Ojciec wcale nie jest gorszy od matki

Drugiego męża Anna poznała podczas wolontariatu w rezerwacie przyrody pod Płockiem, gdzie ratowano gniazda rzadkich ptaków przed kłusownikami. Przyjechała tam z dziesięcioletnim synem Szymonem.

Wojciech był duszą i sercem całej akcji biolog z pasją i promiennym spojrzeniem. Nietypowe wycieczki organizował z najlepszym przyjacielem z dzieciństwa, dając sobie tym samym odskocznię od codzienności i dodatkowe źródło dochodu.

Po trzech dniach Anna poślizgnęła się na mokrych kamieniach, skręciła kostkę. Okazało się, że Wojciech nie tylko był entuzjastą przyrody, ale również praktykującym lekarzem. Założył jej sztywny opatrunek, zaniósł do namiotu, a potem przez cały tydzień troszczył się o Annę jak o własne dziecko.

Podczas gdy Szymon z radością pomagał naukowcom, dorośli odkryli, że coś ich do siebie ciągnie. Zachowywali się jednak ostrożnie oboje mieli za sobą trudne przejścia i nie potrafili bez reszty oddać się uniesieniom.

Po zakończeniu wolontariatu Anna rzuciła się w wir pracy jako architekt robiła wszystko, by zapomnieć o krótkiej fascynacji. Wojciech też myślał, że to tylko wakacyjna przygoda, jednak już po dwóch tygodniach szukał jej adresu

Po pół roku zamieszkali razem, rok później wzięli ślub.

Wojciech całkowicie poświęcił się roli ojca zawsze marzył o dzieciach, ale dotychczas pochłaniała go praca i hobby. Szymon, który wychowywał się z mamą i babcią, wkrótce zaczął mówić do niego tato. Kupili przestronne mieszkanie z widokiem na łazienki i zaczęli planować własne dziecko. Anna od dawna marzyła o córce, Wojciech również. Wybrali nawet imię Jagoda. Wydawało się, że wszystko układa się perfekcyjnie.

Wszystko zmieniło się po narodzinach bliźniaków razem z Jagodą pojawił się syn, nazwali go Michał. Anna weszła w świat pieluch, kaszek i nieprzespanych nocy. Jej mama pomagała, jak mogła. Wojciech, by utrzymać powiększoną rodzinę, zatrudnił się w farmaceutycznym koncernie. Jego praca polegała na długich delegacjach i raportach. Szybko zdał sobie sprawę, że nie chce wracać do mieszkania z płaczącymi niemowlakami, gdzie żona ledwo potrafi porozmawiać na poważniejsze tematy ze zmęczenia.

Uważał, że jako żywiciel rodziny ma prawo do własnej przestrzeni i porządnego odpoczynku. Anna natomiast była przekonana, że dzieci to wspólna odpowiedzialność, i mąż powinien brać na siebie część codziennych obowiązków rodzicielskich. Coraz częściej kłócili się, coraz bardziej oddalali. Rzadko rozmowa kończyła się bez sprzeczki o rodzinne role.

Ratunkiem okazało się przedszkole. Bliźniaki miały niespełna trzy lata, kiedy Anna wróciła do pracy projektantki. Szymon stał się prawdziwym wsparciem. Napięcie w domu zelżało. Niestety, tylko na chwilę.

Po dwóch latach Wojciech zakochał się. Jego nowa koleżanka była równie zaangażowana w pracę, niezależna i fascynująca taka, jaką on sam kiedyś był. Po zdradzie Wojciech, wyjątkowo uczciwy, od razu powiedział Annie, że najlepiej będzie się rozstać.

Zawsze będę pomagał Tobie i dzieciom, obiecuję. Kwestia mieszkania myślę, że rozwiążemy w ciągu roku. Ale teraz proszę, zabierz dzieci i przenieś się do mamy. Sam złożę wniosek o rozwód.

A nic cię nie gryzie, że to mieszkanie kupowaliśmy razem, myśląc właśnie o dużej rodzinie? spytała spokojnie Anna.

Nie komplikuj! Proponuję wyjście z klasą! wybuchł.

Muszę się zastanowić odparła opanowana.

Myślała tydzień, po czym ogłosiła swoją decyzję:

Zakochałeś się w innej. Bywa. Ale dzieci są nasze, nie tylko moje. Zawsze będą nasze prawda? Nie będę dzielić się z tobą mieszkaniem, choć mam do tego pełne prawo możesz tu zamieszkać z nową partnerką. Podzielmy się obowiązkami rodziców. Zabiorę Szymona i Jagodę. Michał zostanie z Tobą.

Wojciech zaniemówił.

Zwariowałaś? Ja nie dam rady sam wychować przedszkolaka! Przecież pracuję! Dziecko potrzebuje matki!

Naprawdę? Anna patrzyła zdziwiona. Przecież tak bardzo chciałeś mieć dzieci, prawdziwą rodzinę. Masz ją. Ja też pracuję, jeśli nie pamiętasz. Chcesz budować nowe życie, a wszystkie dzieci zostawić na mojej głowie? Nie, kochany, nie zgadzam się. Przynajmniej jedno weź na siebie. To sprawiedliwe.

Rozpętała się burza.

Wojciech w złości trzaskał drzwiami, opowiadał sytuację rodzinie, przyjaciołom, kolegom z pracy. Wszyscy byli w szoku. Dzwonili do Anny, przekonywali, obwiniali, nazywali jej decyzję okrutną i nieludzką. Nawet jej własna mama powiedziała, że nigdy jej nie wybaczy. Anna jednak powtarzała: Czym ojciec jest gorszy od matki? Przecież ich kocha! Poza tym, Michał od dawna nie jest niemowlęciem, to bardzo samodzielny chłopiec.

Wojciech, przytłoczony i zepchnięty do ściany, w końcu zgodził się. Jego matka nie mogła pomóc ze względu na stan zdrowia. Nowa ukochana, widząc życie samotnego ojca z dzieckiem, zniknęła po trzech tygodniach. Opieka nad cudzym synem nie była częścią jej planów.

***

Minęły trzy miesiące.

Pewnego wieczoru Anna przyszła odebrać Szymona, który odwiedzał ojca. Drzwi otworzył Wojciech. W mieszkaniu było czysto, pachniało kaszą, Michał siedział na podłodze, zajęty układaniem klocków Lego.

Wojciech wyglądał na zmęczonego, ale spokojnego.

Wejdź powiedział cicho.

Szymon biegał po swoje rzeczy, a oni zostali na kuchni.

Wiesz zaczął Wojciech, patrząc w okno przez pierwsze tygodnie nienawidziłem cię do granic. Myślałem, że to najokrutniejsza zemsta. Potem Potem po prostu poznałem Michała. Okazało się, że uwielbia pomidory i mandarynki, boi się odkurzacza. Kocha klocki. Uroczo chrapie przez sen. Zasypia tylko, gdy drapie mu się plecy.

Spojrzał na Annę:

Stałem się jego ojcem. Tak naprawdę. Nie tylko w weekendy, ale dzień po dniu.

Anna milczała.

Nie będę prosił o wybaczenie. Ale dziękuję ci za to wskazał na syna za nas.

Wiedziałam Anna powiedziała w końcu.

Wiedziałaś, że dam sobie radę?

To oczywiste. Najważniejsze było, że nie miałam wątpliwości, że go pokochasz. Prawdziwie. Ty zawsze byłeś maksymalistą, Wojtek. W miłości, w pracy, i jak widać w rodzicielstwie.

Czyli, to była zemsta?

Anna uśmiechnęła się i wychodząc powiedziała:

Nie. To była jedyna szansa, by zobaczyć znów w tobie człowieka, za którego kiedyś wyszłam za mąż. I chyba się udało.

Wyszła, zostawiając go w spokojnym mieszkaniu z ich synem. Pierwszy raz od dawna oboje wiedzieli, że choć ich małżeństwo nie przetrwało, rodzina w swoim niezwykłym i bolesnym kształcie zdołała przetrwać. Bo rodzicielstwo to nie podział ról, ale prawdziwe poznanie i miłość, które budują więź na przekór wszystkiemu.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia − 14 =

Ojciec wcale nie jest gorszy od matki