Weź swojego męża z powrotem

Zabierz swojego męża

Szłałam ze spotkania rodziców w szkole podstawowej w Warszawie. Znów nauczycielka zganiła naszemu synkowi Wojtkowi nie odrabiał prac domowych, srał się na lekcje. Co się z nim ostatnio dzieje? Jest roztargniony, nic nie mówi. Trzeba, żeby ojciec porozmawiał z nim, choćby jako tata.

Nagle dostrzegłam przydrożny samochód mojego męża, Marka Kowalskiego. Stał przy poboczu, jakby czekał na mnie. Czyżby przyszedł mnie przywitać? Pomyślałam, że to szczęśliwy traf, że wreszcie coś zrozumiał.

Pospieszniłam kroki, nagle stanęłam w miejscu. Marek wysiadł z auta z bukietem kwiatów, witał nieznajomą kobietę. Objęła go, przejęła bukiet i razem wsiadli do samochodu, po czym odjechali.

Kim była? Wysoka, czarne, długie włosy, krótką spódniczkę. Całkiem inna niż ja niska, krótkie, jasne włosy.

Marek tłumaczył Wojtkowi, że zostanie po pracy nowy projekt, konsultacje z kolegami, opracowanie strategii. Czy z tą dziewczyną pracuje? Zaskoczyło mnie to. Po trzynastu latach małżeństwa nigdy nie wątpiłam w jego wierność. Skończyliśmy wstydzić się siebie w oczach: po studiach poślubiliśmy się w Krakowie, a rodzice Marka podarowali nam przytulne mieszkanie w centrum. Jego rodzice darzyli mnie sympatią, choć nie mieli już potomstwa.

Ojciec Marka ze względu na zdrowie odszedł z kierowniczej posady, a Marek wstąpił w jego miejsce. Na początku było ciężko, później przyzwyczaił się, podwładni darzyli go szacunkiem, a pensja rosła. Kupiliśmy małą willę pod Łącką, często wyjeżdżaliśmy tam w weekendy, zapraszaliśmy przyjaciół i rodziców. Co jakiś czas jeździliśmy za granicę. Marek proponował mi rzucić pracę i zajmować się synkiem, lecz nie chciałam zostać gospodynią domową i opiekunką. Zawsze marzyłam o karierze jestem kardiologiem, pomagam ludziom, to mój powołanie.

Co teraz? Jeśli ma romans, to oznacza, że przestał mnie kochać i wkrótce odejdzie do tej Bogny. Łzy spływały po mojej twarzy ból i gniew. Co mu brakowało? Przecież zawsze byliśmy przyjaciółmi, dzieliliśmy wszystko, małżeństwo było solidne. Jak mógł od razu z innej? Marek nigdy nie patrzył w oczy innych kobiet, choć był przystojny.

Wróciwszy do domu, zaczęłam grzeczyć synka.

Mamo, daj spokój, mam dość twoich wykładów! wykrzyknął Wojtek.
Co? Dopiero zaczęłam! Pani Anna nie jest zadowolona z twojego zachowania, a rok szkolny dopiero co się zaczął. odpowiedziałam.
Robię, co chcę! Tak jak tata! Teraz rozumiem, po co mu inna ciotka, wyciągnąłeś mu mózg, tak jak mnie. wściekł się chłopiec.
Jaka ciotka? O czym mówisz? głos mój był chrypki od szoku.
Widziałem go w kawiarni z piękną blondynką, nie zauważył mnie. Co o tym sądzisz? dopytał.

Usiadłam na kanapie, zasłoniłam twarz dłońmi i zapłakałam.
Synu, nie płacz próbowałem go uspokoić.

Wojtek od dziecka nie znosił, gdy płakałam.
Mamo, takie rzeczy się zdarzają. Nie martw się. Kocham też tatę. Jeśli on postępuje tak, niech odejdzie. Jestem już nastolatek, mam dwanaście lat. rzekł.

Nie mogę się skupić, przestałem odrabiać lekcje dodał.

Wojtek podał mi chusteczkę. Wytarłam łzy i objąłem go.
Porozmawiam z ojcem. Niech powie wszystko otwarcie.

Po dwóch godzinach Marek wrócił do domu, wyglądał na zmęczonego i zamyślonego.
Nie zjemy dziś kolacji, zjadłem z kolegami, idę pod prysznic i spać. powiedział.
Marku, widziałam cię Dałeś jej kwiaty, a potem odjechałeś. Przechodziłam obok szkoły i zobaczyłam zaczęłam.

Marek zamarł.
Widziałaś? No Tak. Nie miałem odwagi powiedzieć. Mam romans z nową sekretarką, Angeliką. Nie wiem, jak to się stało. przyznał.
I co zamierzasz? Odejdziesz od rodziny? zapytałam.
Dario, nie chcę wyjeżdżać, ale przyciąga mnie jak magnes. Czuję się jak piętnastoletni. Kocham cię, nie rozumiesz, ale nie myśl, że coś jest nie tak z tobą. To ja się zmieniłem, wir nowych uczuć, jakby znów miał dwadzieścia lat. tłumaczył.

Powiedział, że to ja podjęłam inicjatywę, że nie potrzebował nikogo oprócz mnie. Prosił, żebym przywiozła mu dokumenty do domu Angeliki, spotkał się z jej matką, zjadł obiad. Nie chciał odmówić, bo matka Angeliki upiekła ciasto ze śliwkami, podaliśmy herbatę. Nie rozumiałem, jak się tak zakochał. Spotkali się w naszej willi Przeprosił.

Nie mogę już tak żyć, nie zostawię syna, będę płacił alimenty, oddam wam mieszkanie, wezmę auto i willę. powiedział.

Przemyśl to, ona jest młoda, zagra i cię zostawi. Musisz myśleć rozważnie, a nie sercem. odparłam.

Następnego dnia Marek spakował rzeczy i wyjechał, gdy nie było nas w domu. Zostawił Wojtkowi list, w którym próbował wytłumaczyć swój czyn.

Patrzyłam smutno na puste wieszaki w szafie Marka. Mój mąż mnie porzucił, choć kochałam go od lat, a to ból był wielokrotny. Nigdy nie stawiałam pieniędzy ponad rodzinę. Bez nich nic nie znaczyło, najważniejsi byli zdrowi i żywi bliscy. Nie zamierzam składać pozwy rozwodowej niech on sam się o nią zatroszczy.

Zadzwoniła moja teściowa, pani Olga.
Dario, Marek wszystko wyznał. Co się stało? Kryzys wieku średniego? Co teraz będzie? Dlaczego ta dziewczyna? Jesteśmy rozczarowani, pijemy środki uspokajające, nic nie pomaga. mówiła.

Olgo, Marek jest dorosły i pewnie wie, co robi. Wojtek przyjął jego decyzję, ale jest zraniony. odpowiedziałam.

Po dwóch tygodniach Marek wrócił, ale Wojtka nie było.
Dario, muszę coś wziąć. poprosił.
Proszę, wejdź. otworzyłam drzwi.

Marek wyglądał na wyczerpanego, pod oczy miał cienie, schudł. Wojtek nie odbierał telefonów. Może z czasem się uspokoi.

Co z tobą nie tak? Żyjesz z młodą, wyciskając z niej soki? drwiłam.
Czuję się słaby, apatia, nie chce mi się żyć wyznał.
Ciekawe Mężczyźni zazwyczaj rozkwitają przy młodych towarzyszkach. odparłam.

Rozumiem sarkazm, ale naprawdę źle mi. Nie mogę z Angeliką, choć jej nie kocham, coś mnie trzyma przy niej. przyznał.

Zabierz swoje rzeczy i odejdź. Co z rozwodem? spytałam.
Nie chcę rozwodu, nic nie chcę wymamrotał.

Usiadł na krześle, położył ręce na twarzy, łzy spłynęły po policzkach.

Przepraszam, idę nie gniewaj się wyszeptał i odszedł z torbą.

W pracy opowiadałam wszystko siostrzce pielęgniarce Tamarze. Stałyśmy przyjaciółkami od lat.
Dario, coś mi mówi, że to nie przypadek. Moja sąsiadka babcia Lidia zna się na ziołach, chodźmy do niej. zasugerowała.
Nie wierzę w te bajki, mam wykształcenie medyczne. odpowiedziałam.
Nie szkodzi, przyjdźmy razem. Weź zdjęcie Marka, na wszelki wypadek. nalegała.

Zabrałam zdjęcie z albumu i pojechaliśmy do babci Lidy, mieszkającej przy ulicy Kościelnej w Łodzi. Nie wyglądała na czarownicę zwykła starsza kobieta w szlafroku, z opaską na głowie. Najpierw przyjęła Tamarę, a ja siedziałam w fotelu, przeglądając telefon.

Dario, podaj zdjęcie. poprosiła.

Lida zapaliła świecę, położyła rękę na fotografii, zamknęła oczy. Ja trzymałam nerwy w ryzach, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
Nie odszedł sam. Ktoś go kocha. szepnęła.

Śmiałam się głośno.
Tak kochał, że sam się wciągnął w tę dziewczynę! wykrzyknęłam.

Nie śmiej się. Widzę więcej niż ty. Zrobili mu zaklęcie miłosne przez jedzenie. To dlatego stracił rozum. wyjaśniła.

O co chodzi? Chcą wyciągnąć pieniądze? zapytałam.

Matka Angeliki zajmuje się tym. Potrzebują gotówki, a nie kocha. Bez magii nie byliby razem. odparła.

Co zrobić? Wszystko się rozpadło. rozpaczałam.

Złe jest to, co go spotkało. Najpierw euforia, potem słabość, depresja, a niektórzy nawet kończą samobójstwem. Karma go dopadnie, i ją też. tłumaczyła.

Lida odłożyła zdjęcie.
Mogę pomóc. Zdejmę zaklęcie, ale trzeba wyciągnąć go z tej sytuacji, inaczej nic nie zadziała. Nie biorę za to pieniędzy, po prostu pomagam. powiedziała.

Zgodziłam się, choć serce szły mi strach i wątpliwości.

Zabierz go do domu, daleko od niej. Dam ci modlitwę, idź do kościoła i módl się przed ikoną Matki Bożej. Resztę zrobię w domu, zostaw jedynie zdjęcie. Po tygodniu powinno zadziałać. nakazała.

Z ciężkim westchnieniem przyjęłam. Nie miałam samochodu, bałam się prowadzić, więc wezwałam taksówkę i pojechałam na naszą willę pod Łącką. Wspominam, jak kiedyś tam grillowaliśmy, tańczyliśmy i było nam wspaniale.

Pukałam w okno. Otworzyła Angelika.
Dario? Nie spodziewałam się pana. przywitała się.
Muszę porozmawiać z mężem. odparłam.
Igor odpoczywa. odpowiedziała.
Nic nie szkodzi, to pilna sprawa. nalegałam.

Weszłam do sypialni. Igor leżał twarzą w ścianę, nogi przyciągnięte.
Igor? Co się stało? zapytałam.
Dario, syn ma kłopoty, potrzebuję twojej pomocy. Nie odbierałeś telefonów, musiałam przyjechać. wyjaśnił.

Co z Wojtkiem? spytał, wstając i zakładając kurtkę.
Czy sam możesz prowadzić? Wyglądasz na zmęczonego dodałam.
Czuję się słabo, boli wszystko westchnął.

Wyszedłem, a Angelika stała przy drzwiach, dłonie skrzyżowane.
Co się stało? Dokąd jedzie Igor? zapytała nerwowo.
Wraca do rodziny. Zgubiłś się w tym wszystkim odparłam.
Wiesz, co mówię. Nie lubię, że Igor wybrał mnie! Jest piękna i młoda! Nie robiliśmy żadnego zaklęcia! wybuchła.

Idź już stąd! rozkazałam.

Igor zeskoczył z kanapy i ruszył w stronę wyjścia. Angelika zebrała rzeczy i wyszła. Zamknęliśmy drzwi i wsiadła do samochodu.

Dario nie wiem, co powiedzieć. Widziałam wszystko westchnął.

Myślałam, że to zaklęcie, nie wierzę, ale może to prawda. Przebaczam ci, choć nie wiesz, co się stało. dodałam.

Igor łamał się w płaczu jak małe dziecko, a ja głaskałam go po głowie.

Dwa tygodnie minęły. Chodziłam codziennie do kościoła, modliłam się przed ikoną Matki Bożej. Babcia Lida robiła wszystko, co mogła. Z każdym dniem Igor odzyskiwał siły.

Mówiłam ci, że nie uwierzysz, cieszyła się Tamara.
Teraz już nie jestem pewna Cuda i magia istnieją, dziwnie. przyznała.

Relacje z Igorem wróciły, stały się nawet czułe i delikatne. Wojtek cieszył się, widząc szczęśliwych rodziców. Angelika zniknęła, rzuciła pracę i zniknęła w nieznanym miejscu. Czy wrócił do niej los, niewiadome.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − szesnaście =

Weź swojego męża z powrotem