Mam już dość, koniec, odchodzę! Ile można wytrzymać!

Mam już dość, wyjeżdżam! Ile można!

Mam już dość, wyjeżdżam! Ile można! Dziecko, ciągłe jej zmęczenie, tylko pomóż, pomóż a ja chciałbym wyjść na miasto, jak kiedyś! Pragnę znowu seksu! Przecież pracuję!!! W końcu! Chcę wrócić do ukochanej żony, kobiety Teraz pomieszkam u kolegi, potem znajdę jakąś młodą ech siedząc za kierownicą, myśląc o tym, że dziś był ostatni dzień ich małżeństwa, Piotr nerwowo palił.

Ich historia z żoną jest stara jak świat. Poznali się, zakochali po uszy, namiętność aż paliła, zapomnieli o zabezpieczeniu po kilku miesiącach pokazała mu test z dwoma kreskami.
Jasne, rodź, damy radę powiedział pewnie Piotr, a wszystkie babcie i dziadkowie kiwali głowami, pomogę, tylko rodź Potem ślub, poród, wzruszone łzy synek!… I tyle szczęśliwe, beztroskie życie się skończyło, żona zamieniła się w zatroskaną matkę, wiecznie zmęczoną, rozczochrana, bez makijażu, krzyk dziecka całą dobę, pomóż, pomóż bez końca gdzie się podziała jego dziewczyna? Rodzina szybko się usunęła zostali sami z tym całym rodzicielstwem

Nie jestem gotowy! Piotr powiedział dziś żonie i trzaskając drzwiami, zostawił ją płaczącą z malutkim synkiem na rękach.

Pisk hamulców nagle przed samochodem wyrosła zgarbiona sylwetka.

Chcesz się zabić czy co?! wyskoczył z auta i podbiegł do starszego człowieka.

Człowiek w płaszczu wyprostował się, spojrzał smutnym, starym wzrokiem i wyszeptał:
Tak.

Piotr nie spodziewał się takiej odpowiedzi, zbaraniał:
Ojciec, potrzebujesz pomocy? Mogę jakoś pomóc?

Nie chcę już żyć.

No co Ty, chodź, odwiozę Cię do domu. Opowiesz mi, może jakoś pomogę? Piotr wziął staruszka za rękę i poprowadził do samochodu.

No opowiadaj, dziadku Piotr zapalił papierosa.

Długo by mówić.

A ja mam czas.

Staruszek spojrzał uważnie na Piotra, potem przeniósł wzrok na zdjęcie przy lusterku.

Pięćdziesiąt lat temu spotkałem kobietę, zakochałem się od razu, szybko wszystko się potoczyło rodzina, dziecko, syn, dziedzic myślałem, że to już pełnia szczęścia! Ale ciągle chciałem jak dawniej miłość, namiętność, młodość. Żona zmęczona, małe dziecko, obowiązki, wszystko zwaliłem na nią, nie pomagałem potem znalazłem kobietę w pracy, zaczęło się żona się dowiedziała, rozwód, koniec. Z tą z pracy nic nie wyszło, nie przejąłem się, żyłem sobie na luzie. A ona znowu wyszła za mąż, wypiękniała, syn mówił na jej męża tato, a mnie to już nie obchodziło.

A i co dalej? Piotr nerwowo odpalił drugiego papierosa.

Ja? Wymłodziłem się, nie zostało mi ani rodziny, ani żony, ani dzieci. Dziś mój syn ma pięćdziesiąt lat, poszedłem go odwiedzić, nie wpuścił mnie nawet na próg staruszek się rozpłakał Sam jestem sobie winien. Powiedział: Nie jesteś moim ojcem, idź i baw się dalej.

Gdzie Cię odwieźć, ojciec? Piotr zaczął stukając w kierownicę.

Tu mieszkam, tu, jedź już, nie martw się mną staruszek wysiadł i podszedł szybkim krokiem do bloków stojących przy ulicy. Piotr patrzył, aż weszł do klatki, postał chwilę i ruszył samochodem.

Wjechał do Lidla, kupił kwiaty.

Wybacz mi, wybacz powiedział, klękając przed płaczącą żoną po powrocie odpocznij, kochanie.

Wziął synka z jej rąk, poszedł do drugiego pokoju, kołysząc go zaczął śpiewać: Aaa, kotki dwa

Synek jakby zaskoczony, szybko zasnął, kładąc ufnie rączkę na mocno bijące serce taty. Piotr z rozczuleniem patrzył na maleństwo: Chcę patrzeć jak rośnie mój syn, chcę usłyszeć tata.

Znów ratowałeś topielców? z przekąsem w drzwiach przywitała staruszka swojego męża. On uśmiechnięty wieszał płaszcz na wieszak.

Tak, ratowałem, ktoś musi młodym wciskać życiowe prawdy.

I skąd wiesz, komu potrzeba pomocy?

Sam wtedy potrzebowałem

Chodź na kolację, ratowniku. A pamiętasz, jutro u syna jubileusz, żadnych topielców wieczorem! staruszka spojrzała czule na męża.

Nie zapomniałem, nasz dziedzic kończy pięćdziesiąt, nasza miłość tego się nie zapomina objął ją i poszli razem do kuchni, uśmiechając się do siebie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 + 16 =

Mam już dość, koniec, odchodzę! Ile można wytrzymać!