PIERWSZA MIŁOŚĆ
Olek napiął się, nieustannie zerkając najpierw na zegarek, potem na drzwi restauracji przy Krakowskiej 12 w Warszawie. Wokół niego huczała gromada dawnych kolegów z klasy, którzy kiedyś byli małymi chłopcikami i dziewczynkami, a dziś zamienili się w dżentelmenów i panie. Ale Olek czekał na Walerię swoją pierwszą, najczystszą miłość. Dzwonek przy drzwiach zadzwonił, Olek spojrzał i wszystko wokół zniknęło w jedną otchłań. Przed nim stała jak promyk światła w mrocznej komnacie szczupła, piękna, z jasnymi lokami i niebieskimi, figlarnymi oczami, które z biegiem lat tylko zyskały na uroku.
Olek podskoczył ze swojego krzesła.
Cześć, Loleczko przywitał się z drżącą wargą.
Hej, Olek uśmiechnęła się, a w jego wnętrzu cofnęły się lata. Wyglądało to, jakby znów stał przy ławce w szkole, podając jej walentynkę, którą przyjmowała z lekka rozpromienioną twarzą pełną dobroci i ciepła.
Chwycił ją delikatnie za ręce, za długie, cienkie paluszki, które zdawały się być lodowate.
Cieszę się, że cię widzę. Wyglądasz cudownie.
Dzięki, i ja bardzo się cieszę, że cię spotkałam odrzekła, lekko spuszczając oczy, tak jak po pierwszym, nieco zakłopotanym pocałunku.
Nagle podbiegły do nich koleżanki Loleczki, krzycząc przywitania. Olek przez resztę wieczoru pogrążył się w myślach. Zakochał się w Lole od pierwszego wejrzenia, tak jak wszyscy chłopcy, pociągając ją za warkoczyki i popychając na przerwie, nie wiedząc, jak zwrócić na siebie uwagę. Potem nosił jej tornister, pisał kartki i wiersze. Na studniówce odbył się ich pierwszy pocałunek, po którym spacerowali po mieście, wpatrując się w wschód słońca. Zaczęli się spotykać, ale życie nie jest bajką. Studenckie zamieszanie wciągnęło ich w nowe kręgi przyjaciół, nowe zainteresowania, nowe życie. Najpierw rozmawiali telefonicznie, potem rozmowy stawały się rzadsze, aż w końcu zamilkły. Waleria wzięła mąż, Olek poślubił; każdy miał nowy rozdział. Jednak Olek nigdy nie potrafił wyrzucić Walerii z głowy. Kochał żonę, ale wciąż w sercu miał miejsce dla tej pierwszej, czystej miłości ciepłego, przytulnego wspomnienia, które w najczarniejsze dni potrafiło rozjaśnić duszę.
Po kilku latach małżeństwa Olek rozwiódł się spokojnie, bez krzyków i kłótni. Z żoną podjęli decyzję wspólnie i Olek był jej za to wdzięczny. Próbował zbudować relacje z innymi kobietami, ale nic nie pasowało. Co jakiś czas natrafiał na zdjęcia Walerii w mediach społecznościowych i z nostalgią wspominał spacery po parku, po jesiennych alejkach. Zadręczał się, że nie może jej wyrzucić z głowy, ale bezskutecznie.
W końcu nadszedł dzień spotkania absolwentów. Kilka tygodni przed tym Olek dowiedział się, że Lole też się rozwiodła. Nie wiedząc, czy to dobry pomysł, poczuł się jakby miał zatańczyć na stole. Czekał na nią dziś, chciał z nią porozmawiać. Wyszedł razem z nią na przedsionek.
Lo zaczął Olek, serce waliło jak szalone, a w żyłach mroźny dreszcz. Chciał wyrzucić z siebie wszystko, co nosił w tajemnicy.
Rozumiem, że teraz brzmi to dziwnie, ale posłuchaj mnie uważnie. Całe życie nosiłem do ciebie uczucia. Nie śmiej się. To była pierwsza, najczystsza miłość. Próbowałem cię zapomnieć, ale nie udaje się. Nie chciałem cię niepokoić, bo byłaś zamężna. Teraz może spróbujemy? Pozwól, że zaproszę cię na randkę. Chcę być przy tobie i zrobię wszystko. Wierzysz?
Lole trzymała na szyi łańcuszek, wzrok skierowany w dal, niczym szklany.
Olek, miło słyszeć takie słowa. Wierzę, że też żywię do ciebie ciepłe uczucia, może to naprawdę nasza pierwsza i czysta miłość, nie splamiona i nie przygaszona. Ale myślę, że powinniśmy zostawić ją w takim stanie. Nie psujmy jej kłótniami, nie psujmy codzienności. Niech to pozostanie przyjemnym wspomnieniem.
Olek poczuł, że świat się wali, pewny, że Lole nie odrzuci go.
Lole, dlaczego? Dlaczego myślisz, że zepsujemy nasze relacje? Może wręcz je ulepszymy. Może przeznaczeni jesteśmy dla siebie, a nie wykorzystaliśmy szansę.
Lole uśmiechnęła się, lecz Olek odczytał w tym uśmiechu smutek.
Olek, jesteś naprawdę dobrym człowiekiem
Nie mów tak, Lole, to nieodpowiednie słowa.
Nie przerywaj, jesteś dobry, ale ja zawiesiła głos, wciągnęła powietrza nie kocham cię i nigdy nie będę.
U Olega zadrżały uszy, łzy spłynęły po policzkach, a potem zestresowany ramię w ramię wrócił do restauracji, zerwał płaszcz i wystrzelił z budynku nie machając nikomu. Szedł, nie odwracając się, nie widząc, jak Lole płacze na przedsionku.
W gniewie i rozpaczy Olek usunął wszystkie konta w sieci, opuścił grupy klasy, wymazał numer Lole i wypił do nieprzytomności.
Po pewnym czasie nadszarpnięta rana się zagoiła, a Olek wrócił do pracy, przygotowując projekt. Telefon zadzwonił. Na ekranie błysnęło nazwisko Natalia, koleżanka z klasy. Olek odrzucił połączenie, bo nie miał zamiaru się umawiać. Praca wciągnęła go, a wieczorem zobaczył 28 nieodebranych połączeń. W duszy coś podrapało.
Zadzwonił do Natalii, serce przyspieszyło przy każdym sygnału.
Olek, dzięki Bogu, że odezwałem się.
Natalko, o co chodzi? Jeśli to spotkanie, to nie
Olek, Lole umarła.
U Oleka zamarło w gardle. Ogromny ciężar przerażenia i smutku spadł na niego, rozbijając serce na kawałki.
Co? Jak umarła?
Musimy się spotkać, muszę ci coś powiedzieć, proszę, teraz?
Mogę.
Spotkali się w kawiarni. Natalia wyglądała na rozpłakaną, mimo gęstej warstwy makijażu.
Olek, posłuchaj. Rok temu, na spotkaniu absolwentów, kiedy Lole odrzuciła cię i odszedłeś, złapałam ją na przedsionku. Płakała, miała atak paniki. Kiedy w końcu uspokoiłam ją, dowiedziałam się, że Lole jest poważnie chora. Lekarze dawali niewielkie prognozy kilka miesięcy. Nie chciała, żebyś widział ją cierpiącą, chciała, żebyś miał jedynie piękne wspomnienia o pierwszej, czystej miłości. Dlatego odpisała tak surowo. Kochała cię tak mocno, że musiała cię zranić, żeby serce nie rozpadło się na kawałki. Przeżyła rok. Pogrzeb jutro. Proszę, przyjdź, to bardzo chciała.
Poranek był deszczowy. Olek czekał, aż wszyscy odejdą, by zostać sam na sam z Lole.
Co się stało, Lole? Mogliśmy spędzić ten ostatni rok razem. Mogłem dać ci tyle miłości. Myślałem tylko o sobie, o bólu i żalu. Zdradziłem cię. Co teraz mam robić? Jak żyć bez ciebie? Chcę umrzeć.
Łzy mieszały się z kroplami deszczu.
Olek, nie możesz tak umrzeć.
Olek odwrócił się. Przed nim stała Lole, piękna w białej sukni, delikatna jak porcelanowa lalką, z niebieskimi, figlarnymi oczami i białymi lokami, których nie dotknął deszcz.
Lole?
Przed Olekem był duch.
Drogi mój, kochany Olek. Chcę, żebyś przeżył długie, pełne przygód życie. Spotkasz jeszcze kobietę, będziesz miał dzieci i wnuki, będziesz podróżował i cieszył się życiem. To wszystko się stanie, ale nie zapomnisz o mnie, bo los połączył nas, a my nie wykorzystaliśmy szansy. Spotkamy się tu po twoim śmierci, jeśli zdecydujesz się na koniec. Dlatego żyj, kochany, żyj i czekaj na naszą ponowną chwilę.
Lole dotknęła Olek policzka, ręka przeszła przez ciało, lecz Olek poczuł jej dotyk, zamknął oczy. Gdy je otworzył, Lole już nie było.
Dobrze, kochana, będę czekał na nasze spotkanie.
Po kilku latach Olek wziął żonę, miał troje dzieci i siedmiu wnuków. Podróżował po świecie, prowadząc pełne wrażeń życie. Gdy nadszedł jego czas, cała rodzina zgromadziła się przy jego łóżku.
Olek uśmiechnął się i, żegnając, rzekł:
Odchodzę do mojej pierwszej, najczystszej miłości, wreszcie będę szczęśliwy.
Wziął ostatni oddech i odszedł, a na twarzy miał szeroki uśmiech.



