NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA

NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA
Dobrawa, wychodzę za mąż powiedziała Jadwiga z zakłopotaną uśmiechniętą twarzą ślub w najbliższy piątek. Przyjdziesz? Bardzo chciałabym cię zobaczyć.
Żartujesz? Ty? Z kim? Tak nagle? w Duszy Dobrawy zamarło, jakby przyjaciółka ją zdradziła.
Nie przypuszczała, że tak bolesna będzie ta wiadomość. Zawsze patrzyła z żalem na nieurodziwą Jadwigę i wątpiła, że znajdzie kogoś, kto weźmie ją za żonę.
Dlaczego nagle? My znamy się pół roku z Markiem odparła Jadwiga.
I milczałaś? Kto to? Nie widziałam go. Gdzie go chowasz?
Chować? zaśmiała się Jadwiga. Pracujemy razem. Spotykamy się w biurze i rozmawiamy. Nie spodziewałam się, że zaproponuje A ja się zgodziłam!
On też malarz, tak jak ty? lekko uniosła wargę Dobrawa.
Marek potrafi wszystko. Kieruje firmą budowlaną, w której pracuję.

U Dobrawy zaniemówił oddech. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Patrzyła na przyjaciółkę, próbując wyczuć, czy to żart. Jadwiga jednak wydawała się spokojna, a jej ton nie wskazywał na dowcip.

Uczyły się razem w jednej szkole, od szóstej klasy były przyjaciółkami. Dobrawa zawsze była lepsza we wszystkim. Łatwiej jej szło w nauce, wyglądała bardziej atrakcyjnie, była smuklejsza, ubierała się lepiej, a chłopcy zawsze kręcili się wokół niej. Jadwiga pozostawała niezauważona. Dobrawa współczuła jej, uważając, że los i przyroda okaleczyły biedną dziewczynę. Nie mogła pochwalić się ani wyglądem, ani figurą. Uczyła się słabo i po dziewiątej klasie poszła na kurs tynkarstwa.

Nie ma ciekawszego zawodu? zdziwiła się wtedy Dobrawa. Może da się zmienić specjalizację?
Po co? Moja mama całe życie pracuje jako tynkarz na budowie. Dlatego i ja poszłam tą drogą.
Całe życie w brudnej robocie? Nie chcesz wybrać nowoczesnego, płatnego zawodu? Pracować w czystym biurze, wśród ludzi kultury? Ja zamierzam studiować projektowanie.
Projektowania nic nie rozumiem. Tynkować i malować pomagałam mamie wiele razy. Lubię to. Mam już sporo umiejętności, a do tego nie dostanę się na studia z moimi ocenami.

Dobrawa też nie dostała się od razu. Najpierw skończyła technikum, a potem, dzięki wysokim wynikom, dostała się na wydział designu. Choć ich drogi edukacyjne się rozeszły, dziewczyny wciąż się spotykały i utrzymywały przyjaźń.

Dobrawa była bardzo towarzyska i często zapraszała Jadwigę na spotkania w wesołych towarzystwach. W tle Jadwiga wydawała się bardziej atrakcyjna i przyciągała uwagę chłopców. Dobrawa pewna była, że znajdzie przystojnego, zamożnego i perspektywicznego mężczyznę. I nagle przychodziła ta wiadomość Gdzie jest sprawiedliwość?

Czy przyjdziesz na wesele? zapytała ponownie Jadwiga.
Oczywiście. Na pewno! odpowiedziała stanowczo Dobrawa. Poznam przyszłego męża?
Oczywiście.

***

Dobrawa liczyła, że Marek wyjdzie na strasznego łysiejącego, pulchnego starca, który poślubi Jadwigę tylko po to, by zaoszczędzić na wykończeniach w nowym domu. Wszystkie pieniądze w rodzinie zostaną, co byłoby opłacalne.

Jednak, wbrew oczekiwaniom, Marek okazał się nieco nieco nieco krępym, ale całkiem sympatycznym i wesołym młodym facetem z zarostem. Patrzył z zachwytem na swoją narzeczoną, nie zwracając uwagi na nikogo wokół.

Na weselu Dobrawa krążyła przy przyjaciółce, próbując przyciągnąć uwagę pana młodego. Młodzi patrzyli wyłącznie na siebie, nie zauważając jej starań. Tylko matka narzeczonej, Helena Zielińska, dostrzegła, co się dzieje.

Co tu kombinujesz? odepchnęła Dobrawę Helena. Patrz, ja tylko prosta robotnica, szybko przytnę ci włosy.
Nie rozumiem, o co chodzi?
Rozumiesz już wszystko. Nie będę cię dwa razy ostrzegać.
Mam narzeczonego, nie taki jak twój zięć skłamała Dobrawa, wkrótce też się ożenię.
No to graj z nim, uśmiechnęła się Helena, ale całą noc obserwowała Dobrawę, pilnując szczęścia swojej córki.

Dobrawa nie mogła się uspokoić. Jej ego zostało mocno potrącone. Niedawno rozstała się ze swoim chłopakiem i nie zdołała nawet zarejestrować w Urzędzie Stanu Cywilnego tego bezrobotnego syna mamy. Jadwiga natomiast przyciągnęła sobie przystojnego chłopaka, który wybrał ją właśnie dlatego, że nie było przy niej Dobrawy.

Po weselu młodzi zamieszkali w mieszkaniu Marka. Dobrawa stała się częstym gościem w ich domu, starając się okazać troskę o przyjaciółkę, ale w duszy licząc na zainteresowanie jej męża. Marek często znikał w pracy, Jadwiga cierpiała na silny toksykizm ciążowy. Dobrawa czuła się coraz pewniej w ich mieszkaniu.

Przygotuję obiad proponowała, wypędzając Jadwigę z kuchni. Jeśli tak reagujesz na zapachy.
Naprawdę nie mogę patrzeć na jedzenie przyznała Jadwiga. Prosiłam Marka, żeby pożyczył nas do kawiarni, dopóki nie minie ten toksykizm.
Kawiarnia to drogo, a domowy posiłek i tak lepszy. Nie martw się, zrobię to.

W odpowiednim czasie Jadwiga urodziła córeczkę Małgosię. Pomoc Dobrawy znów się przydała. Obie babcie były jeszcze młode i pracowały, przychodząc tylko w weekendy. Dobrawa wciąż studiowała, często opuszczała wykłady, by wykorzystać okazję i zdobyć serce Marka. Ten jednak pozostawał obojętny wobec jej zalotów, co tylko podsycało jej determinację.

Odpocznij, ja pójdę pograć z maluchem namawiała Dobrawę przyjaciółka. Pokładę wózyk, to pożyteczne.
Jadwiga nie sprzeciwiała się. Była bardzo słaba po porodzie. Dobrawa dopasowywała spacery do powrotu Marka z pracy.

Ojej, Małgosiu, kto to idzie? Twój tata! krzyknęła, kiedy Marek podszedł do wózka.
Marek, oczywiście, zaglądał do wózka.
Nie śpi? Cześć, Małgosiu! Cześć, Dobrawo, a gdzie Jadwiga?
Pewnie śpi. Porody były trudne, wąskie biodra, sylwetka nie sprzyjała. Pomogę, jesteśmy przyjaciółkami. Zróbmy coś pysznego.

Mimo wszystkich starań, relacje z Markiem pozostały jedynie przyjacielskie. On wciąż patrzył z uwielbieniem na swoją żonę, a wobec Dobrawy był po prostu miły. Postanowiła zwiększyć częstotliwość wizyt i przedłużać pobyty. Pewnego dnia natknęła się na Helenę Zielińską.

Co tu robisz? zapytała matka Jadwigi, wchodząc po powrocie z pracy. Jadwiga, że ona u ciebie mieszka?
Mamo, co ty? Dobrawa bardzo mi pomaga, nie dam rady sama.
Zatrudniłaś ją jako pomoc domową? Nie wymyśliłaś czegoś mądrzejszego? Chcesz zostać sama bez męża?
Dlaczego ciągle mnie obrażacie? wybuchła Dobrawa. Chcę tylko pomóc.
Wiem, czego chcesz. Wczoraj urodziłaś. Widziałam na weselu, jak się przyglądałaś Markowi. Idź, póki możesz

Matka dosłownie wypchnęła Dobrawę z mieszkania.

Nie bądź naiwną głupią ganiła ją, nie rozumiesz, jak to się skończy? Mężczyźni są słabi. Nie zdążysz się otrząsnąć, a przyjaciółka zamieni cię w samotną matkę.

Dobrawa się oburzyła, ale w końcu odwróciła się i poszła. Po kilku dniach zjawiła się wcześniej niż zwykle, gdy wszyscy byli w pracy i nikt nie mógł zakłócić jej planu. Jadwiga właśnie kołysała dziecko i układała pościel, starając się nie hałasować.

Bałam się, że nie przyjdziesz. Nie gniewaj się na mamę, ona jest po prostu panikarką przyznała się Jadwiga, czując się winna po kłótni wywołanej przez matkę.

Dobrawa usiadła na kanapie, skrzyżowała nogi.

Twoja matka powiedziała prawdę zmrużyła oczy. Tylko ty tego nie widzisz. Nasze serca są połączone od dawna. On boi się wyznać to przed tobą. Współczuje ci, biedna, krzywa. Myślisz, że ktoś może się w ciebie zakochać? Spójrz na siebie! Trzy włosy w pięciu rzędach, nogi jak kozie rogi. To wszystko o tobie. Piękna! Ha! Nie masz rozumu. Malarka!

Po co ci ja? wtrącił się Marek. Wziąłem cię tylko z litości, a tak przyda się domowa tynkarka w moim biznesie.

Boże mój Zatrzymaj się, Dobrawo szepnęła Jadwiga bladym ustami, proszę, ucisz się…

Byłam cicha, ale już nie mogę. Niedługo będziemy mieli dziecko, a on kocha tylko mnie, naprawdę! Odpuść go, nie dręcz go.

Marek wszedł do pokoju, aby zjeść obiad. Przypadkowo stał się świadkiem kłótni. Podszedł po cichu do Dobrawy, objął ją za ramiona i wyprowadził na drzwi. Ona posłusznie podążyła za nim, zdumiona jego niespodziewaną interwencją. Czekał, aż założy jej pantofle, otworzył drzwi i wskazał kierunek wyjścia.

Nie wracaj tutaj więcej powiedział.

Zamykając drzwi, wrócił do płaczącej Jadwigi.

Nie wierzę w żadne słowo rzekł surowo, po raz pierwszy tak stanowczo. Nic między nami nie było i nie mogło być. Nie potrzebuję cię, nie jesteś w moim guście.

Ja też nie wierzę szlochnęła Jadwiga. Dlaczego ona mnie tak nie lubi?

Zazdrość, po prostu odparł, podnosząc ją na ręce i zabierając do sypialni, by ją pocieszyć i jeszcze raz udowodnić swoją lojalność.

Po dokładnie dziewięciu miesiącach w tej szczęśliwej rodzinie urodził się Synek, prawie dokładnie taki sam jak ojciec. Gdzie jest Dobrawa? Jadwiga już nie szuka. Nie potrzebuje już pomocników.

Ta opowieść pokazuje, że chciwość i zazdrość rozrywają przyjaźnie, a prawdziwe szczęście rodzi się z pokory, szacunku i uczciwości wobec siebie i innych. Życie uczy, że warto być autentycznym i nie zatracać się w manipulacjach tylko wtedy odnajdziemy spokój i prawdziwą miłość.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 2 =

NAJLEPSZA PRZYJACIÓŁKA