Nie mogli podzielić sofy. Opowieść

17 listopada 2023

Znowu nie udało się podzielić kanapy. Cały dzień krążyło mi w głowie, że to chyba koniec rozwód. Stałem w pokoju, nerwowo przeszukując szafę, otwierając i zamykając drzwiczki, jakby miał tam znaleźć jakiś sens.

A myślałaś, że będę spokojnie patrzyć, jak wymachujesz oczami po całym mieszkaniu? Nie wiesz, co się rozkręciło! wykrzyknęła Jadzia, rzucając torebkę na kanapę. Rozwód i podział majątku! Zbieraj swoje pieniądze i wynoś się. To moje mieszkanie.

Mieszkanie może być twoje, ale wszystko, co w nim jest, jest moje. Przecież wszystko kupowałem.

Już! Odchodź! zareagowała Jadzia, zrzucając włos z czoła. Nie chcę cię już widzieć!

Jadzia i Staś wzięli ślub z wielką miłością rok temu. Nie mogli się od siebie odrywać. Spotkaliśmy się przypadkowo na ulicy w upalny, słoneczny dzień. Szliśmy po chodniku naprzeciw siebie, nasze spojrzenia się spotkały, oboje odwróciliśmy się jednocześnie, zaśmialiśmy się, zatrzymaliśmy i zaczęliśmy rozmawiać.

On odprowadził mnie aż do zmierzchu. Rano spotkaliśmy się znów i odtąd nie rozstawaliśmy się od siebie. Wszystko było piękne, aż do wczoraj, kiedy Jadzia nagle poczuła zazdrość wobec jednej ze swoich szkolnych koleżanek, z którą przypadkowo spotkaliśmy się w centrum handlowym w Warszawie.

Jadzia ledwie rozpoznała w tej dziewczynie o wyraźnie podkreślonych ustach swoją dawną szkolną przyjaciółkę.

Znam cię, czy nie? chwyciła ją za rękaw Zuzanna. A może nie rozpoznajesz? Widziałam cię z daleka, nic się nie zmieniło, wciąż taka szara

Zuzanna? Przepraszam, nie rozpoznałam Jadzia spojrzała niepewnie, obawiając się obrazić. Wydawało mi się, że przed nią stoi matka Zuzanny. Zuzanna skopiowała mój styl i fryzurę, wyglądała o piętnaście lat starsza od własnej matki.

Chodźmy do kawiarni, pogadamy zaproponowała Zuzanna. Nogi bolą, rano biegam, robię zakupy. Ojciec ma urodziny, wysłali mnie z listą zakupów. Nie mogę znaleźć połowy rzeczy.

Dlaczego nie usiądziemy? zgodził się chętnie Staś. Ja zamówiłbym coś, bo głód mnie przygniata.

Jadzia też nie sprzeciwiła się. Zuzanna nie widywałaśmy od szkolnej gali prawie dziesięć lat. Chciałam dowiedzieć się, co stało się z dawnymi koleżankami, które rozeszły się po całym kraju.

Staś zamówił sobie kotlet schabowy z warzywami, dziewczyny wzięły lody.

Pamiętasz Marka? zapytała Zuzanna, rzucając spojrzenie w stronę Stasia. Denisa, która za mną biegała.

Pamiętam, oczywiście. A nie na odwrót? Myślę, że to ty go obserwowałaś w szatni.

No właśnie! Nic nie wiesz. On podążał za mną dwa lata. Teraz mieszka w Gdańsku, ma tam rodzinę, podobno dobrze się układa. Kto by pomyślał Taki typ.

Tak, widziałam jego zdjęcia w grupie. Myślałam, że jeździł na wycieczki. A co z Zosią Wróbel? Nie widać jej.

Nie znam jej sytuacji, wszystko jest skomplikowane. Mieszkała i odjechała. Zawsze przyciągały ją chłopaki. A pamiętasz Władka Pacho? Na maturze ciągle zapraszał mnie do tańczenia? kontynuowała Zuzanna, spoglądając na Stasia. Ożenił się, rozwiódł. Na zdjęciach przykleja serduszka, to nie mój klimat. A twój Grzegorz? Ożenił się i został rolnikiem!

Skąd ja mam o nim wiedzieć? zaśmiała się Zuzanna, patrząc na Stasia.

Staś łapczywie zajadał się kotletem, nie zwracając uwagi na kobiecą gadkę. Jadzia zaczęła się podniecać.

Nie biegałam za Grzegorzem, pomyliłeś się wyjęła z torebki lusterko i szminkę, poprawiła ustom makijaż. Staś, skończyłeś już? Czas już, mamy tyle rzeczy do zrobienia.

Wstaliśmy, pożegnaliśmy się, ale Zuzanna nie spieszyła się z wyjściem.

Czy jedziecie samochodem? Nie podwieziecie mnie? Nie chciałabym dźwigać torby w komunikacji.

Usiadła na przednim siedzeniu obok Stasia, położyła torby na kolanach i poprawiła włosy z kokieteryjnym uśmiechem.

Myślałam, że macie bogactwo, a wasz wóz to skromny brylant. Kredyt nie da wam pięknego auta? Pomogłabym mężowi kupić coś porządniejszego.

Słuchaj, żono? odwrócił się Staś, śmiejąc się do Jadzi. Co mądrzy mówią. Chciałem, a ty drogo, rozpadniemy się, nie damy rady

Nie, nie, koniecznie trzeba wziąć bardziej niezawodny samochód nie przestawała Zuzanna, wypychając usta w małą kaczkę. Na tej drodze poza miastem ryzyko wielkie. Mój brat z Europy przywiózł auto. Mmm To nie porównywalne! Chcesz, dam numer telefonu, on znajdzie ci coś wartościowego.

Od razu widać, że jesteś kobietą biznesu zaśmiała się Jadzia. Pomagasz bratu w interesach? Daj numer, może się przyda kiedyś.

Jadzia kipiała, siedząc za Zuzanną, ledwie powstrzymując się, by nie wyjść ze sztucznym uśmiechem.

Gdy wróciliśmy do domu, wybuchnęła:

Czy ona jest dobra, a ja zła? rzuciła się na Stasia. Nie dałaś chłopakowi kupić auta? Zaoszczędziłaś pieniądze? Idź do tej wargowatej! Żegnaj!

Co się stało? zdziwił się Staś. Nie rozumiesz żartów i jesteś zazdrosna

Co ty? Posłuchaj, naprawdę. Myślisz, że nie widziałam, jak wymachujecie oczami? Gdyby nie byłam w samochodzie, już byście się razem pobiegli! Ona mnie poniża, a ty przytakujesz.

Dość już. Mam tego dość. Skandal na nic nie zasługuje. Jestem zmęczony.

Ach, zmęczony mną? Mam cię już dosyć? Właśnie tak. Nie chcę cię już widzieć. Rozwód! Już nie mam wątpliwości.

Dlaczego się wstydzisz?

Powiedziałam wszystko.

Wiesz, jeśli taką małą sprawą robimy sceny, może naprawdę pospieszaliśmy się z decyzją.

Dokładnie!

Zazwyczaj chciałam go tylko uspokoić, trochę go przestroić. Myślałam, że przeprosi i się pogodzi, nie spodziewałam się, że kłótnia przybierze taki obrót. Nie zamierzałam się wycofywać.

Rozwód, czyli rozwód zatrzymałem się w środku pokoju, rozejrzałem się. Podzielimy majątek, jak przysługuje przy rozwodzie.

Zawsze wiedziałam, że jesteś skąpy i nieuczciwy.

Jeśli domagam się sprawiedliwości, to już jestem nieuczciwy? Nie jestem frajerem, by oddawać wszystko kapryśnej lalce. Biorę meble, zostajesz z mieszkaniem.

Nie mówię tak. Meble kupowaliśmy razem. Będziemy dzielić po równo. Ja chcę szafę, ty komodę, ja kanapę, ty stół

Stop! Twój podział po połowie brzmi dziwnie. Kanapę i tak wezmę ze sobą. Kupiłem ją na własne pieniądze.

Widzę, że nie da się z tobą dogadać. Kanapę nie oddam. Dzwonię do rodziców.

A ja też zadzwonię.

Rodzice przybili szybko. Najpierw próbowali pogodzić nowożeńców, lecz gdy zobaczyli, że oboje są zdeterminowani, przystąpili do swoich kalkulacji.

Z naszej strony zapewniliśmy wam młode małżeństwo, choć nieco skromne, ale weselę opłaciliśmy. Dołożyliśmy się do mebli, do auta, a remont w mieszkaniu pokryliśmy. Do tego wynagrodzenie Stasia jest dziesięć razy wyższe niż twoje, Jadzia. Żywiliśmy cię cały rok, kupowaliśmy buty, ubrania. Jeśli chodzi o sumienie, to wszystko powinno trafić do ciebie.

Ojciec stał w kącie, zakrywając oczy chusteczką, pot spływał mu po czole. Matka wstrząśnięta taką bezczelnością, wstrzymała oddech, zanim mogła coś powiedzieć, ale mąż położył jej dłoń na ramieniu.

Nie ma sensu, Aniu. Będziemy potrzebowali prawników. Rozwód przez sąd. Nie traćmy czasu i nerwów.

Wstał i podszedł do wyjścia, dając do zrozumienia, że rozmowa się skończyła.

Jadzia, jesteś z nami? zapytała matka.

Nie odpowiedziała Jadzia, przyjmując bojową postawę. Będę strzec mieszkania, żeby nikt nic nie wyniósł potajemnie.

Przez sąd więc, przez sąd donośnie ogłosiła teściowa. Zbierzemy wszystkie rachunki, wyciągi bankowe. Odzyskamy wszystko. Ty, Stasiu, zostaniesz i pilnuj, żeby nie zniknęło nic, nawet łyżka. Idźmy, Grzegorzu rozkazała mężowi zbierać dokumenty.

No tak skrzywiła się Jadzia, kiedy zostali sami. Twoja mama naprawdę

Czy ona ma rację?

Boże, z kim się związałam! Możecie się bawić swoimi fakturami, ale to mieszkanie moje i nic wam nie przysługuje. Kanapę nie oddam, nie liczę na to. To moja własność! Resztę możecie zabrać i spalić.

Kanapę wybieraliśmy razem, więc jest równie twoja, jak i moja. Ale rzeczywiście, mój zarobek jest wyższy, kupowaliśmy wszystko z tego. Jadzia, może przestań udawać? Dlaczego tak się wkurzyłaś?

Czy naprawdę się wkurzyłam? On flirtuje z kimkolwiek, a ja stoję z boku. Pracowałam dla ciebie cały rok! Gotowa kucharka, sprzątaczka, praczka, zmywarka! A w łóżku nie pozwalałeś mi spać!

To też się płaci? Super! wybuchnął śmiechem Staś.

Myślałaś, że znalazłaś darmową niewolnicę? Kupowałem wszystko, dobroczyńca!

Ale to prawda, kupowałem. Rodzice zawsze wspierali mnie finansowo. Matka wszystko trafiła w punkt. Kanapa jest moja, nie odejdę bez niej. Szafa, dywan, komputer, nawet twoja torba kupiłem je wszystkie.

Kupiłam ci sweter, rękawiczki, majtki! Zdejmij to!

Staś potknął się w środku pokoju, podniósł brew i podszedł do niej z chytrym uśmiechem:

Dobra, trzymaj się! Zdejmuję

Kanapa była bardzo wygodna, sprężysta

Rano obudziła mnie jego szydercza twarz.

Dlaczego się śmiejesz?

Myślę, że nie chcę rozstawać się z taką świetną kanapą.

Ach, z kanapą!

Z kim jeszcze?

Przysięgnij, że nigdy więcej nie będziesz puszczać oczek w stronę tych ustników! zażądałam, chwytając Stasia za uszy i patrząc mu prosto w oczy.

Przysięgam, już nigdy nie będę puszczać ustników zaśmiał się. Zrobię wszystko dla tej kanapy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 + piętnaście =

Nie mogli podzielić sofy. Opowieść