Uwolniona z niewoli uczuć

Ucieka z pułapki uczuć

Jeszcze w dziewiątej klasie Kalina zauważa, że jej kolega z ławki Michał wpatruje się w nią wszędzie. Czuje na karku, że jego oczy przeszywają ją jak igły, a kiedy odwróci się nagle, ich spojrzenia spotykają się.

Kalinko, śmieje się Róża, jej najlepsza przyjaciółka, ten Michał nie odwraca od ciebie oczu, sam go obserwuję.

Wiem, czuję, jakby przeszywał mnie swoimi czarnymi oczami, odpowiada Kalina, uśmiechając się, jednocześnie ciesząc się, że podoba jej się ten chłopak.

W końcu Michał nabiera odwagi i po lekcjach, czekając na nią przy wejściu do szkoły, mówi nieco nerwowo:

Kalino, mogę cię odprowadzić do domu?

Kalina najpierw się waha, ale Róża delikatnie popycha ją do przodu, więc zgadza się.

Dobrze, i tak jedziemy w tym samym kierunku, udaje obojętność.

Idąc, Michał opowiada różne historie, śmieją się, a serce Kaliny skacze z radości. Tak zaczyna się ich przyjaźń, a wkrótce przeradza w szkolną miłość. Wszyscy w szkole wiedzą, że są razem. Michał zawsze stoi przy niej i odrzuca każdego, kto próbuje zagadać do Kaliny.

Kalina od pierwszych dni w szkole jest piękną dziewczyną. Gdy wchodzi do pierwszej klasy, pani nauczycielka, pani Aneta, nie powściąga się:

Boże, Kalino, jakie masz piękne oczy!

Pod koniec szkoły decydują się razem aplikować na ten sam uniwersytet. Zdały egzaminy, później odbył się bal maturalny i mówią: Do widzenia, szkoło, witaj dorosłe życie. Po egzaminie Michał proponuje:

Jedziemy jutro do mojej willi pod lasem, najlepiej na nocleg, żeby uczcić nasze wyniki.

Kalina czuje, że Michał ostatnio coraz mocniej dąży do bliższej relacji. Odpiera się, a on się obraża.

Jesteśmy już dorośli, odłóż wszystkie zasady na bok. Przecież kiedyś to się wydarzy Czytałaś Romeo i Julię, więc wiesz, że młodsi kochankowie nie budzą sprzeciwu.

Kalina słucha w milczeniu, częściowo się zgadza, ale boi się stracić Michała, do którego przyzwyczaiła się tak bardzo, że nie wyobraża sobie rozstania. Michał się denerwuje.

Czekam, zgódź się!

Nie wiem, może mama nie pozwoli na nocleg.

Powiedz, że będą moi rodzice, nie wymyślaj wymówek!

Wymaganie zgody mamy jest trudne. Matka stawia surową twarz:

Nic nie wymyślisz, nie puścię. Wiem, co zrobicie, a potem będę sprzątać po was.

Kalina kłamie:

Moi rodzice też będą, a jego starsza siostra, nie wierzysz mi?

Matka po chwili kiwa głową:

Dobrze, jedź. Trudno cię kontrolować. To trochę nieprzyzwoite, kiedy dziewczyna jedzie do chłopaka pod las.

W autobusie trzymają się za ręce. Kalina jest nerwowa, czuje, że Michał też jest niespokojny. Wyobraża sobie, co się stanie Gdy wchodzą do willi, Michał chwyta ją za rękę i wciąga do pokoju z rozłożonym kanapą. Widząc mebel, próbuje wycofać rękę.

Nie martw się, nie bój się mówi łagodnie, otula ją i kładzie na kanapie.

W pokoju jest jasno. Michał podciąga zasłony, po czym rzuca się na nią. Kalina z całych sił odpycha go, wstaje z kanapy i biegnie wprost na drzwi, a potem w stronę przystanku. Autobusu nie ma, a nagle widzi Michała.

Odprowadzam cię mówi, nie chcąc słuchać jej wymówek.

Na balu maturalnym nie podchodzi do niej, Róża pyta, a Kalina milczy. Po balu nie dzwoni. Po tygodniu Kalina decyduje się zadzwonić do Michała, zapominając o dumie. Odpowiada mu siostra:

Michał wyjechał do Warszawy, chce tam studiować. Myślałam, że wiesz

Dwadzieścia lat później Kalina wychodzi za Łukasza, ma córkę. Michał od czasu do czasu przypomina o sobie, nie dzwoni, nie spotykają się, ale pojawia się w jej snach.

W nocy znowu śni się jej Michał, trzymają się za ręce, idą po polu pełnym stokrotek, w oddali błyszczy rzeka. Ona się uśmiecha, a on patrzy smutno, jakby żegnał się po raz ostatni, po czym niechętnie puszcza jej rękę i znika.

Kalina budzi się, patrzy na męża i wzdycha z ulgą.

Śpi jak susły. Zawsze lubi przespać się do południa

Nie chce wstawać, chociaż jest wcześnie, więc cicho idzie do łazienki, po drodze zagląda do pokoju córki, która spokojnie drzemie, rozwianą blondynką na poduszce. Stojąc pod strumieniem wody, myśli:

Czemu tak często śnię o Michału? Po tych snach czuję się dziwnie, przytłumiona, mogę krytykować męża Może nie powinnam była poślubić Łukasza? Żyjemy już tyle lat, monotonia, brak pasji, ale wszystko jest poukładane, jak w kalendarzu.

Przygotowując śniadanie, chce obudzić męża, ale on już wstaje sam. Jedzą razem, córka ma wakacje, lato. Nagle dzwoni telefon.

Cześć, Kalinko rozbrzmiewa radosny głos Róży przepraszam, że tak wcześnie, wiem, że nie śpisz, ale mam ważną sprawę! Nasza klasa planuje zjazd, dwudziesty rocznica ukończenia szkoły.

Hej, Różo. Znowu jesteś naszą niezastąpioną organizatorką. Kiedy?

W sobotę, za tydzień.

W sobotę? Mieliśmy z Łukaszem jechać na wieś do rodziny

Nic, możemy odwołać, stanowczo odpowiada Róża. Już dwa razy nie przyjechałaś, nie zawijaj.

Miałam powody

No dalej, Kalinko, nie kombinuj i przyjedź, albo cała klasa przyjdzie po ciebie!

Oj, co za groźba śmieje się Kalina. Gdzie się spotykamy? W restauracji?

W restauracji! Nie zgadłaś!

A może w innym miejscu?

Będziemy świętować pauzuje, a potem śmiało mówi: Nie zgadniesz, gdzie. Świętujemy u Michała.

Nie bez powodu mi się śnił przemyślała Kalina.

Wiesz, Michał ma już ogromny dwupiętrowy dom i zaprasza nas wszystkich.

A jego rodzina? Żona?

Żona wyjechała z synem do Turcji, nie ma problemu, z lekką zazdrością dodaje Róża. Ja jestem rozwódką Musisz przyjść.

Dobrze, podaj adres odpowiada Kalina. Łukasza już w pracy, stoi przy drzwiu.

Wychodząc z mieszkania, Łukasz mruczy:

Ci jedni to już nie dość. Co widziałaś?

Nic nie widziałam odpowiada żona. Nie pytam o pozwolenie, po prostu działam. Siedzimy w domu, nic nie robimy. Trochę się nudzi, gotowanie, sprzątanie, pranie, jak niewolnica.

No dobra, niewolnico, nie narzekaj mówi łagodnie Łukasz. Nie jestem tyranem domowym. Możesz kupić nową sukienkę, uśmiecha się.

Dziękuję, kupię odzywa się Kalina, myśląc o spotkaniu ze znajomymi i Michałem.

W czwartek przed zjazdem nie może zasnąć od razu. Dwadzieścia lat minęło od tego szkolnego dnia

Wigilijny wieczór

Kalina wysiada z taksówki i podchodzi do wysokich bram, naciska dzwonek. Po minuty drzwi otwierają się szeroko, a przed nią stoi Michał wysoki, przystojny, elegancki.

Cześć, wpadłaś jak gość, brzmi jego aksamitny głos, a ona drży. Wejdź, chyba jesteś trochę tchórzliwa dodaje lekko żartobliwie.

Hej, odpowiada Kalina i wchodzi na podwórze.

Michał obejmuje ją, całuje w policzek.

Wyglądasz niesamowicie! Jesteś jeszcze piękniejsza, aż przeraża swoim urokiem zachwyca się.

Patrząc w jego czarne oczy, czuje rumieniec, spuszcza głowę i idzie w stronę domu, a on łapie ją za rękę i wprowadzają do domu.

Hurra, Kalinko! wykrzykuje Róża, podskakując, przytula.

Wszyscy zaczynają się rozchodzić, wieczór dobiega końca. Po kolei przytulają się i siadają przy stole. Dzielą się opowieściami, dziewczyny patrzą na siebie, pytają o rodziny i dzieci. Gra muzyka, Michał zaprasza Kalinę do tańca.

Jak życie? pyta.

W porządku. Patrzę na świat inaczej, mam dużo spraw, rozwijam biznes.

Wieczór kończy się, ludzie wychodzą. Michał zatrzymuje Kalinę.

Zostań, pomóż mi trochę przy stole gestem wskazuje.

Nie wiem odpowiada niepewnie.

Co nie wiesz? wtrąca się Róża. Ktoś musi pomóc, mówi z chytrym uśmieszkiem.

Dobrze mruczy Kalina.

Gdy wszyscy odchodzą, Michał chwyta jej ręce.

Ta zastawka, to tylko pretekst, żebyś została

Po co? dopytuje się, zaniepokojona.

Nie wiem drze się, pocierając nos do jej policzka. Gdy cię zobaczyłem, zrozumiałem, jak bardzo tęskniłem za tobą przez te lata.

Jego gorące usta dotykają jej szyi.

Kalino, jesteś zdejmuje marynarkę i rzuca ją na kanapę, kładąc ją na niej. Wiesz, mam dość żony, przypadkowych kobiet, które chcą tylko pieniędzy. Ty jesteś piękna i świeża

Kalina czuje się jakby ją poparł wrzący wrzątek.

Przypadkowe kobiety! Boję się, że będę zdradzać męża Nie mogę tak zrobić!

Wstaje gwałtownie, odpycha Michała i wyrzuca się z domu. Wychodzi przed bramę, a telefon dzwoni.

Kochanie, mam przyjechać? słyszy głos Łukasza.

Nie, Łukaszu, już zamówiłam taksówkę, za chwilę będę, mówi spokojnie. Sam przyjadę, dzięki, kochanie. Jesteś dla mnie najważniejszy.

Dobrze, czekam, śmieje się Łukasz.

Wsiada do taksówki, a w tle słyszy złośliwy głos Michała:

Zmarnowałaś szansę, jesteś wciąż tą samą pięknością!

Kalina zamyka drzwi taksówki, pojazd rusza. Myśli:

Niech się wścieka, niech się gniewa. Niech wróci do swojego zimnego domu. Wreszcie wydostałam się z jego pułapki. Na zawsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × trzy =

Uwolniona z niewoli uczuć