PIERWSZA MIŁOŚĆ

Pierwsza miłość

Czekałem niecierpliwie przed wejściem do restauracji Stary Dwór w centrum Warszawy, nerwowo zerkając na zegarek i na drzwi. Wokół mnie rozbrzmiewały rozmowy kolegów i koleżanek ze szkoły, którzy z małych uczniów zamienili się w prawie dorosłych dżentelmenów i damy.

Jednak ja nie czekałem na nikogo innego niż Waleria moją pierwszą, najczystszą miłość. Dzwonek przy drzwiach rozległ się, a gdy je otworzyłem, wszystkie hałasy i zmartwienia zniknęły w jednej chwili. Stała w progu jak promień słońca w pochmurnym pokoju. Smukła, piękna, z kręconymi jasnymi włosami opadającymi na ramiona i z niebieskimi, figlarnymi oczami, które zdawały się patrzeć prosto w serce.

Wstałem z krzesła i podszedłem.

Cześć, Jagodo rzuciłem.

Cześć, Olek odpowiedziała, uśmiechając się.

Wtedy poczułem, jakby czas cofnął się o lata. Przypomniałem sobie pierwszą klasę, kiedy podawałem jej walentynkę. Podniosła ją, uśmiechnęła się w ten sam lekki sposób, którego nie da się opisać tylko czystą dobroć i ciepło. Wziąłem jej delikatne dłonie, tak zimne, a jednak tak kruche.

Cieszę się, że cię widzę. Wyglądasz wspaniale powiedziałem.

Dziękuję, ja też cieszę się, że mogę cię zobaczyć odparła, nieco spuszczając wzrok, tak jak przy pierwszym pocałunku, lekko zawstydzona.

Nagle podbiegły jej koleżanki, przywitały się głośno i wciągnęły Jagodę w rozmowę. Resztę wieczoru spędziłem zamyślony, rozmyślając o tym, jak od pierwszych lat szkoły ciągnąłem jej warkocze i popychałem na przerwie, nie wiedząc, jak zwrócić na siebie uwagę. Pomagałem jej nosić tornister, pisałem kartki i wiersze. Na studniówce wymieniliśmy pierwszy pocałunek, potem spacerowaliśmy po Krakowie, podziwiając wschód słońca nad Wisłą. To był początek naszego związku.

Jednak życie nie jest bajką. Studenckie tygodnie wprowadziły nas w nowe kręgi przyjaciół, nowe zainteresowania, nowe plany. Najpierw rozmawialiśmy telefonicznie, później rozmowy stały się rzadsze, aż w końcu zniknęły. Waleria wyszła za mąż, ja też poślubiłem, każdy z nas żył własnym życiem. Mimo to nie potrafiłem wyrzucić Jagody z głowy. Kocham żonę, ale w sercu wciąż tli się coś niepowtarzalnego pierwsza, czysta miłość, ciepło, które rozgrzewa nawet w najczarniejsze dni.

Po kilku latach małżeństwa rozwiedliśmy się spokojnie, bez kłótni. To była wspólna decyzja, za którą byłem jej wdzięczny. Próbowałem nawiązać nowe relacje, ale nic nie dawało mi tego samego szczęścia. Często natrafiałem na zdjęcia Walerii w mediach społecznościowych i z nostalgią wspominałem nasze spacery po parkach, pośród jesiennych alejek.

Kilka tygodni przed zjazdem absolwentów dowiedziałem się, że Jagoda również się rozwiodła. Byłem w szoku, ale jednocześnie poczułem niesamowitą radość. Nie mogłem przestać myśleć o tym, jakbyśmy kiedyś mogli znów spotkać się twarzą w twarz. Dlatego właśnie dziś czekałem na nią przed wejściem.

Jag zacząłem, serce waliło mocno, a po całym ciele przebiegał dreszcz.

Rozumiem, że mogę brzmieć dziwnie, ale posłuchaj mnie uważnie. Całe życie noszę w sobie uczucia do ciebie. To była pierwsza, najczystsza miłość. Próbowałem cię zapomnieć, ale nie mogę. Nie chciałem ci przeszkadzać, bo byłaś zamężna. Teraz może spróbujemy? Pozwól, że zaproszę cię na randkę. Jestem gotów zrobić wszystko, by być przy tobie. Wierzysz mi? powiedziałem, patrząc w jej oczy, które lśniły jak szkło.

Jagoda stała na schodach, nerwowo zaciskała łańcuszek na szyi, spojrzenie błądziło w nieznane.

Olek, miło słyszeć takie słowa. Również czuję do ciebie ciepłe uczucia, chyba to naprawdę pierwsza, czysta miłość, nie splamiona. Ale my powinniśmy zostawić to tak, jak jest. Nie psujmy jej naszymi kłótniami i codziennym życiem. Niech pozostanie pięknym wspomnieniem odpowiedziała wolno, z nutą smutku w głosie.

Poczułem, jak mój świat się wali.

Dlaczego? Dlaczego myślisz, że zruinigujemy to, co mamy? Może właśnie to poprawi nasze relacje. Może przeznaczeni jesteśmy dla siebie nalegałem.

Jagoda uśmiechnęła się, ale uśmiech był smutny.

Olek, jesteś wspaniałym człowiekiem

Nie mów tak, Lero, to niepotrzebne przerwałem ją.

Nie przerywaj, jesteś dobry, ale ja wstrzymała oddech, wciągnęła powietrze nie kocham cię i nigdy nie będę. jej słowa rozdarły mnie na pół.

Łzy spłynęły po policzkach, a ja wpadłem w gniew. Rzuciłem się do restauracji, wziąłem płaszcz i wybiegłem bez pożegnania. Na zewnątrz szary deszcz pluskał w bruk, a Jagoda płakała na schodach.

Z rezygnacji wymazałem wszystkie konta w mediach społecznościowych, usunąłem numer Jagody z telefonu i sięgnąłem po alkohol. Po kilku tygodniach uspokoiłem się. Żal ustąpił, a ja próbowałem żyć dalej, próbując wymazać wszystkie wspomnienia o niej. Rok minął niepostrzeżenie. Przygotowywałem się do ważnego projektu w pracy, kiedy zadzwonił telefon. Na ekranie wyświetliło się imię: Natalia, koleżanka ze szkoły.

Olek, dzięki Bogu, że odebrałeś usłyszałem w słuchawce.

Natalia, o co chodzi? Nie mam ochoty się spotykać odpowiedziałem.

Olek, Jagoda nie żyje. słowa uderzyły mnie jak młot.

Usta otworzyły się w bezgłowy krzyk. Głęboka przepaść strachu i żalu zasłoniła mój umysł.

Co? Jak to? wymamrotałem.

Musimy się spotkać, muszę ci coś powiedzieć, ona prosiła Czy możesz teraz? dzwoniła Natalia, łzy spływały po policzkach.

Uzgodniłem spotkanie w kawiarni przy Starowiście. Natalia weszła, makijaż nie maskował płaczu.

Olek, posłuchaj. Rok temu, na zjeździe absolwentów, po twojej odmowie, znalazłam Jagodę na schodach, płaczącą, w histerii. Uspokoiłam ją i dowiedziałam się, że jest poważnie chora. Lekarze dawali jej kilka miesięcy życia. Nie chciała, żebyś widział ją cierpiącą. Chciała, żeby pozostały jedynie piękne wspomnienia pierwsza, czysta miłość. Dlatego tak surowo odpowiedziała. Próbowała cię chronić przed bólem. Przeżyła rok. Pogrzeb jutro. Prosiła, żebyś przybył. powiedziała, wycierając łzy.

Rano padał deszcz. Czekałem, aż wszyscy odejdą, i zostałem sam z Jagodą.

Jak mogło tak się stać, Jagodo? Mogliśmy się jeszcze kochać, ten nasz ostatni rok Mogłem ci dać tyle miłości Zdradziłem cię, myśląc tylko o sobie. Co teraz robić? Nie mogę żyć bez ciebie krzyknąłem, łzy mieszały się z kroplami deszczu.

Olek, nie możesz umrzeć odezwał się głos, a obok mnie stała Jagoda, piękna w białej sukni, tak delikatna jak porcelanowa lalka, z niebieskimi oczami i białymi lokami, których nie dotykał deszcz.

Kochany, chcę, żebyś przeżył długie, pełne życie. Spotkasz jeszcze kobietę, będziesz miał dzieci i wnuki, będziesz podróżował i cieszył się życiem. My nie zostaniemy, ale nasz duch pozostanie, dopóki nie skończy się twoja wędrówka. Jeśli popełnisz samobójstwo, już nigdy nie spotkasz mnie. Żyj więc, kochany, i czekaj na nasze ponowne spotkanie. szepnęła, a jej ręka prześlizgnęła się po mojej twarzy niczym mgła. Gdy otworzyłem oczy, jej już nie było.

Dobrze, kochana, będę czekał na nasze spotkanie powiedziałem.

Lata minęły, poślubiłem, miałem troje dzieci i siedmiu wnuków. Podróżowałem, doświadczałem wielu przygód, żyłem pełnią życia. Gdy nadszedł mój ostatni dzień, cała rodzina zgromadziła się przy moim łożu.

Uśmiechnąwszy się, pożegnałem się:

Odchodzę do pierwszej, najczystszej miłości, wreszcie będę szczęśliwy.

Z tymi słowami wziąłem ostatni oddech i odszedłem. Na mojej twarzy pozostał uśmiech.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + dziewiętnaście =

PIERWSZA MIŁOŚĆ