Na polecenie szczupaka…

Po rozkazaniu szczupaka

Grażyna od zawsze kocha wędkowanie. Teraz, po przejściu na emeryturę, spędza cały wolny czas nad Wisłą z wędką w ręku. Jej mąż, Marek, jeszcze pracuje jako trener w miejskim klubie sportowym. To nie byle jaki trener jego podopieczni przynoszą sławę ich rodzinnemu klubowi w Nowej Hucie, wygrywają zawody po całej Polsce. Marek również chciałby z żoną siedzieć godzinami nad rzeką i patrzeć na spokojną taflę wody, ale jego grafik jest przepełniony. Treningi, zajęcia, zawody codzienny pośpiech. Do emerytury pod nowe przepisy nie stało mu się, więc może wyjechać na ryby tylko weekendami. Grażyna zawsze go wspiera i rozumie. W tę sobotę jednak postanowili wybrać się razem. W kraju panuje lockdown, dzieci uczą się online. Marek lekko sercem zbiera wędkarskie przybory, wsiada do samochodu z żoną oraz dwójką wnucząt: Kacprem i Ewą (starszy wnuk Szymon już skończył technikum i pracuje w straży pożarnej). Z domu sąsiadującego wyłania się mały chłopiec Kacperek, rówieśnik wnucząt, i patrzy zdezorientowany na odjeżdżający samochód. Co to za wyjazd? myśli. Na ryby, widać wędki przywiązane do bagażnika. Rozczarowany, że znów zostanie w domu przy babci, której codziennie brakuje towarzystwa. Kacperek nie ma już nikogo w rodzinie, nie słyszy już żartów o bezojczej sytuacji, bo w dzisiejszych czasach wiele dzieci dorasta bez ojca.

Marek podjeżdża do chłopca, zwalnia, otwiera okno i pyta:
Kacperek, jedziesz z nami na ryby?
Chłopiec od razu podskakuje:
Zaraz zapytam babcię, i biegnie do domu.
Po chwili pojawia się Walentyna, babcia Kacpra:
Czy naprawdę zamierzasz go zabrać?
Czekamy, odpowiada Marek.
Hurra! wykrzykują wnuki w samochodzie.
Kacperek w pół minuty zakłada czapkę głęboko, owija szalik, chwyta rękawiczki i wskakuje na tylną siedzenie.

Docierają do swojego ulubionego zakątka nad Wisłą, gdzie rodzina Bykowskich zna każdy zakamarek rybnych szlaków. Ryby, które tam pływają, to nie byle co to duże, tłuste szczupaki. Marek rozbija ognisko na brzegu, by wnuki mogły się ogrzać. Grażyna zajmuje miejsce na składanym krześle z wędką w dłoni, a Marek ustawia się nieco dalej, by nie przeszkadzać w łowieniu. Łowią na przynęty żywe małe rybki. Grażyna skupia wzrok na spławiku, ale pobocznym wzrokiem obserwuje dzieci, żeby nie zrobiły psikusów. Gdy maluchy bawią się w chowanego i w berka, spławik nagle się zanurza. Ostrożnie podciąga żyłkę, a po kilku minutach szczupak wystrzeliwuje w powietrze i zgrabnie ląduje w wiadrze z wodą.

Pierwszy złowiony mówi z zadowoleniem rybak.
Zamienia haczyk, wrzuca nową przynętę i znowu zarzuca wędkę. Dzieci wyciągają z bagażnika piłkę i rysują na piasku bramki, przygotowując się do małego meczu w piłkę. Spławik ponownie się ciągnie w dół, Grażyna napina się, czując dreszcz łowcy. Tym razem szczupak jest większy i tłustszy idealny na obiad.

Kiedy dzieci biegną, w wiadrze już pływają trzy szczupaki.
To co to? Szczupak? szepcze Kacperek.
Tak! Ten, który spełnia wszystkie życzenia. Magiczny! żartuje Grażyna.
Naprawdę? krzyczą jednocześnie Staszek i Ewa. Co możemy wymyślić?
Może, żeby wiadra same do domu wróciły? uśmiecha się babcia, zarzucając kolejny żywy kołowrotek.
Nie, wiadra to nudne! wzdycha Staszek.
Grażyna wrzuca haczyk i mówi:
W takim razie niech księżniczka cię pokocha, jak w bajce o Jasiu i Małej Syrence.
A ja mogę coś życzyć? pyta nieśmiało Kacperek.
Oczywiście! przytakuje Grażyna.
Kacperek robi tajemniczą minę, chwyta jednego ze szczupaków, szepcze coś w płetwy i nagle ryba znika pod wodą. Chłopiec jest zaskoczony, ale przyzwyczaja się takie już są bajki. Staszek i Ewa przytulają poławiane rybki i szepczą im do płetw, a te po chwili odskakują się i znikają w oddali.

Grażyna, pełna żartów i anegdot, podnosi ręce i woła:
Na rozkaz szczupaka, na moje życzenie, spełnijcie wszystkie życzenia, które wnuki wam wypowiedziały! patrzy na zamilkłego Kacpra: I ty, Kacprze!
Marek podchodzi do żony, widząc puste wiadro, i pyta współczująco:
Nie brakuje ryb?
Grażyna odpowiada filozoficznie:
Rób dobro i wrzucaj je do wody!

W drodze powrotnej dzieci zasypiają. Marek nosi śpiącego Kacpra w ramionach i przekazuje go babci. Wnuki już w domu rozciągają oczy i krzyczą:
Dziadku! Zgadza się, co za życzenie wymyśliliśmy?
Kacperek szepcze do szczupaka: Dziadka.
Cicho! przerywa babcia. Nie mówcie, bo się nie spełni!

Z połowu przygotowują zupę rybną, dzieci się uspokajają i idą spać. Grażyna nie może przestać myśleć o rozmowie z wnukami. Jakże brakuje Kacprowi ojcowskiej uwagi i rozmowy musi mieć swojego dziadka. Wtedy, leżąc i przytulając się do ciepłego boku męża, szepcze:
Szkoda, że Kacperek nie ma własnego dziadka. On widzi, jak bardzo kochasz wnuki i sam chce tego doświadczyć.

Mija miesiąc, zbliża się Nowy Rok. W mieście ustawiają wielką choinkę, zawieszają girlandy, śnieg pokrywa ulice, dachy i podwórka. W przedszkolach i szkołach odbywają się jasełka. Kacperek czuje się przygnębiony. Jego babcia Walentyna przychodzi po zepsuty termometr i informuje, że wnuk zachorował kaszel, ból gardła, gorączka. Najpiękniejszy dzień, a on jest chory.

Marek patrzy na żonę, rozumiejąc, że chłopiec potrzebuje dziadka. Skąd go wziąć? Myśli. Nagle ma pomysł i uśmiecha się. Dzwoni na telefon do starego kolegi ze studiów, Borysa, który jest nauczycielem wf w pobliskim mieście około stu kilometrów od Krakowa.

Hej, Borysie! Mam sytuację Mały Kacperek potrzebuje dziadka wyjaśnia Marek.
Jakiego dziadka? dziwi się kolega.
Nie ma dziadka, matka go wychowała sama, ojciec zniknął, a babcia nie ma wsparcia. Potrzebuje kogoś, kto go przytuli. Myślałem, że możesz przyjść w roli Dziadka Mroza. Raz w roku przyjdziesz i spełnisz jego życzenie.
Co? pyta Borys. Nie rozumiem.
Po prostu przyjdziesz w kostiumie Dziadka Mroza, powiesz mu, że jesteś jego dziadkiem i od tej pory będziesz go odwiedzać raz w roku. To dla dziecka, które bardzo tego potrzebuje.
Mogę pomóc od razu się zgłasza Borys. Nie mam własnych wnuków, więc rozumiem. Zrobię to w stroju Mroza, przyniosę prezenty, a po przyjeździe zaprosimy Grażynę na swoje wędzone ryby i suszoną rybę.

Rozmowa porusza Borysa głęboko. Jego żona, Weronika, wspiera go mówiąc, że to wspaniała okazja. Weronika obiecuje przynieść strój Śnieżynki i pomóc w organizacji. Borys zgadza się: przyjedzie, przywdzieje płaszcz, laskę i włoży białą brodę.

W tym samym czasie do domu powraca ich syn Michał, po studiach zajmujący się bobsem. Wraca autem Polonez na kilka dni, bo ma nowy sezon startowy. Rodzice przedstawiają mu swój pomysł, a on od razu się entuzjazjuje. Po co nie wpleść się w tę bajkę? mówi. Co będę odgrywać? pyta matka. Będę sportowcem, który podaruje Kacprowi łyżwy i zachęci go do ruchu. Michał przyrzeka, że poprowadzi dziecko do sportu, kupi mu łyżwy i zaprosi na treningi.

Zanim nadejdzie Wigilia, Borys przyjeżdża w swoim samochodzie, podjeżdża pod dom i dzwoni do drzwi. Walentyna otwiera, zaskoczona gościem w stroju Dziadka Mroza, a obok niej pojawia się Śnieżynka Weronika w białej czapce i futrzanym płaszczu. Borys niesie torbę z prezentami, w tym pudełko z łyżwami.

Czy to mój wnuk Kacperek? pyta, patrząc na chłopca, który ukryty za choinką patrzy z niedowierzaniem.
Tak! wykrzykuje Kacperek, biegnąc do nich. Dziadku, jesteś naprawdę tutaj!
Borys przytula go, a Kacperek szepcze:
Czy zostaniesz z nami dłużej?
Tylko raz w roku, ale zawsze będę przy tobie odpowiada Dziadek Mroz, a jego oczy lśnią jak gwiazdy.

W tym momencie wchodzi Michal z łyżwami w ręku, a Grażyna podaje mu kawałki suszonej ryby i domowej szarlotki. Dzieci wiwatują, a babcie i dziadkowie wylewają gorącą herbatę.

Po wszystkim, kiedy wszyscy siedzą przy stole, Kacperek pyta:
Dziadku, jakie było trzecie życzenie?
Chciałam, żeby moja siostrzyczka Kirusia była szczęśliwsza mruga Ewka.
Wszyscy wybuchają śmiechem i klaszczą w dłonie.

Rok mija. 31 grudnia przy bramie Walentyny parkuje znajomy jeep. Z niego wysiada Michał, otwiera tylne drzwi i pomaga Katarzynie, która trzyma piękny prezent, wyjść. Kacperek dumnie niesie wózek dziecięcy. Siostrzyczkę nazwały Galcią na cześć Grażyny, która w cudowny dzień złowiła trzy szczupaki, które spełniły wszystkie życzenia dzieci.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × 1 =

Na polecenie szczupaka…