Odmów! Obiecałaś mi, że się zwolnisz!

Zrezygnuj! Obiecałaś, że odejdziesz!
Krzysztof, czy straciłeś rozum? zapytała Dagmara, łapiąc oddech. Kto odchodzi z takiego stanowiska? Wiesz, ile tam płacą?
Na pieniądze się wpadłaś, odparł złośliwie Krzysztof. Czy może władza cię zwariowała?

Czytelnik nie może znieść scen, w których bohaterka płacze nad zimną herbatą. A co zrobić, kiedy nasza dziewczyna wcale nie pije kawy, a pierwsza scena, w której się poznajemy, przedstawia ją zamyśloną przy właśnie tej zimnej herbacie? Herbatę można zamienić na kompot, sok czy nawet mleko, ale smutek nie zniknie.

Dagmara siedziała w miękkim fotelu, ale niekomfortowo na skraju, pochylona nad szklanką z już wystudzonym napojem. Jej myśli były ciężkie, a sytuacja bez wyjścia. Jedyną ulgą było to, że syn nie widział tej kłótni. Obóz sportowy na cały miesiąc zabrał mułkę od rodziców, obiecując, że wróci szczęśliwy i wypoczęty.

Choć obóz wprowadzał pewne dodatkowe koszty, prawdziwym winowajcą była postać Krzysztofa, męża Dagmary. Słowo był wprowadzało niejasność czy nadal jest jej mężem, czy już nie? To byłby mąż Schrödingera.

Ostatnia fraza Krzysztofa przed tym, jak zamknął drzwi, brzmiała:
Dość! Nie chcę cię już widzieć! Zrujnowałaś mi życie! Idę!

Wszyscy rozumieli: odszedł. Ale nie było jasne, na jaki okres. Czy na chwilę, czy na zawsze? Brak odpowiedzi pozostawił jedynie zamieszanie.

Głównym powodem kłótni był sportowy obóz, do którego Vitek (syn Dagmary) pojechał. Dagmara zapłaciła go ze swojej premii, nie wydając jej całej. Krzysztof wykrzyknął:
Wyciągnąć czterdzieści tysięcy złotych z domowego budżetu nie wymaga wielkiego mózgu! Ale trzeba się przed tym rozliczyć! Może mamy teraz ważniejsze potrzeby?

Dagmara wzruszyła ramionami:
Pieniądze są! Co potrzeba, kupujemy!

Krzysztof wylądował przy drzwiach, a Dagmara usłyszała, co go wkurzyło. Czterdzieści lat małżeństwa trzasknęło od jego słów. Najgorsze było to, że Dagmara nie była winna niczego, przynajmniej jej zdaniem. Krzysztof uważał ją za najgorszą żonę na świecie:
Gdybyś mnie kochała, nie wtrącałabyś się w sprawy, które ci nie służą! Siedziałabyś spokojnie, ciesząc się życiem! Ty zawsze chcesz wyjść na wierzch!

Dagmara nie rozumiała, co zrobiła źle. Pracowała, dbała o dom, wychowywała syna i nie zaniedbywała męża. Gdy zapytała go prosto, dostała tylko kolejne krzyki i oskarżenia.
Co? Dlaczego? Za co? wpadła w pytania, a herbata dalej stygnęła. A skoro pieniądze leżały od dawna, dlaczego dopiero teraz? Dlaczego właśnie obóz do tego wchodzi?

Komercyjne biurowce bez mapy i kompasu to koszmar każdego gościa. Pracownicy natomiast po jakimś czasie znają każdy zakamarek budynku prawdziwy mrówczy mrowisko.

W tym mrowisku Dagmara i Krzysztof spotkali się po raz pierwszy. Obaj byli menedżerami w agencjach telefonicznych, które rozdają zimne bazy klientów i telefon do dzwonienia na cały dzień. Na chwilę przed spotkaniem już udowodnili, że są wartych zatrudnienia, więc byli w etacie. Jednak presja i stres zmuszały ich do ucieczki w przerwie na pobliski park.

Gdyby nie ten park, mogło się nigdy nie spotkać. Ich praca w różnych firmach nie pozwoliła by losowi ich połączyć. Wspólne problemy, wspólne frustracje, a nawet wzajemna sympatią doprowadziły do małżeństwa krótkiego, ale przewidywalnego.

Nie chcieli mieć dzieci od razu. Dagmara miała własne mieszkanie, odziedziczone po babci, ale chciała, by w nim panowała nie tylko miłość, ale i stabilność finansowa. Życie nie da się odłożyć, gdy młodość krzyczy, by korzystać z każdej szansy.

Po trzech latach małżeństwa Dagmara dostała awans i dowiedziała się, że jest w ciąży.
Dostałam podwyżkę rzekła. I jestem w ciąży.
O rany, gratulacje! wyjął Krzysztof.
Co cię tak ucieszyło? dopytała z uśmiechem.
Dziecko oczywiście! odpowiedział. Podwyżka nie zniknie, ale dziecko trzeba urodzić!

Wtedy dopiero Dagmara zrozumiała, że Krzysztof wybrał dla niej dziecko zamiast podwyżki. Podczas jej urlopu macierzyńskiego krzyżował się dylemat, kto zapewni rodzinie środki. Menedżerska pensja w Polsce to minimalne wynagrodzenie, a reszta to prowizje od transakcji. Krzysztof starał się, ale podwyżki nie przychodziły.

Kiedy Dagmara wróciła, dostała tę samą ofertę podwyżki, którą odrzuciła z powodu ciąży. Od tego czasu w ich domu zagościła lekkie napięcie. Dagmara obwiniała to zazdrość o syna, a Krzysztof spóźniał się do pracy.

Obaj awansowali jednocześnie: Krzysztof został starszym menedżerem, a Dagmara objęła kierowanie działem. Krzysztof nie lubił gratulacji, ale chwalił się, gdy je dostawał, i przy okazji naciskał, by Dagmara poświęciła więcej czasu domu.
Wkrótce będę szefem działu mówił. Po co ci te biurowe kajuty? Lepiej zajmij się domem i dzieckiem, ja zajmę się utrzymaniem!

Nie mogę odejść, kiedy dopiero dostałam awans protestowała Dagmara. Należę się ludziom, którzy mi zaufali!
Czy więc praca jest ważniejsza niż rodzina? pytał drapieżnie.

Dagmara odpowiedziała, że potrafi pogodzić wszystko. Wpadła więc w pomysł: wykona wszystkie zadania, a potem zwolni się. Krzysztof zgodził, nie wiedząc, co planuje szef Dagmary.

Gdy przyniosła mu kopię rozkazu, krzyknął:
Nie prosiłam! Nikt mnie nie pytał! była zszokowana. Po prostu pod koniec dnia przyszedł dyrektor z centralu, wręczył mi papier, kwiaty i gratulacje!

Zrezygnuj! powiedział krótko Krzysztof. W poniedziałek przyjdź i podaj wypowiedzenie! Obiecałaś, że odejdziesz!

Krzysztof, czy straciłeś rozum? zapytała Dagmara, powracając do siebie. Kto odmawia takiej posady? Wiesz, ile tam zarabiam?
Zrobimy remont, kupimy samochód, wyślemy Viteka do dobrej szkoły!
Zjedziemy na wakacje, nie będziemy oszczędzać trzy lata!

Na pieniądze się wpadłaś, odparł chłodno Krzysztof. Czy może władza cię zwariowała?

Myślę przede wszystkim o rodzinie! odpowiedziała Dagmara. Radzę sobie z pracą i domem, wszystko jest czyste, gotowe. Dla ciebie zawsze znajduję czas!

Krzysztof przestał narzekać, kiedy Dagmara kupiła auto sama, a kluczyki wręczyła mu. W domu znów zagościła spokojna atmosfera. Remont zrealizowano, syn poszedł do dobrej szkoły, dwa razy w roku wyjeżdżali na urlop.

Nagle Dagmara stwierdziła:
Musimy kupić drugi samochód, a ja muszę przyzwyczaić się do jazdy.
Czy nie wystarczy mi rola kierowcy?

Oboje pracowali w tym samym budynku.
Przenoszą mnie do centrali, odparła Dagmara. To w samym centrum. Jeśli mnie tam będziesz woził, to w korkach na pewno spóźnisz się do pracy.

No tak, westchnął Krzysztof. Czy naprawdę musimy to robić?

Zrobiłyśmy to już wcześniej, dodała Dagmara. A gdy szefowie są zainteresowani tobą, wykorzystaj to i weź wszystko, co dostaniesz!

Z czasem młodsi i ambitni zastąpią nas, więc trzeba już teraz odłożyć i nie żałować niewykorzystanych szans.

Kiedy przypomniała sobie o sportowym obozie kosztował czterdzieści tysięcy złotych Dagmara zdała sobie sprawę, że to nie była nawet połowa jej premii.

Zazdrość! wykrzyknęła Dagmara, patrząc na zimną herbatę. To zwykła zazdrość! Krzysztof nie poszedł dalej niż starszy menedżer, a my to jeszcze nie rozwiązalibyśmy!

Wspomnienia powróciły: Krzysztof nalegał, by Dagmara zrezygnowała i została gospodynią domową, nie wyżej niż on. Gdy podział stał się nie do zniesienia, Krzysztof wybuchł z powodu jeszcze większej sprawy.

Wtedy z klucza w zamku rozległ się przerywany dźwięk to musiał być Krzysztof. Dagmara odchyliła się na tylną część fotela, przyjmując pozę wyluzowaną.

Wróciłem oznajmił Krzysztof, wchodząc.
Po rzeczy? zapytała.

Do domu! odparł, z pogardliwym spojrzeniem.

Nie! uśmiechnęła się Dagmara. Wróciłeś po rzeczy! Nie chcę z tobą już mieszkać!

Przepraszam rzucił, zbliżając się do kanapy.
Nie wybaczam! odparła stanowczo. Nie zamierzam ci wybaczyć! Nie miałeś racji, a ja nie jestem winna, że zarabiam więcej!

Myślisz, że jesteś królową? krzyknął Krzysztof. Wszyscy wiedzą, jak zdobywasz podwyżki!

Herbata już dawno ostygła, a Krzysztof po prostu otarł twarz dłonią.

Patrząc na kolejną filiżankę, której temperatura wciąż była wyższa, Dagmara pomyślała, że od pierwszych dni ich związku Krzysztof miał w sobie duch rywalizacji. Żył, by przewyższyć żonę, a im większa była przepaść, tym bardziej rozrywała jego miłość. Czy naprawdę ją kochał? O tym pomyśli przy kolejnej herbacie, zanim ta ostygnie bo w Polsce zawsze pije się ją gorącą!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − trzynaście =

Odmów! Obiecałaś mi, że się zwolnisz!