Nieuchwytna Piękność

Wybuchało Głośny huk Ciemność Ciemność W końcu ciemność zaczęła się rozpraszać. Usłyszałem głos:
Pani Jadwiga, tu ratownik, coś u nich wybuchło.

Cierpienie w klatce piersiowej spowodowało, że poczułem na szyi dotyk ręki. Próbowałem otworzyć powieki udało się niechlujnie. Przed oczami pojawił się wisiorek w kształcie prostokąta z wygrawerowanymi znakami zodiaku Oczy kobiety w białym fartuchu
Do sali operacyjnej! rozległ się głos tuż przy mnie.

Rodzice wrócili z pracy. Matka od razu pobiegła do kuchni, zerknęła do pokoju, w którym syn odrabiał lekcje. Piotr, wchodząc, od razu zauważył, że nastrój chłopca nie jest najlepszy.
Tomku, co się stało? ojciec pogłaskał go po głowie.
Nic, mruknął chłopiec, czwartoklasista.
Dobra, mów.
Już wkrótce 8 marca. Nauczycielka zatrzymała nas dzisiaj i powiedziała, że musimy przygotować prezenty dla dziewczyn.
I co w tym problem? uśmiechnął się ojciec.
Mamy równo chłopców i dziewczyn. Ona przydzieliła, kto komu ma dać, westchnął ciężko syn. Dostałem nieurodą, Jadwigę Erofejewską.
Wszystkie dziewczęta chcą dostać prezent na Dzień Kobiet, a brzydkie też, ojciec starał się rozmawiać z synem jak z dorosłym. A jak ona przydzielała? Alfabetem?
Nie, znakami zodiaku?
To jak? Piotr nie powstrzymał się od uśmiechu.
Według dopasowania. Jadwiga to Panna, a Pannie najlepiej pasuje Byk. A ja właśnie Byk.
To dobrze, jeśli się dopasujecie! Może nawet się w niej zakochasz.
Ja?! W Jadwidze Erofejewskiej?!

Ojciec wybuchnął śmiechem. Do pokoju wpadła nagle Helena:
Co tu się dzieje?
Lena, idź do kuchni powiedział ojciec surowym tonem. Musimy poważnie porozmawiać.

Kiedy matka wyszła, Tomek smutnym głosem zapytał:
Tato, co mam teraz zrobić?
Przygotować prezent!
Jaki?
Jutro w pracy zrobię prezent dla twojej wybranki.
Tato, co ty możesz zrobić? Pracujesz w fabryce.
Tak! Pracuję w zakładzie galwanicznym. Wytwarzamy wszystkie rodzaje powłok metalowych.
Tato, nie rozumiem.
Jutro sam zobaczysz!

Następnego dnia ojciec przyniósł wisiorek na łańcuszku w kształcie prostokąta, który wyglądał na złoty. Na jednej stronie wygrawerowano dwa znaki zodiaku Byk i Panna, a na drugiej drobnym, ale eleganckim pismem:
Mojej koleżance Jadwidze na 8 marca! Piotr.

Ten wisiorek wyglądał przepięknie! A kiedy matka zapakowała go w przezroczysty woreczek, prezent stał się jeszcze bardziej zachwycający.

Nadszedł 8 marca. Nauczycielka nie zamierzała odrabiać lekcji. Najpierw uczniowie wręczyli jej prezent, który podziękowała długo. Potem oznajmiła, że chłopcy mają obdarować dziewczyny.

Zaczęło się! Wszyscy chłopcy rzucili się do swoich wybranków. Tomek podszedł do Jadwigi Erofejewskiej i wymówił, jak nauczył go tata:
Jadwigo, życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet! Może kiedyś los połączy Byka i Pannę.

Wypowiadając wyuczoną frazę, Tomek wrócił na miejsce i nie zauważył, że serce tej nieurodliwej, według niego, dziewczyny zaczęło mu szybciej bić. Wkrótce rodzice Jadwigi przeprowadzili się do innej dzielnicy, a sama Jadwiga od piątej klasy uczęszczała do innej szkoły.

Ja otworzyłem oczy. Biały sufit szpitalnego pokoju. Próbowałem poruszyć rękami i nogami. Ruchliwa była tylko lewa ręka.
Gdzie ja? zwróciłem się niezrozumiale do kogoś.

Usłyszałem stukot i podszedł do łóżka pielęgniarz na wózku, przyjrzał się mi i zapytał:
Co się stało? Jesteś na oddziale chirurgii ratunkowej.
Czy moje ręce i nogi całe? spytałem cicho.
Wygląda na to, że wszystko jest na miejscu odpowiedział radośnie. Tylko od górnej części ciała masz opatrunek.
To dobrze, że wszystko jest w porządku.

Podeszła pielęgniarka i zapytała delikatnie:
Jak się czujesz?
Co się ze mną dzieje! odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
Życie ci nie zagraża. Ręce i nogi będą działać. Trochę blizn zostanie, ale to nic poważnego podała telefon. Twoja mama chciała zadzwonić, gdy się obudzisz.

Synku, rozległ się przez łzy głos matki.
Mamo, wszystko w porządku starałem się brzmieć jak najodważniej. Mówią, że tylko małe blizny zostaną. Zaraz wypiszą mnie.

Nie mogę zostawać z tobą nocą. Zaraz przyjdę.
Mamo, nie stresuj się! Położyłem telefon obok i uśmiechnąłem się do pielęgniarki:
Dziękuję!
Nie wypiszą cię od razu odpowiedziała z uśmiechem. Będziesz jeszcze trzy tygodnie, to pewne.

Co się stało? zapytał współpacjent, gdy pielęgniarka wyszła.
Jestem ratownikiem. W fabryce wybuchły balony ciśnieniowe przypomniałem sobie. Wezwano nas. Ruszyliśmy na miejsce pożaru. W środku były trzy ranne osoby. Biegliśmy tam, balony były rozbite, w niektórych miejscach płonęło. Ratowaliśmy poszkodowanych Wychodziłem ostatni. Kiedy stałem przy drzwiach, kolejny balon eksplodował dalej nie pamiętam.

Dostałeś to potwierdził głos pielęgniarki. Przybył kolega z pracy.

Do pokoju wszedł przyjaciel:
Cześć, Tomku! Jak leci?
Ręce i nogi w całości! odparłem optymistycznie, machając jedynie lewą ręką.
Nie żartuj!
Co dalej się stało?
Wyszliśmy, kiedy wybuchło. Biegliśmy z powrotem, wyciągnęli cię byłeś cały w krwi lekarze już przybyli
Dzięki!

O czym mówisz? nagle przyjaciel się uśmiechnął. Mamy się zgłosić do medalu.
Kiedy mnie wypiszą?
Idę już. Będzie dziś obchód, pielęgniarka powiedziała, że nie potrwa długo.

Niedługo po tym weszła lekarz, mężczyzna około czterdziestu lat:
No co, bohaterze? podszedł do łóżka.
Dobrze.
Skoro już rozmawiasz, to żyjesz. Daję ci przegląd!

Czy mnie oszukałeś? spytałem. Nie, pani Jadwiga. Jutro przyjdzie.

Dwa dni później próbowałem wstać. Ból nóg wciąż był silny, prawa ręka była rozdarta, a po całym ciele miałem co najmniej dziesięć ran. Dwie na twarzy, gdy wybuchł balon, uderzyłem w bramę, dobrze, że prawą rękę zdążyłem wyciągnąć przedtem. Spojrzałem w lustro twarz nadal była spuchnięta.

W tym dniu miał przyjść lekarz, który dwa dni wcześniej pięć godzin przyklejał moje kości na stole operacyjnym. Trochę się denerwowałem. Właśnie weszła młoda, szczupła, w okularach, które nie psuły jej urody, w białym fartuchu idealnie pasującym. Ja miałem dwadzieścia siedem lat, byłem już żonaty, ale po pół roku rozwiedliśmy się charaktery się nie zgadzały, a pensja mojego byłego męża nie podobała się mojej byłej żonie.

Dzień dobry! odezwała się lekarz, podchodząc do łóżka.
Dzień dobry! To pan mnie operował?
Tak uśmiechnęła się. Coś nie tak?
Wprost przeciwnie! Dziękuję bardzo!
Proszę, przyjrzę się!

Pochyliła się nad mną przed oczami zobaczyłem wisiorek ze znakami zodiaku, zwisający z jej szyi:
Jadwiga Erofejewska!!! wykrzyknąłem.

Powoli spojrzała na moje spuchnięte oblicze.
Przepraszam! powiedziała, nie rozpoznając mnie.
Jestem Bykiem wskazałem wisiorek.
Tolisz Gonczarow? jej usta drżały. Pamiętasz mnie?
Co ty, Jadwigo? zobaczywszy łzy kobiety, położyłem łańcuszek na jej rękę.
Przepraszam! wyciągnęła chusteczkę i wytrzeć łzy. Nigdy nie myślałam, że znów się spotkamy.

Od tego dnia Jadwiga nie wchodziła już do mojego pokoju, ale wiedziałem, że ma taki sam grafik jak ja: dzień, noc i dwa wolne dni. Nie chciałem wyglądać przed nią bezradny. Cały kolejny dzień próbowałem chodzić po sali, opierając się o łóżka, kilka razy trzymając się ściany, po czym wybiegłem na korytarz. Wieczorem odszedł lekarz dzienny, a przyszła zmiana nocna wyczułem to w rozmowach przy wejściu. Nadszedł kolejny obchód

Nagle w korytarzu rozległy się krzyki i pośpieszne kroki tak bywa, gdy przywożą kolejnego rannego. Minęło już dziesięć godzin. Pielęgniarka przyszła, wyłączyła światło w sali, ale nie mogła zasnąć. Po północy w korytarzu usłyszałem kroki, które nagle ucichły, a w tej ciszy poczułem, że ktoś płacze. Wyszedłem ostrożnie.

Za stołem dyżurnym siedziała, trzymając głowę w rękach, moja była koleżanka z klasy. Podszedłem i położyłem zdrową rękę na jej ramieniu:
To ty, Jadwigo!
Zaraz wpadła w ramiona:
Operowałam kobietę, wpadła pod samochód łzy płynęły, a ona opowiadała: Zrobiłam wszystko, co mogłam. Teraz jest w intensywnej terapii, nie przeżyje. Ma dwoje dzieci mąż siedzi przy niej w sali
Spokojnie, Jadwigo!
Od trzech lat jestem chirurgiem i nie mogę przyzwyczaić się do śmierci ludzi.
Spokojnie, spokojnie! Takie są nasze zawody. Przez pięć lat widziałem tyle zgonów, ale i tyle uratowałem. westchnąłem ciężko. Żona odeszła, bo mówię, że rzadko wracam do domu i mało zarabiam. A ja ciągle liczę, że mogę żyć.
Ja też tak mam odpowiedziała, patrząc mi w oczy. Patrzą na mnie, jak na szaleńca. Nie byłam jeszcze zamężna, mieszkam z rodzicami.
Daj spokój, mamy dopiero dwadzieścia siedem lat przed nami całe życie.
Nie, Tomku, mamy już dwadzieścia siedem.
Pani Jadwiga, puls jej spada, krzyknęła zdeterminowana pielęgniarka.
Przepraszam! i Jadwiga ruszyła na intensywne leczenie.

Tej nocy nie mogłem zasnąć. Rankiem pielęgniarka, jak zwykle, przyniosła mi leki.
Czy kobieta, której dziś w nocy operowano, żyje? zapytałem, zaskoczony sam siebie. Żyje, ale stan jest poważny.

Trzy tygodnie minęły, rany na ciele się zagoiły. Z Jadwigą widywaliśmy się, kiedy była na dyżurze, a przyciągała mnie coraz bardziej. Oddział chirurgii ratunkowej nie sprzyja intymnym rozmowom. Podczas jednego z porannych obchód lekarz ogłosił:
Dzisiaj wypisuję pana, czyli z szpitala. Zaraz trafi pan do przychodni, a tam zdecydują, jak długo jeszcze będzie pan tu przebywał.

Mogę się pakować! krzyknąłem.
Nie spiesz się, nie rób pośpiechu. Zaraz wydadzą wypis.

Po wyjściu lekarza ogoliłem się. Patrząc w lustro, zauważyłem, że dwa pozostałe blizny nie psują twarzy, a wręcz dodają męskości. Reszty nie warto zwracać uwagi. Wziąłem wypis i ruszyłem w korytarz. W końcu wyjdzie! przeskoczyła mnie radosna myśl.

Pielęgniarka podała wypis:
Do widzenia, Antoni! Nie wracaj tu więcej!

Miałem własne jednopokojowe mieszkanie, ale pojechałem do rodziców. Mama czekała i była zmartwiona, wzięła nawet urlop.
Synu! rzuciła się w moje ramiona. Widzisz, żyję!
Wszystko w porządku, mamo! Jak widzisz, zdrowy i cały.
Chodź, zrobiłam ci obiad. Coś przybrałeś na wadę.
Och, jak tęskniłem po domowej kuchni!
Dopóki się nie wyzdrowiejesz i nie wyjdziesz za mążWtedy ojciec wtrącił się, proponując, że w nadchodzącym roku wybierzemy się wszyscy razem na górski wyjazd, by świętować mój powrót do zdrowia i nowy początek.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

19 − 15 =

Nieuchwytna Piękność