Wyrwała się z kajdan uczuć
Już w dziewiątej klasie Danuta zauważyła, że kolega z ławki, Iwo, nie może przestać patrzeć jej w oczy. Nawet od tyłu czuła, jak jego wzrok węszy po niej w czasie lekcji, a kiedy odwrócił się, spotykali się spojrzenia.
Danusia drwiła jej przyjaciółka Róża Iwo nie odrywa od Ciebie oczu, przyznam się, sam to obserwuję.
Wiem, czuję, jakby wywierceniem wiertła wnikają w moje serce swoimi czarnymi oczami uśmiechnęła się Danuta, choć w środku drżała z podniecenia. Chłopak jej się podobał.
W końcu Iwo zebrał się na odwagę i po lekcjach, stojąc pod szkolnym podwórkiem, nieco nerwowo zagadnął:
Danuto, mogę Cię odprowadzić do domu?
Danuta wycofała się, ale Róża popchnęła ją delikatnie, a dziewczyna zgodziła się.
Szkolna miłość i pierwsze nieporozumienie
Dobra, więc chodźmy, bo i tak jedziemy w tym samym kierunku udawała obojętność, choć serce podskakiwało w piersi.
Szli, rozmawiali, śmiali się, a serce Danuty podskakiwało radością. Tak zaiskrzyła ich przyjaźń, przerodzona w szkolną miłość. Wkrótce cała klasa wiedziała, że są parą. Iwo zawsze był przy niej, a gdy ktoś z innej klasy próbował zagadać do Danuty, od razu go odrzucał.
Danuta od zawsze była urodziwą dziewczyną. Już w pierwszej klasie nauczycielka, pani Elżbieta, nie mogła powstrzymać się od komplementu:
O Boże, Danuto, jakie masz piękne oczka!
Pod koniec szkoły postanowiły razem z Iwem iść na ten sam kierunek studiów. Zdały egzaminy, odświętnie skończyły szkołę i pożegnały się z ławkami. Po egzaminie Iwo zaproponował:
Danuto, pojeździmy jutro do mojego domku nad jeziorem, zostaniemy na noc. Świętujemy sukces w końcu daliśmy radę.
Danuta poczuła, że Iwo zaczyna naciskać na bliższe relacje. Próbuje się oprzeć, on się obraża.
Jesteśmy już dorośli, przestań się trzymać zasad. Przecież kiedyś to się i tak wydarzy Czytam Romeo i Julię, oni też byli młodsi niż my i nikt ich nie potępiał, a ludzie zachwycali ich miłością namawia Iwo.
Danuta słuchała, nieco się zgadzała, ale bała się utraty Iwusia, do którego przyzwyczaiła się tak bardzo, że nie wyobrażała sobie rozstania.
Iwo się denerwował:
No, Danuto, czekam, zgódź się!
Nie wiem, może mama nie pozwoli na nocleg w domku.
A co, że będą moi rodzice? Nie wymyślisz nic lepszego?
Poprosić mamę o pozwolenie na wyjazd nie było łatwo. Spojrzała surowo:
Co jeszcze wymyślisz? Nie pozwolę. Wiem, co zamierzacie, a potem będę sprzątać po was.
Mamo, rodzice Iwosa też będą w domu, a jego siostra starsza powiedziała Danuta, nie mrugając. Nie ufasz mi, mamo?
Mama chwilę pomyślała i machnęła ręką:
Dobra, jedź. W sumie nie da się was wszystkich pilnować. Tylko trochę nieprzyzwoite, że dziewczyna jedzie do chłopaka na domek.
Podczas jazdy autobusem trzymali się za ręce. Danuta nerwowo się trzęsła, a Iwo wydawał się zamyślony. Wyobrażała sobie, co się stanie A tak naprawdę, gdy tylko weszli do domku, Iwo chwycił ją za rękę i wciągnął do pokoju, gdzie stał rozłożony kanapa. Gdy zobaczyła mebel, próbowała się wyrwać.
No co, nie martw się powiedział łagodnie, obejmując ją i kładąc na kanapie.
Danuta poczuła się nieswojo, zawstydzona, a w pokoju było jasno.
Iwo, jest jasno podskoczył, zerwał zasłony i od razu rzucił się na nią.
Danuta z całych sił go odrzuciła, po czym wybiegła z domu, wbiegła w kierunku przystanku. Autobusu nie było, a już w oddali zobaczyła Iwa.
Odprowadzę Cię powiedział. Nie chcę słuchać Twoich wymówek.
Na balu maturalnym nie podszedł do niej, Róża pytała, Danuta milczała. Po balu nie dzwonił. Po tygodniu Danuta, z dumą przyłapanej na własnej pychcie, postanowiła zadzwonić Iwowi. Odpowiedziała jego siostra:
Iwo wyjechał do Moskwy, chce tam studiować. A myślałam, że wiesz
Minęło dwadzieścia lat. Danuta wyszła za mąż za Oleksem, urodziła córkę Zosię. Iwo od czasu do czasu pojawiał się w myślach. Nie dzwonił, nie spotykali się, ale często pojawiał się w snach.
Tej nocy znów pojawił się Iwo, trzymając się za ręce, szli przez pole pełne stokrotek, a w oddali lśniła rzeka. Danuta się uśmiechała, a on patrzył smutno, jakby żegnał się z nią. Potem niechętnie puścił jej dłoń i zniknął.
Danuta otworzyła oczy, spojrzała na męża i westchnęła z ulgą:
Śpi jak suseł. Zawsze potrzebuje drzemki
Nie chciało jej spać, więc wstała cicho i szła do łazienki, mijając pokój córki, w którym Zosia spokojnie chrapie, a jej jasne włosy leżą na poduszce. Stojąc pod prysznicem, pomyślała:
Dlaczego tak często śnię Iwo? Po tych snach zawsze czuję się nie w swoim miejscu, dopada mnie jakaś chandra, mogę się gniewać na męża Czy nie powinnam była poślubić Olka? Żyjemy tyle lat, życie nudne, bez pasji, bez romansów, ale wszystko w porządku, jak w kalendarzu.
Przygotowała śniadanie, chciała obudzić męża, ale ten już wyszedł z sypialni. Jedli razem, córka ma wakacje, lato. Nagle zadzwonił telefon.
Danusiu, cześć rozległ się wesoły głos Róży przepraszam, że tak wcześnie, wiem, że nie śpisz, mam ważną sprawę! Nasza klasa organizuje spotkanie, bo mamy rocznicowy rok, dwadzieścia lat od ukończenia szkoły.
Hej, Róża. Wciąż jesteś naszą nieustającą organizatorką imprez. Kiedy?
W sobotę, za tydzień.
W sobotę? Mieliśmy jechać z Olkiem do wsi, do jego rodziny
Nic nie szkodzi, możemy odwołać odparła stanowczo Róża. No i nie chcę słyszeć wymówek, już dwukrotnie nie przyjechałaś.
Miałam swoje powody
No nie, Danusia przerwała mu przyjaciółka. Nie kombinuj i przyjedź, inaczej przyjedziemy do Ciebie razem z całą klasą!
Ojej, przestraszyłaś mnie zaśmiała się Danuta. Gdzie się spotykamy? W restauracji?
Teraz w restauracji! Nie zgadniesz!
A gdzie jeszcze wymyśliliście? dopytała.
A świętować będziemy zawahała się na chwilę, po czym dodała w domu Iwosa.
Nie bez powodu go widziałam w snach przeszła myśl przez Danutę.
Wyobraź sobie, nasz Iwo ma już ogromny dwupiętrowy dom i zaprasza nas wszystkich.
A rodzina? Żona nie będzie miała nic przeciwko? Danuta nie wiedziała, co o nim słyszeć.
Żona wyjechała z synem na Turcję, nie będzie przeszkadzać. Ludzie potrafią sobie radzić Róża zazdrośnie mruknęła. Ja już w rozwodzie No dobra, musisz przyjść.
Dobrze, obiecuję, podaj adres odpowiedziała Danuta. My z Olkiem już w drodze do pracy, on już stoi przy drzwiach.
Wychodząc z mieszkania, Olek mruknął:
Te Twoje szkolne kontakty. Coś tam nie widziałaś?
Nie, nie widziałam odpowiedziała żona. Nie pytam Cię o pozwolenie, robię co chcę. Siedzimy w domu, nie wychodzimy nigdzie. Czasem wsiądzę w wóz, robię pranie, sprzątam, jak jakaś niewolnica.
No dobra, niewolnico, nie jęcz z uśmiechem odparł mąż można pomyśleć, że jestem domowym tyranem. Nie mam nic przeciw, nawet kupisz nowe sukienki już się uśmiechał.
Dzięki, pozwolisz! Muszę wyglądać!
Danuta rozmyślała o spotkaniu i nie mogła od razu zasnąć w piątkowy wieczór. Dwadzieścia lat minęło od tamtego dnia, kiedy skończyliśmy szkołę.
Spotkanie pełne emocji
Wysiadła z taksówki, podeszła do wysokich bram i nacisnęła przycisk dzwonka. Po minutę drzwi otworzyły się, a przed nią stał Iwo wysoki, przystojny, w eleganckim garniturze.
Cześć, gościu, odezwał się jego aksamitny głos, a Danuta zadrżała. Wejdź, albo zostaniesz taką samą tchórzobą zażartował nieco.
Hej, cześć odpowiedziała Danuta i weszła na podwórze.
Iwo objął ją i pocałował w policzek.
Wyglądasz super! Stałaś się jeszcze piękniejsza, taka piękność, że aż strach zachwycał się Iwo.
Patrząc w jego czarne oczy, poczuła rumieniec i spuszczając głowę, ruszyła w stronę domu; Iwo podbiegł, wziął ją za rękę i weszli razem.
Hurra, Danusia! wykrzyknęła Róża, podskakując i obejmując.
Wszyscy zaczęli się rozchodzić, wieczór się kończył. Po kolei przytulali się, usiedli przy stole. Ludzie wymieniali komplementy, dziewczyny patrzyły na siebie z uśmiechem, pytając o rodziny i dzieci.
Grała muzyka, Iwo zaprosił Danutę do tańca.
Jak życie? spytała.
W porządku. Patrzę na świat innymi oczami. Mam teraz sporo spraw, rozwijam biznes, kręcę się jak szalony.
Wieczór dobiegł końca, ludzie się rozeszli. Iwo zatrzymał Danutę.
Zostań, pomóż mi trochę przy stole rozłożył ręce.
Nie wiem odpowiedziała niezdecydowanie.
Co nie wiesz? podskoczyła Róża. Ktoś musi pomóc powiedziała z chytrym uśmiechem.
Dobra mruknęła Danuta.
W końcu wszyscy wyszli, Iwo natychmiast wziął ją za ręce.
Ta naczynia, to tylko pretekst, żebyś została
Po co? zapytała, zdenerwowana.
Nie wiem pocierał nosem jej policzek. Gdy Cię zobaczyłem, zrozumiałem, jak bardzo tęskniłem za Tobą przez te wszystkie lata.
Jego gorące usta dotknęły jej szyi:
Danuto, jesteś taka, jesteś taka zerwał kurtkę i z mocą położył ją na kanapie. Wiesz, mam dość: żona, przypadkowe znajomości, które chcą tylko pieniędzy, a Ty jesteś piękna i młoda
Danuta poczuła się, jakby ktoś ją polizał wrzątkiem.
Przypadkowe znajomości! Boże, jestem dla niego tylko jedną z wielu rozrywek Nie zmienię nic w moim małżeństwie z Olkiem.
Z energią wyrwała się, odrzuciła Iwo i wybiegła z domu. Wyszła przez bramę, a w tym momencie zadzwonił jej telefon to mąż.
Kochanie, mam przyjechać? usłyszała jego ciepły głos.
Nie, Olku, już zamówiłam taksówkę, zaraz będę próbowała brzmieć spokojnie. Sama dotrę, dziękuję, jesteś świetny. Wiesz, Olku, jesteś dla mnie najważniejszy.
W porządku roześmiał się mąż. Czekam na Ciebie.
Wsiadła do taksówki, a gdy drzwi zamykały się, usłyszała pod nosem podły głos Iwa:
Zgłupiałaś, zostaniesz taka sama, choćbyś była piękna!
Zamknęła drzwi, taksówka ruszyła. Pomyślała:
Niech się wścieka, niech wybuchnie ze złości. Niech wraca do swojego zimnego domu. Wreszcie wyrwałam się z jego kajdan. Na zawsze.



