Przyjaciel z dzieciństwa

Przepraszam, Szymonie, ale zakochałem się w twojej żonie wypowiedział Marek Nowak, odwracając wzrok, jakby słowa wyrwały się z niego wbrew woli.

Szymon Kowalski zamarł. Na twarzy pojawiła się cała gama uczuć, a oddech stał się przytłaczający.

Zapewniam, nie było nic między nami dodał pośpiesznie przyjaciel. Jadwiga nawet nie ma pojęcia, o co chodzi.

Szymon milczał. Czas zdawał się zastygnąć.

A w którym momencie uznałeś, że muszę to wiedzieć? zapytał chłodno, równym tonem.

Przecież jesteśmy przyjaciółmi odpowiedział Marek, wciąż unikając spojrzenia. Myślałem, że podpowiesz mi, co zrobić jego głos zadrżał, zdradzając wewnętrzne niepokoje.

Czekasz na radę? Ode mnie? uśmiechnął się gorzko Szymon. Zdradziłeś moją żonę i chcesz, żebym was pobłogosławił? Genialnie!

Nie, nie rozumiesz! Gdybym chciał ją zabrać, już by to uczynił. Nie wątpisz w to. Znamy się od lat. Ale nie mogę. Jesteś dla mnie jak brat.

Brat? wstał z kanapy. A pamiętasz, jak uprowadziłeś Halinę od Witka? Potem przysięgałeś wieczną przyjaźń.

No właśnie! Kiedy to było? W szkole! Jadwiga to zupełnie inna sprawa.

Oczywiście, inna. To moja żona! I jest w ciąży, jeśli nie zauważyłeś. Więc znikaj z naszego życia!

Serio? Gotów zdradzić naszą przyjaźń przez kobietę? w jego głosie brzmiały niedowierzanie i złość.

Przez rodzinę. Rozumiesz różnicę? I potem: czy naprawdę mam cię oskarżać o zdradę?

A czy to nie ty wszystko zaczynałeś? wciągnął podstępny, przyjacielski ton. Idź z Jadwigą do kina, nie mam czasu, pomóż jej przy remoncie, zawieź ją do rodziców. Sam podsuwałeś mi swoją żonę! A ja lubiłem być potrzebny! Rozumiesz?

Wyjdź otworzył drzwi Szymon, jego spokój był przerażający. I nie wracaj. Zapomnij o nas.

Dobrze. Wiesz co, przyjacielu, czekałem na inną rozmowę. Teraz mam czyste sumienie.

Marek wyszedł, a gdy drzwi zamknęły się z hukiem, natychmiast zadzwonił.

Musimy się spotkać. To pilne powiedział, dzwoniąc do Jadwigi.

Coś się stało? zaniepokojona odebrała. Wejdź, Szymon jest jeszcze w pracy. Poczekamy razem.

Nie mogę. On On zakazał mi przychodzić do was

Jak? Dlaczego?

Nie wiem. Myślałem, że mi wyjaśnisz.

Nic nie rozumiem przyznała zdezorientowana. Spotkajmy się w parku

Spotkali się w Łazienkach.

Jadwiga słuchała, nie przerywając, a Marek opowiadał, jak Szymon nagle wybuchł, oskarżył go o nieistniejący romans, mieszając fakty z półprawdą. Nie kłamał, po prostu pomijał kluczowe szczegóły.

Twój mąż uważa, że niszczę waszą rodzinę zakończył, patrząc głęboko w jej zdezorientowane oczy.

To bzdura szepnęła.

Szymon po prostu zazdrości powiedział łagodnie. Nie zauważyłaś tego?

W jej głowie układał się puzzel: nagłe pytania męża, jego niepokój o przyjaciółki, nieustanne podejrzenia. Idealna gleba pod wątpliwości…

Co mam zrobić? zapytała drżącym głosem.

Porozmawiaj z nim. Powiedz, że się myli. Że jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Nie uwierzy.

Wtedy nic nie mów. dotknął jej dłoni. Zostań dziś u mnie. Niech poczuje, co to znaczy być sam

Jadwiga patrzyła na niego przerażona. W jej oczach walczyły wahanie, strach i gniew wobec męża oraz coś nowego, niebezpiecznego.

Dobrze w końcu zgodziła. Ale liczę na twoją uczciwość

Pierwszy krok postawiony.

Cały wieczór udawał troskliwego przyjaciela. Pili herbatę, wspominali zabawne historie, a jej spojrzenie, początkowo zagubione, stawało się coraz bardziej zainteresowane.

Gdy Jadwiga zasnęła na kanapie, nie próbował jej budzić

Rano zadzwonił telefon. Szymon. Chrypliwy, niewyspany głos.

Jadwiga u ciebie?

Tak odparł spokojnie, nie mrugając. Wszystko w porządku. Po prostu postanowiła nie wracać.

Zapanęło milczenie. W wyobraźni Szymona pojawiła się twarz przyjaciela, a w niej satysfakcja.

Przekaż jej Szymon się zatrzymał, szukając słów. Że drzwi są zamknięte. Na zawsze.

Odłożył słuchawkę.

Jadwiga obudziła się, słysząc rozmowę:

Co się stało?

Szymon nie chce cię już widzieć. Powiedział, że podjęłaś decyzję.

Płakała. On przytulił ją, wygłaszając pocieszające słowa, choć nic nie czuł. Dlaczego płakała o dawnym szczęściu, skoro tak łatwo je roztrzaskał?

Tydzień później Jadwiga spakowała rzeczy:

Jadę do mamy rzuciła, nie patrząc na niego. Muszę być sama, przemyśleć wszystko.

Oczywiście odpowiedział, kiwając głową. Jedź…

Odjechała, zostawiając pożegnalne słowa:

Nie wierzę już ani w ciebie, ani w niego, ani w siebie przy was

***

Pozostał sam w pustym mieszkaniu. Cisza przygniatała, przewracając myśli na lewą stronę.

Plan, tak klarowny i elegancki, pękł. Miała się szaleć pomiędzy nimi! Miał go zmęczyć, trzymać przy sobie, rozkoszować się upokorzeniem Szymona. A ona wyjechała i wszystko zrujnowała!

***

Usiadł na kanapie i wpatrywał się w sufit. W głowie wędrowały obrazy z dzieciństwa.

Wieczny szczęściarz Szymon! Zawsze strzelał gola w ostatniej minucie, zaliczał egzaminy bez przygotowania, przyciągał uwagą dziewczyny. Wszystko przychodziło mu z łatwością!

Zazdrość rosła latami, cicha i żrąca, aż przemieniła się w nienawiść.

Potem los ich rozdzielił. I nagłe spotkanie.

Szymon stał się odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą, piękna żona, wkrótce dziecko. Jego spokojny uśmiech i pewność jutra wywołały dawne, niewypowiedziane uczucia.

Nie mógł już dłużej wytrzymać. Chciał przygnieść tego szczęśliwego człowieka, odebrać mu choć odrobinę szczęścia choćby na chwilę!

Nie przewidział, że wszystko pójdzie tak gładko

***

Dzwonek przerwał ciszę. Nieznany numer. Głos przekazał o wypadku. Jadwiga została potrącona w drodze do matki

Marek stał jak oszołomiony, nie mogąc się ruszyć. To nie był już chytry plan, nie zemsta. To była katastrofa!

***

Szymon, dowiedziawszy się o zdarzeniu, spędził dni i noce w szpitalu.

Odzyskawszy siły, Jadwiga przez łzy i ból opowiedziała mu wszystko. Jak ją namówiono, że mąż zazdrości bez powodu, jak namówiono ją, by po prostu porozmawiać, by go pokarać. Szymon trzymał jej dłoń, nie odczuwając już tego, co się stało. Był szczęśliwy, że żona żyje. Zrozumiał, że mógł ją stracić na zawsze.

Kilka dni później Szymon wrócił do domu, by się przebrać.

Przy drzwiach stał Marek, przyjaciel z dzieciństwa. Twarz blada, oczy błądziły.

Jak ona? westchnął.

Szymon, zmęczony, zgasłym spojrzeniem, odpowiedział krótko, mając na myśli utratę dziecka:

Wszystko się skończyło.

Marek jeszcze bardziej się wyblakł. Uważał, że Jadwiga już nie istnieje.

Nie chciałem! wybuchł, słowa napływały lawiną. Zazdrościłem ci przez całe życie! Miałeś wszystko, a ja nic! Widząc twoje szczęście, nie mogłem wytrzymać! Postanowiłem postanowiłem cię skrzywdzić, rozbić rodzinę, byś cierpiał! Nie przewidziałem, że ona wyjedzie, że doprowadzi to do śmierci!

Szymon słuchał w ciszy, po czym rzekł:

Nigdy nie liczyłem, że coś dobrego z ciebie wyjdzie. Ale przyznałeś się. Czy trochę ci lżejszy?

Przepraszam zabrzmiało cicho. Nie myślałem, że to tak skończy się

Myśleć trzeba częściej odparł Szymon. Mówią, że pomaga. Do zobaczenia.

Zniknął w korytarzu.

Marek pozostał sam. Stał długo, nie wiedząc, w którą stronę iść. W końcu powoli ruszył w nieznane.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście − jedenaście =

Przyjaciel z dzieciństwa