Za każdym razem, boję się wynajmować mieszkanie nowym lokatorom, bo to prawdziwa loteria. Opowieści moich znajomych i osobiste doświadczenia sprawiają, że popadam w paranoję.
Nauczyłem się, że należy wynajmować mieszkanie z kompletem mebli i wyposażeniem, którego nie chcemy stracić w razie kłopotów. Kiedyś w nowym mieszkaniu, przygotowanym do wynajmu, moi pierwsi lokatorzy ukradli mikrofalówkę, toster, a nawet dobrą pralkę.
Dlatego teraz celowo zostawiam w mieszkaniu urządzenia z niższej półki, takie jak mikrofalówka babci czy lekko uszkodzona pralka, której pranie trwa dwa razy dłużej i nie podgrzewa wody. Nie wszyscy lokatorzy mogą być z tego zadowoleni, ale nie mogę ryzykować za każdym razem.
Staram się też regularnie zaglądać do lokatorów, gdy wynajmuję mieszkanie, choć i to nie zawsze rozwiązuje problemy.
Nawet wynajmując mieszkanie dwóm studentkom, nie można mieć pewności, że nie będą one zmieniały aranżacji mieszkania i nie porysują podłogi nogami od szafek i kanap.
Jak się czują tacy nieostrożni ludzie, którzy niszczą cudze rzeczy? Niezręcznie jest pożyczyć książkę od kolegi, a potem upuścić ją dziesięć razy w kałuży, rozrywając okładkę i zostawiając tłuste ślady na stronach. Tak samo jest w mieszkaniu – czy nie wstydzą się tego osoby, które zniszczyły meble lub baterię w łazience? Czy nie chcą sami tego naprawić? Najwyraźniej nie, bo zwykle krzyczą, że tak, a ja jestem nieuczciwym właścicielem, ale oni nie są nieuczciwymi lokatorami.
Prawdopodobnie nie ma sposobu, aby sobie z tym poradzić. W końcu ludzie Cię opuszczą, a potem będą robić te same paskudne rzeczy innym wynajmującym.



