan się nie przedstawił.

Ja się nazywam Jan, a ja, Iwan, uspokoiłem tę hałaśliwą kompanię i rozesłałem wszystkich do domów.

Rano, kiedy Marek dzwonił do swoich nowych przyjaciółinwestorów, nie pamiętali nawet, jak się nazywa. Nie było śladu żalu.

Marek jedynie udawał, że marzy o własnym biznesie. Nic go nie napędza. Pracować na kogoś to nie to. Jest przedsiębiorcą, ale tworzy jedynie iluzję.

Nie odpowiedzieli, a więc będą mnie gonić później.

Marek, co z moim urlopem macierzyńskim?

Co?

Jeśli wejdę w urlop, na co będziemy żyć?

Będziesz w nim krótko miesiąc przed porodem i trzy miesiące po. Potem niania się znajdzie.

Mówiłeś dobrze, kiedy zaproponowałam ci, że zajmę się domem albo dzieckiem.

Powiedziałem dobrze, a nie obiecuję. Gdzie jest dziecko? Nie jestem nianią. Jesteś matką. Ogarnij to.

Czy znajdziesz pracę?

Zobaczymy

Masz jakieś odpowiedzi, poza zobaczymy?

Jagodo! Nie obciążaj mnie tym dzieckiem. Będzie, wszystko będzie. Jutro zaczniemy to planować.

Jagoda była w ciąży. Planując urlop, chciała znaleźć nianię i pracować na pół etatu. Nagle dowiedziała się, że firma, w której pracuje, zbankrutuje.

Firmę zamykają! powiedziała jej Ania.

Co to oznacza?

Za miesiąc zostaniemy bez pracy.

Ale ja jestem w ciąży Nie można zwolnić ciężarnych.

Jeśli firma bankrutuje, jak możemy pozostać w niej?

Jagoda popadła w apatię: nie jadła, nie chciała nikogo widzieć. Nadzieja, że przyjdzie gwiezdny moment męża, nieco ją poruszyła. Była jednak sceptyczna.

Marek spojrzał na nią z rezygnacją:

Jeśli wezmę pracę, to będą to małe pieniądze, nie tak jak twoje. Mam przerwę w stażu, straciłem umiejętności, wykształcenie jest wątłe. Nie mogę wziąć takiej odpowiedzialności.

Potrzebuję czasu, a go już prawie nie ma Za kilka miesięcy brzuch będzie widoczny.

Ile tygodni?

Dziesięć.

Dziesięć? Wciąż mamy czas.

Na piechotę! Nie musisz rodzić. Dzwoniłem do mamy, była przerażona twoją nieodpowiedzialnością. Nie możesz iść na urlop, gdy masz taką odpowiedzialność. Musisz się utrzymać. Mam już zobowiązania wobec rodziców płacimy bramę, kredyt, wszystko. Nie ma miejsca na dziecko.

Jagoda wyruszyła po rzeczy do domu. Kierownik, który wspomniał o bankructwie, pakował się do wyjścia.

I on cię zwolnił?

Tak.

Co mówi?

Że nie damy rady.

Nie damy rady, czy nie utrzymasz dwojga dzieci?

Nie wiem, co z pracą, muszę szybko coś znaleźć, by mieć choćby zasiłek. A jeśli zdecyduję się urodzić, Marek mnie zostawi.

Bez męża, który nie zarabia? Twoja logika chyba się zgubiła. Na zasiłek ciężko przetrwać, a z mężem, który nie pracuje, jeszcze trudniej.

No tak, on teraz nie pracuje, a jeśli…

Co?

Wszystko się rozpadło. Jagoda jest w ciąży, straciła pracę, a Marek nie chce się ruszyć. Nie ma już nadziei, że sam znajdzie nową pracę.

Cześć, panie domowe! zażartował wysoki mężczyzna w korytarzu.

Nie jestem domowa, odparła Jagoda.

Marek twierdził inaczej. Teraz jesteś bezrobotna.

Byliście w naszym mieszkaniu?

Nie doszedłem, zobaczyłem Marka na podwórku, kiedy wyciągał swoje rzeczy. Wydaje się, że składa pozew o rozwód.

Widziałem, jak Marek płynie na tonący statek. Determinacja zgasła.

Bezrobotna i porzucona rzekła Jagoda.

Mogę ci zapewnić pracę, jeśli chcesz.

Czy Marek wiedział, że jestem w ciąży?

Powiedział. Najpierw panicznie go to zaskoczyło, potem sam. Jak to wpłynie na twoje kompetencje? Słyszałem, że pracujesz bez wytchnienia. Myślę, że pasujesz do niehała roli. Polecę cię. Jagodo, i ja też marzyłem o dziecku. Żona nie wydała się… Nie mogłem jej pomóc. Dlaczego nie mogę pomóc tobie? Przyjedź jutro do biura mojego przyjaciela. Będę tam, byś nie czuła się nieswojo. Mam nadzieję, że to nie będzie nasza ostatnia rozmowa.

Ja też tego nadzieję.

***

Jagoda urodziła córkę, potem syna i jeszcze jednego syna. Najstarsza dziewczynka była jej pasierbicą, ale Iwan nigdy nie robił różnicy między dziećmi. Nie przypominał o tym Jagodzie. Natomiast Marek nieustannie przypominał o swoim rozczarowaniu, że Jagoda go opuściła, choć w rzeczywistości Iwan stał się najbogatszy.

**Lekcja:** Szanuj partnera i nie umniejszaj jego roli, bo brak szacunku niszczy nie tylko małżeństwo, ale i całe życie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + jeden =

Drugi potomek — to mąż