Święto dla dwojga

Święto we dwoje

Jeszcze jako dziecko Bogna z rodzicami uczestniczy w ślubie kuzynki w małej kamienicy na Pradze. Na początku wszystko przyciąga jej uwagę, ale szybko widzi, że młoda para, wyczerpana po niekończących się okrzykach gorzko, siedzi przy stole bez uśmiechu. Wokół goście podskakują z miejsc, tańczą, śpiewają i krzyczą.

Bogna męczy ten hałas, ma zaledwie dziesięć lat i już postanawia, że nie chce takiego wesela. Czuje współczucie dla nowożeńców.

Czy wcale nie wyjść za mąż? rozmyśla.

Lata mijają, Bogna dorasta, a kiedy poznaje Marka, zapomina o wcześniejszych wątpliwościach. Gdy jest przy nim, świat odsuwa się na bok, liczy się tylko on i ona.

Jak pięknie, gdy przy pół słowa, a może i pół spojrzenia, rozumiesz mnie, myśli nocą przed snem. Dobrze, że spotkałam Marka.

Rozumie, że kocha Marka jest to dla niej prawdziwa miłość, podziwia jego lojalność i to, że zawsze usuwa z niej drobne zanieczyszczenia.

Z Markiem mamy zaufanie i pełne zrozumienie, mówi przyjaciółce Lidii. Najbardziej cenię jego szacunek dla mojej opinii, nawet gdy się nie zgadzamy.

Szczęśliwa jesteś, Bogna, rzadko spotyka się taką harmonię, odpowiada Lidia. Ja i Mikołaj mamy zupełnie inne sprawy, nie potrafimy się poddawać. Nie wiem, czy chcę z nim wyjść za mąż.

Zobaczysz, czas wszystko poukłada, radzi Bogna. Nie jesteś jeszcze gotowa na ten krok.

Mama też nie chce pośpiechu, nie przepada za Mikołajem dodaje Lidia smutno.

Bogna i Marek rozumieją się bez słów, więc rejestracja w Urzędzie Stanu Cywilnego przychodzi im lekka jak codzienna rutyna.

Bogusiu, myślę, że nadszedł moment, byśmy wzięli się za ręce proponuje Marek, odprowadzając ją do domu. Co o tym sądzisz?

Co myślę? Myślę, że to właściwe. Tylko nie wiem, jak zorganizować nasze wesele. Nie chcę tłumu gości opowiada mu o swoim dziecięcym doświadczeniu, kiedy już wtedy zdecydowała, że nie będzie takiego przyjęcia.

Marek śmieje się, rozumiejąc, że dla niego wesele to jedynie formalność.

Zdarza się, mówi. Co cię trapi, może u nas będzie inaczej.

Nie, naprawdę chcę ceremonię tylko dla nas dwojga. Nie chcę, by na naszym weselu panował hałas i krzyki.

Ja też nie lubię tłumów odpowiada Marek. Idź spać, jutro omówimy szczegóły delikatnie popycha ją do windy.

Bogna nie może zasnąć. Ma 26 lat, Marek 28, i oba już myślą inaczej niż dwudziestolatkowie. Wieczorem po pracy siedzą w kawiarni przy Krakowskim Przedmieściu i ponownie rozmawiają o ślubie.

Marek, wciąż skłaniam się ku weselu we dwoje mówi Bogna.

We dwoje, ach, jak romantycznie wykrzykuje Marek. Wielka sala, pięknie nakryte stoły, a my tylko we dwoje. Wyobrażasz sobie? Ty w białej sukni, ja w fraku, płoną świece, cicha muzyka tak? patrzy na nią z uśmiechem. Wypijemy szampana i złożymy sobie życzenia.

Żartujesz, a ja serio chcę wesele we dwoje podkreśla Bogna. Jak wytłumaczyć to rodzicom? dodaje Marek. Moje rodzice będą się oburzać, jestem jedynym synem a ty jesteś jedyną córką.

Dokładnie, nasze życie, a decydują oni mówi Bogna lekko zirytowana.

To tradycja, kończy filozoficznie Marek.

Nie potrzebuję tradycji. Marzy mi się ceremonia w górskiej kapliczce, gdzie zamkniemy się we dwoje mruczy Bogna.

My też będziemy się żenić, zdziwia się Marek.

To moje marzenie, Marek.

A tak serio, po prostu podpiszemy akt, a potem pojedziemy w podróż poślubną proponuje Marek.

Podróż poślubna to nie weselko. Ja chcę tylko ceremonię dla nas dwojga odpowiada ona.

Dobrze, zamierzamy tradycję, ale spróbuj im wytłumaczyć, że chcemy intymny ślub. Niech będzie biała suknia, a ja w fraku. Nawet w koszuli i dżinsach możemy się przyjąć żartuje Marek.

Nie w dżinsach! Chcę białą suknię, a ty w fraku. Wyobraź sobie, że w Urzędzie stanu cywilnego podnosisz mnie na ręce i jedziemy na jacht wyobraża sobie Bogna.

Co jeszcze wymyślisz? śmieje się Marek.

Tydzień po tej rozmowie Marek i Bogna potajemnie składają wniosek w Urzędzie. Do ślubu zostały dwa miesiące, a wciąż nie ustalili, jak ma wyglądać ceremonia. Liczą, że w tym czasie znajdą rozwiązanie.

Wieczorem siedzą w pokoju Marka, pada deszcz, nie mają ochoty wychodzić.

Dzieciaku, wtrąca się Anna, matka Marka, wchodząc do pokoju. Co zamierzacie świętować? Słyszałam o szampanie.

Trzecią rocznicę naszego poznania odpowiada syn.

Myślałam, że zamierzacie się pobrać mówi tajemniczo, patrząc na nich. Słyszałam, że złożyliście wniosek w Urzędzie.

Mamo, skąd wiesz wszystko? pyta Marek. Czy w mieście masz informatory?

A ty myślałeś, że będziesz mieszkał u mnie? odpowiada żartobliwie Anna.

No dobra, przyznajemy się. Złożyliśmy wniosek, a teraz rozmyślamy nad ślubem mówi Bogna.

Co macie myśleć? My, rodzice, będziemy planować. Wy kupujcie suknię, pierścionki i mój frak decyduje matka.

Nie chcemy huczącego wesela z setką gości, chcemy tylko intymną ceremonię mówi Marek cicho.

To nie zadziała. Wesela się odbywają nalega Anna.

W tym momencie wchodzi ojciec, Romuald, i z uśmiechem stwierdza:

Znowu coś przegapiłem? Rozmowa o weselu? Brawo, w końcu

Tak, tato, ale my chcemy ślub we dwoje mówi Bogna, a matka trzyma się za serce.

To nie w naszej tradycji donośnie woła ojciec. Jak możecie nie chcieć, byśmy byli przy was w najważniejszy dzień? Nasz jedyny syn Nie macie krewnych? Nie łammy tradycji, zróbmy wesele w restauracji z gośćmi.

Dlaczego mamy postępować po waszej woli, a nie po naszej? ryczy Marek.

Bo przerywa Romuald tonem nie do podważenia i wychodzi.

Marek odprowadza Bognę i mówi:

Teraz twoja kolej powiedzieć rodzicom o ślubie, ciekawi mnie ich reakcja.

Powiedzą to samo, co twoi odpowiada.

W domu czeka na Bognę zaniepokojona matka.

Mamo, co się stało? dopytuje córka. Znowu serce?

Nie serce, dusza. Ania zadzwoniła i powiedziała, że nie chcemy ślubu, a wy podaliście wniosek pod nosem Co wymyśliliście z Markiem, wesele dla dwojga?

Rozumiem, myślałam, że przynajmniej nas wesprzecie odpowiada Bogna.

A jakże, córeczko wtrąca się ojciec. Tradycje są i nie da się ich omijać. Nie jesteście pierwsi i nie będziecie ostatni.

Tato, nie chcę psuć najważniejszego dnia błaga Bogna.

Więc nie psujemy mówi ojciec. Będzie wam jacht i podróż poślubna, ale po normalnym weselu.

Bogna przyjmuje, że Marek ma rację. Rodzice będą wymuszać swoją wizję, pełną gości i tradycji. Nikt nie popiera ich planu. Gdy Marek opowiada przyjacielowi Szymonowi o pomyśle wesela we dwoje, Szymon reaguje rozczarowany:

Myślałem, że będziemy się bawić po staremu

To nie ostateczna decyzja, rodzice mają inne plany mówi przyjaciel, klepie go po ramieniu.

Zbliża się dzień ślubu. Rodzice spierają się o kwiaty białe czy różowe? i już liczą 200 gości.

Bogna i Marek patrzą na siebie z niedowierzaniem, że tak wielu ludzi przybędzie.

Liczyliśmy na kameralne przyjęcie mówi Marek.

Oczywiście, nie martwcie się zapewnia ojciec. Zorganizujemy wesele, a rano odwieziemy was na lotnisko i wyślemy na wybrzeże. Będziecie tylko we dwoje.

Wesele odbywa się w eleganckiej sali restauracji przy Łazienkach, udekorowanej białymi kwiatami. Przed ceremonią Bogna czuje zawrót głowy rodzice nie informują ich nic, chcą, by młodzież zachowała spokój. Ale jak być spokojnym, gdy przygotowuje się wielka impreza?

W końcu nadchodzi ten dzień. Bogna wychodzi z klatki schodowej w białej sukni, a Marek w fraku wygląda jak z bajki. Atmosfera wiruje, a ona czuje radość.

Jak bardzo lubię to zamieszanie myśli Bogna, otoczona rodziną, przyjaciółmi i znajomymi.

Wesele w pięknie udekorowanej sali, białe kwiaty, śpiewy gorzko, życzenia szczęścia. Bogna jest szczęśliwa, a Marek równie bo jej radość jest jego radością.

Pod koniec dnia siedzą już w samolocie, lecąc nad Bałtykiem.

Jak szybko i wspaniale to wszystko się potoczyło

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 2 =

Święto dla dwojga